Najczęściej kupowany tarot na świecie. Klasyczne karty tarota (arkana wielkie i cztery kolory arkan małych) wzbogacone o kartę Mistrza symbolizującą wyjście poza wszelkie ograniczenia. Karty o wspaniałej kolorystyce i głębokiej symbolice (prace nad talią trwały ponad sześć lat). Do każdej karty opis i przypowieść Zen ilustrująca przesłanie karty. W podręczniku do kart podane przykładowe rozkłady ze znaczeniami kart w danych położeniach. Niepowtarzalne wzornictwo kart i powiązanie tradycyjnego tarota z rozwojem duchowym człowieka nadają Zen Tarotowi zupełnie nowy wymiar – karty mogą być używane przez każdego z nas, a teksty objaśniające ich znaczenie wprowadzą nawet początkujących w sztukę interpretacji tarota. W opracowaniu i produkcji kart, zarówno w wersji oryginalnej (angielskiej), jak i polskiej, uczestniczyły wyłącznie osoby praktykujące medytację i znające wewnętrzne przesłanie mistycznych treści zawartych w kartach – nadaje to kartom głębię niespotykaną w innych taliach tarota.
Pragnienie znalezienia sensu rzeczy nie daje spokoju bohaterowi powstałej w 1922 roku indyjskiej opowieści. Siddhartha, potomek rodu braminów, w młodości nie znajduje spełnienia ani w praktykowaniu tradycyjnej kontemplacji, ani w nauce Buddy. Porzuciwszy rodzinne strony, bohater próbuje zatem trudnić się kupiectwem, ale także powodzenie w interesach, bogactwo i miłość zmysłowa nie dają mu zadowolenia. Dopiero wybierając życie w ubóstwie i blisko natury, Siddhartha nie bez wewnętrznych dramatów dochodzi do głębokiej harmonii ze światem, osiąga mądrość poza słowami.
Pierwsza książka Kena Wilbera niekwestionowanego autorytetu w dziedzinie psychologii transpersonalnej, zapoczątkowała rewolucję w psychologii transpersonalnej. W tym dogłębnym i wyjątkowym studium świadomości Wilber jako pierwszy przedstawia uporządkowaną propozycję integracji wielkich teorii psychologicznych Zachodu z teoriami kontemplacyjnymi Wschodu. Spektrum świadomości stanowi istotny punkt odniesienia dla wszystkich późniejszych prób zintegrowania psychologii i duchowości.
Wiadomość opublikowana Październik 3rd, 2009 przez integra w kategorii Artykuły
GD Star Rating loading...
Kształtowanie się i istota psychologii transpersonalnej
Psychologia transpersonalna (Sutich, 1969; 1976: Tart, 1976; Walsh, Vaughan, 1980a; Peczko, 1987; Hall, Lindzey, 1990; Jakubowicz. 1993; Drury, 1995; Wilber, 1996; 2002), zwana czasami czwartą siłą psychologii, we współczesnej formie pojawiła się w drugiej połowie lat sześćdziesiatych w Stanach Zjednoczonych. W okresie tym wzrastało zainteresowanie z jednej strony naturą świadomości i tzw. zmienionymi jej stanami, z drugiej natomiast kulturami i praktykami Wschodu (zwłaszcza jogą i medytacją). Grupa psychologów (m.in. Maslow, Grof i Sutich) próbowała scalić dorobek psychologii humanistycznej z różnymi tradycjami duchowymi, które traktowane są jako swoiste formy psychologii (por. Wats, 1961; Tart, 1976). Starano się wyjść poza dotychczasowe rozumienie ”Ja” i koncepcję samoaktualizacji, ku temu, co międzyludzkie i poza ludzkie, ostatecznie, odnosząc się do kosmosu. Zasadnicze znaczenie dIa sformułowania podstawowych założeń tego podejścia miały późne prace Abrahama Maslowa (1969a; 1969b). W artykule programowym „Journal of Transpersonal Psychology” Anthony Sutich (1969) pisał, że w obszarze zainteresowań orientacji transpersonalnej znajdują się takie zjawiska i procesy, jak: doświadczenia szczytowe, świadomość kosmiczna, wartości ostateczne, stawanie się.
