GD Star Rating
loading...

Ujeżdżanie smoków z Ziemi Nieznanej

Rola terapeuty zależy w sposób bezpośredni od zasad, jakimi kieruje się dana forma terapii, od celów jakie sobie stawia oraz metod, z których korzysta. Zacznę więc od krótkiego omówienia tych kwestii w przypadku Integracji Psychosomatycznej.

Podstawowe idee Integracji Psychosomatycznej wynikają z samej nazwy tej metody. Łączy ona psyche i ciało i postrzega je jako jedność – ciało/umysł/duch. Symptomy cielesne są sygnałami od psyche a praca z psyche nie może być oderwana od pracy z ciałem. Integracja oznacza włączanie do świadomego ja kolejnych aspektów, kryjących się w nieświadomości.

Celem Integracji Psychosomatycznej jest rozwój jednostki, postrzegany jako poszerzanie świadomości, czyli pogłębianie wiedzy o sobie – różnych aspektach ja oraz procesach, istniejących w nieświadomości. To, co inne szkoły terapeutyczne definiują jako chorobę czy zaburzenia, ja określam jako symptom lub zespół symptomów, za pomocą których nieświadomość próbuje się ujawnić. Podczas gdy inne szkoły terapeutyczne dążą do jak najszybszego wyeliminowania symptomów, Integracja Psychosomatyczna dąży do jak najpełniejszego ich poznania i odkrycia nieświadomych treści, które próbują się za ich pomocą ujawnić. Symptom wynika z głębokiej mądrości ciała, którą zawsze traktuję z szacunkiem. Podstawą pracy jest więc odczytanie informacji, jaka jest zawarta w symptomie. W chwili, kiedy informacja ta trafia do świadomości, symptom przestaje być potrzebny! Jego celem było zakomunikowanie nieświadomego procesu. W tym momencie najistotniejszą kwestią staje się integracja dotychczas nieuświadomionego aspektu ja – stworzenie w życiu miejsca na dotychczas zaniedbane treści i procesy, uszanowane ich i pójście za ich mądrością.

Integracja Psychosomatyczna sięga jednym ze swoich korzeni do psychologii humanistycznej a więc jest zorientowana na osobę i bezwarunkową akceptację jej tempa i formy rozwoju. Nie używam terminu “pacjent” czy “klient”. Najwłaściwszym określeniem jest “osoba wspierana”. Oddaje ono w zasadzie cały sens i ducha tej metody. Tak więc celem Integracji Psychosomatycznej jest umożliwienie i wspieranie samopoznania, uczynienie nieświadomego świadomym oraz pomoc w procesie indywiduacji.

Integracja Psychosomatyczna posługuje się szerokim wachlarzem metod, których zadaniem i wspólnym celem jest odkrywanie nieświadomości. Dobór tych metod zależy od wiedzy i intuicji terapeuty oraz od aktualnych potrzeb osoby wspieranej. Czasem jest to więc pełna zrozumienia, akceptacji i empatii rozmowa, innym razem w sesji pojawiają się elementy teatralnego odgrywania różnych aspektów ja. Czasem stosuję pochodzące z Chi-Kung’u metody pracy z ciałem i ruchem, to znowu korzystam z pomocy I-Cing’a.

Jaka jest więc rola terapeuty w Integracji Psychosomatycznej? Samo słowo “terapeuta” budzi we mnie mieszane uczucia. Najchętniej zastąpiłbym je którymś z innych określeń – wpierający, przewodnik, współuczestnik poszukiwań.

Ktoś, kto decyduje się na pracę tą metodą nad rozwiązaniem przeżywanych trudności, musi być świadom, że stoi na początku trudnej drogi samopoznania. Jest to droga świadomego stawiania czoła trudnościom, zamiast ich unikania, droga podejmowania wyzwań i ciągłej pracy. Nie jest to łatwe i często nie jest przyjemne a na efekty trzeba niejednokrotnie długo i cierpliwie czekać. To może prowadzić do zniechęcenia czy załamania. I tu właśnie pojawia się miejsce dla osoby wspierającej. Jej rolą jest dodanie siły w chwilach kryzysu, w chwilach, gdy wszystko wydaje się nie mieć sensu ani szans na pozytywny finał. Jest to więc ktoś, kto pomaga przejść przez najcięższe chwile na drodze samopoznania.

Proces ten jest trudny, szczególnie w naszym kręgu kulturowym, nastawionym na promowanie aspektów kojarzonych na Wschodzie z energią męską – aktywności, twardości, ekspansji, ekstrawertyzmu i szybkiego pędu w górę. Nawet hatha-joga jest nastawiona na wyczyn i perfekcję zewnętrznych form. Zwrócenie się do wnętrza, zwolnienie tępa, medytacja, joga wewnętrzna, wewnętrzne Tai-Chi czy Chi-Kung, postawy introwertyczne, zamknięcie się w sobie, czasowe oddalenie od zewnętrznego świata nie cieszą się specjalnym powodzeniem a często są wręcz postrzegane jako dziwactwa czy wręcz choroba. Świadome życie pełnią oznacza, że musimy zrobić w naszym życiu miejsce i przestrzeń na te wszystkie aspekty – zarówno aktywne jak i bierne. Oznacza to, że kiedy przychodzi czas depresji