Psychoterapia transpersonalna (Walsh, Vaughan, 1980b ) akcentuje znaczenie dla osobistego rozwoju tzw. doświadczeń transpersonalnych, których istotą jest wykraczanie poza granice ego oraz poza ograniczenia czasu i przestrzeni. Najważniejszym aspektem tego niemającego końca procesu jest rozwój świadomości Świadomość (a zwłaszcza samoświadomość) traktowana jest bowiem jako istota egzystencji ludzkiej. Wiele innych podejść terapeutycznych koncentruje się wprawdzie na świadomości , ale na jej treściach, a nie na niej samej, jak chcieliby zwolennicy psychologii transpersonalnej. Uważają oni, że zdrowy, optymalny poziom funkcjonowania świadomości charakteryzuje się znacznie większym zakresem (spektrum) niż się to zwykle w psychologii przyjmuje. Ken Wilber (1996) mówi o transpersonalnych pasmach spektrum świadomości, którymi przede wszystkim zajmują się terapeuci orientacji transpersonalnej. Zwracają oni uwagę zwłaszcza na zachodzące u człowieka procesy ponadosobowe, zbiorowe, transpersonalne.
Rozwój człowieka – czy to samodzielny, czy wspomagany przez terapeutę – nie zmierza ku urzeczywistnieniu jakiejś idealnej postaci jego osobowości. Osobowość ujmowana jest tu jedynie jako jeden z aspektów egzystencji, który stanowić może nawet przeszkodę dla pełnego rozwoju. Konieczne jest bowiem. na pewnym etapie odejście od utożsamiania się z własną osobowością.
Osią osobistego rozwoju jest przechodzenie od braku identyfikacji u noworodka, przez kolejne identyfikacje okresu późniejszego, ku wyrastaniu poza „Ja”, ku pełni (wholness). Francis Vaughan (1985) uważa, że ,Ja” (self) w trakcie rozwoju przechodzi przez szereg transformacji, procesy transcendencji i integracji na kolejnych poziomach. Najpierw pojawia się tożsamość związana z ego (egoic identity). Tu autorka odwołuje się głównie do istniejących koncepcji rozwoju ego (m.in. Mahler). Nastęnie w wyniku indywidualnych zmagań z pytaniami i problemami własnej egzystencji (śmierć, cierpienie, wolność, sens życia) oraz dzięki osiągnięciu poziomu tożsamości obejmującej całość psychofizycznego bytu, jakim jest dana osoba, ujawnia się, kolejna postać „Ja” – „Ja” egzystencjalne (existential self). Zachowania stają się wtedy zgodne z doświadczeniem wewnętrznym, a ekspresja ,,Ja” jest spontaniczna i niepowtarzalna. Na tym poziomie – Wilber (1996) nazywa go poziomem centaura – nieuniknione ma być jednak przygnębiające poczucie, że wszystko przemija, że nic można przekroczyć granic śmierci. Wyzwolenie może przyjść dzięki doświadczeniu nowej postaci Ja, właściwej tożsamości transpersonalnej.
Aby wyłoniło się nowe ja, „ja” transpersonalne (transpersonal self) nastąpić musi oddzielenie ”wewnętrznego obserwatora” własnego doświadczenia od treści świadomości (myśl i, uczuć i wrażeń) oraz świadome uznanie, że rozwój postępuje od zależności, przez niezależność ku współzależności. Przekroczone zostają wtedy wszystkie dorychczasowe identyfikacje. To w nowy sposób doświadczane „ja” porównywane jest do procesu spełniającego funkcje organizującej zasady. Owo „ja” podlega nieustannym zmianom w interakcji ze środowiskiem. Wyjście poza ego nie oznacza jego utraty, ale osiągnięcie wyższego, bardziej złożonego poziomu organizacji. „Ja” transpersonalne stanowi etap przejściowy między samoświadomością opartą na ego a świadomością transcendentalnej jedności (transcendental unity consciousness), gdzie nie ma już miejsca na samodzielnie istniejące „ja”.
Koncepcje terapeutyczne
Psychoterapia transpersonalna (Walsh, Vaughan, 1980b; Sutich, 1980) dodaje do współdoświadczania z pacjentem, jak w psychoterapii humanistycznej, bezpośrednie zaangażowanie terapeuty. Ma ono służyć transpersonalnemu wzrastaniu zarówno terapeuty, jak i pacjenta. Taka postawa terapeuty służy optymalizowaniu jego własnego rozwoju przez służbę innym. Tym bardziej może bowiem pomóc innym, im bardziej sam się rozwija. Zależność ta pozbawia go nadrzędnej pozycji względem pacjenta. Jest on raczej towarzyszącym ”starszym bratem”, którego osobista postawa i doświadczenie ukazują możliwe kierunki zmian. Zarówno terapeuta, jak i klient znajdują się na drodze ku jak najpełniejszemu rozwojowi i dlatego mogą być dla siebie nawzajem nauczycielami.
Terapeucie transpersonalnemu stawia się znacznie większe wymagania niż terapeutom reprezentującym inne orientacje (Sutich, 1980; Walsh, Vaughan, 1980b; Sundberg, Walsh, 1987; Wilber, 1996). Po pierwsze, powinien być zaznajomiony z tradycyjnymi problemami terapeutycznymi i sposobami ich rozwiązywania. Po wtóre, jego powołaniem jest bycie „transpersonalnym lekarzem duszy” (Wilber), tym, który kieruje świadomość pacjenta ku świadomości ponadjednostkowej. Aby temu podołać, musi sam kroczyć drogą rozwoju duchowego, rozumieć i wspierać jak najpełniejszy rozwój klienta, uznawać jego prawo do wolności wyboru kierunku własnego rozwoju, dogłębnie rozumieć znaczenie doświadczeń transpersonalnych.
Psychoterapia transpersonalna zorientowana jest na wspieranie możliwie najpełniejszego rozwoju jednostki. Dlatego ma ona głównie charakter indywidualny, a nie grupowy. Terapeuta towarzyszy bowiem klientowi zwłaszcza w najwyższych, specyficznych dla niego etapach rozwoju. Możliwe jest natomiast wykonywanie w grupie podstawowych ćwiczeń medytacyjnych czy praktykowanie jogi, które w przekonaniu zwolenników terapii transpersonalnej są uniwersalnymi, przydatnymi dla każdego narzędziami rozwoju.
Najważniejsza w terapii jest nie tyle zmiana doświadczeń, co modyfikacja stosunku jednostki do nich przez pełniejszą świadomość doświadczania. Zorientowanie na transpersonalny rozwój nie wyklucza zainteresowania tradycyjnymi sferami i technikami terapeutycznymi. Docenia się mianowicie ich znaczenie dla rozwiązywania problemów na „niższych” poziomach rozwoju. W arsenale metod terapeuty transpersonalnego znajdują się również techniki specyficzne dla tej orientacji. Służą one wywoływaniu doświadczeń transpersonalnych i pracy z nimi oraz rozszerzaniu spektrum świadomości. Zalicza się do nich tak różne metody, jak: Jungowska analiza zbiorowej nieświadomości, liczne odmiany jogi i medytacji (w tym medytację transcendentalną), wywoływanie zmienionych stanów świadomości za pomocą środków psychodelicznych lub hipnozy, czy techniki pozbywania się niewłaściwych identyfikacji (psychosynteza Assagiollego).
Jedną z form terapii ściśle związaną z psychologią transpersonalną (i chyba najbardziej znaną) jesl podejście opracowane przez Stanislava Grofa (1973). Rozwinął on system terapeutyczny oparty na stosowaniu środków psychodelicznych (zwłaszcza LSD). W końcowej fazie terapii poddana jej osoba doznawać ma wielu uzdrawiających doświadczeń transpersonalnych. Zdaniem Grofa, zjawiska tego rodzaju biorą początek w głębokiej nieświadomości, na poziomie psychiki człowieka, którego nic rozpoznała psychoanaliza. Dla wyzwolenia tych „głębszych” doświadczeń potrzebne ma być stosowanie silnych oddziaływań (podawanie środków psyechodelicznych, stawianie osoby w sytuacji skrajnej presji psychicznej czy fizjologicznej deprywacji).
Kontrowersje związane ze stosowaniem LSD przyczyniły się do zainicjowania przez Grofa (Drury, 1995) nowego podejścia – holotropowej terapii oddechowej (holotropic breath therapy). Terapia ta, przypominająca Rebirthing Orra, wykorzystuje ciągły, rytmiczny oddech w celu wywołania zmienionych stanów świadomości.
Piotr Olaf Żylicz w „Psychoterapia, teoria”, red. Lidia Grzesiuk
Wiadomość opublikowana Październik 3rd, 2009 przez integra w kategorii Artykuły
GD Star Rating loading...
Wstęp do książki „Psychologia Integralna” Kena Wilbera
Słowo psychologia oznacza studiowanie psyche, a słowo psyche oznacza umysł lub duszę. W Microsoft Thesaurus pod hasłem psyche znajdujemy: „jaźń: atman, dusza, duch; subiektywność: wyższa jaźń, duchowa jaźń, duch”. Przypomina nam to ponownie, że korzenie psychologii tkwią głęboko w ludzkiej duszy i duchu.
Słowo psyche i jego ekwiwalenty mają starożytny rodowód, sięgający co najmniej kilku tysięcy lat przed naszą erą. Niemal zawsze słowo to oznaczało ożywiającą siłę lub ducha w ciele, czyli materialnym nośniku. W szesnastym wieku w Niemczech połączono je ze słowem logos – słowo lub badanie – by utworzyć termin psychologia – badanie duszy lub ducha przejawiającego się w ludziach. Kto pierwszy użył tego słowa, wciąż pozostaje kwestią sporną; jedni twierdzą, że Melanchton, inni – że Freigius, jeszcze inni – że Goclenius z Marburga. Ale już przed rokiem 1730 w bardziej współczesnym sensie używali go Wolff w Niemczech, Hartley w Anglii i Bonnet we Francji – choć nawet wówczas psychologia wciąż oznaczała, zgodnie z definicją zamieszczoną w New Princeton Review z roku 1888, „wiedzę o psyche lub duszy”.
Wiadomość opublikowana Październik 20th, 2008 przez Ewa Holt w kategorii Psychoterapia
GD Star Rating loading...
Proponujemy naukę medytacji jako wsparcie dla psychoterapii. Jeśli wyrazisz ochotę na zapoznanie się z medytacją oraz na włączanie medytacji w sesje terapeutyczne, przed każdą sesją będziemy przez 15 minut medytować, z także , jeśli będzie taka potrzeba, zaproponujemy Ci wchodzenie w stany medytacyjne podczas terapii, w celu zwiększenia samoświadomości.
Wiadomość opublikowana Maj 6th, 2007 przez Ewa Holt w kategorii Artykuły
GD Star Rating loading...
There are several theories about the mechanism of emotions arising or in other words, how we perceive certain responses of our body as emotion. Older theories like James-Lange or Canon-Bard theory emphasize the role of physiological arousal in the process of emotions arising. Modern theories have included perception as an important factor in this process, although don’t neglect the physiological arousal. Nevertheless we have some knowledge about emotional mechanisms, we still don’t know how to control emotions. One of the dilemmas that psychology and psychopathology has been dealing with is the ability to regulate emotional responses. Emotions often lead to personal distress, may be socially maladaptive and self-destructive. They are functional as a signal for us to take some action and make same changes in recent situation, but often their intensity and uncontrolled responses to them become a great burden. So far the only regulation of emotions has been considered only on the level of response. Unfortunately emotions are like fire, it is hard to cool them down when they are already burning. We often regret our actions while being in charge of emotions, but it is usually to late, the damage has already been done. How can we regulate emotions just at the moment of their arousal?
Wiadomość opublikowana Październik 5th, 2006 przez Ewa Holt w kategorii Artykuły
GD Star Rating loading...
„Co zyskamy lecąc na księżyc jeśli nie jesteśmy w stanie przebyć przepaści która oddziela nas od nas samych? To jest najważniejsza ze wszystkich podróży odkrywczych i bez niej wszystkie inne są nie tylko niepotrzebne, ale katastroficzne”.
Thomas Merton
Łykamy kolejną tabletką przeciwbólową, idziemy do kolejnego lekarza. Zagłuszamy ból i sygnały z ciała, likwidując chwilowo objawy, lecz prowadzimy taki sam styl życia, mamy te same problemy i nawet nie zastanawiamy się dlaczego mamy problemy zdrowotne, dlaczego i po co dopada nas kolejny stan depresyjny. Nawet psychoterapia jest często ukierunkowana na likwidację „choroby”, abyśmy mogli sprawnie funkcjonować w społeczeństwie. Rzadko zastanawiamy się, po co właściwie mamy być sprawnie funkcjonującymi jednostkami. Czy jedyny sens naszego życia, to przetrwać, nie „rozlecieć się” psychicznie, nauczyć się prosić o swoje i zaspakajać swoje podstawowe potrzeby? Psychoterapia zdaje się skupiać na likwidowaniu zaburzeń, natomiast ich głębszy sens dla jednostki i jej potrzeby duchowe są pomijane. Psychologia stała się nurtem naukowym skupiającym się głównie na badaniach. Znane są nam pewne mechanizmy funkcjonowania człowieka, potrafimy z coraz większą dokładnością wyjaśnić niektóre nasze zachowania, niestety gubimy gdzieś człowieka jako całości, człowieka z całym jego fizycznym i duchowym wymiarem. Jakoże psychologia z założenia jest nauką o duszy może warto nie zapominać o jej korzeniach i zaakceptować fakt istnienia w nas, czy pomiędzy nami wymiarów, których nie możemy prosto wytłumaczyć za pomocą empirycznych badań. Przeczytaj resztę wpisu »
Nie pragnąłem przecież nic więcej, niż żyć tym, co samo chciało ze mnie się wydobyć. Czemuż było to tak bardzo trudne?
Hermann Hesse – Demian
Zagubieni
Nie chcę mieć depresji. Chcę być zawsze młody, szczęśliwy, najchętniej bogaty. Zewsząd otaczają mnie obrazy „idealnego życia”, które oferuje mi współczesne społeczeństwo i kultura. Szybko, kolorowo, zawsze na czasie z modą. Kariera… dużo… bardziej… więcej… szybciej… Bez bólu, bez problemu, bez zatrzymywania się i bez zagłębiania się… Bo tak jest łatwiej, bezboleśnie. Bo tego oczekują ode mnie rodzice, szefowie w pracy, żona, dzieci i ich nauczyciele. Bo tak żyją wszyscy – znajomi, sąsiedzi, koledzy z pracy, bohaterowie filmów. Czy na pewno wszyscy?
Nasza współczesna kultura nie robi miejsca na depresję. Depresja nie przystaje do doskonałej matrycy człowieka. Wszyscy powinni być wydajni i zadowoleni – robić swoje, dzień za dniem. Depresja to choroba – tak brzmi werdykt lekarza. On wie! Przepisze odpowiednie leki albo zwiększy dawkę i znów będziemy pomnażać PKB.
Czasem depresja pojawia się nagle. Nie wiadomo skąd i dlaczego. Co się dzieje? Przecież wszystko jest w porządku, niczego mi nie brakuje… Zwalniam… Nie chce mi się pracować, sprzątać, wyjść na spacer… Oscar Wilde kiedyś napisał: „Jedynymi ludźmi, z którymi chciałbym teraz przebywać, są artyści i ci, którzy cierpieli; ci, którzy wiedzą, czym jest piękno, i ci, którzy wiedzą, czym jest smutek; nikt inny mnie nie interesuje.” Jakże znajomy to stan… Ale otaczają mnie nie tylko ludzie, u których znajduję zrozumienie dla stanu, w jakim jestem. Czuję narastającą presję i piętno; wzmaga się poczucie winy a wraz z nim bezsilność, bezradność i niemoc. Zapadam się w siebie, jak wieża, która wali się do wnętrza. Pogrążam się. Czuję się zagubiony.
Kiedy depresja mija, to poczucie zagubienia często zostaje. Jak żyć? Co się ze mną dzieje? O co chodzi?
Depresja jest coraz bardziej powszechna. Niektórzy już dzisiaj zaliczają ją do chorób cywilizacyjnych. Czy depresja jest patologią czy normalną reakcją naszego organizmu na warunki, w jakich każemy mu żyć? Czy depresja jest problemem cierpiącej jednostki czy systemu, społeczeństwa, w którym żyje?
Ludzie cierpiący z powodu depresji są z jednej strony zagubieni jako jednostki – pogrążeni w prywatnym piekle i zmagający się z piekłem codzienności, której próbują stawiać czoła. Z drugiej strony są zagubieni przez społeczeństwo – niosą na swoich barkach wyparte przez główny nurt kultury treści, na które większość nie zwraca uwagi.
„Zamiast traktować depresję jak gdyby było to coś, co powinniśmy pokonać, możemy także zapytać o jej znaczenie. Na przykład; jaka jest przydatność mojego poddania się i wyruszenia do domu, aby dokonać przemyśleń? Z posiadanego przez nas materiału wynika, że jeśli pozwoli się zaistnieć doświadczeniu depresji i beznadziei, przeciera się wówczas szlak dla pomocy.
Zamiast ciągłego opierania się stojącym przed nami procesom, możemy zatrzymać się i dopuścić ich obecność. Zastanawiam się, co mogłoby się wydarzyć gdyby każdy w danej społeczności, w miejsce nadziei, że świat zostanie zbawiony przez naukowców, teologów i polityków, skonfrontował się ze wszystkimi depresyjnymi i zaburzającymi faktami z życia i zaryzykowałby poddanie się wynikającej z nich depresji. Jedynie zaryzykowanie takiego rodzaju depresji jest sposobem potencjalnie kreatywnych rozwiązań w kontekście przygotowania do przyszłości.” Arnold Mindell, Cienie Miasta.
Spróbuję spojrzeć na depresję przez pryzmat paradygmatu Psychologii Zorientowanej na Proces. Przeczytaj resztę wpisu »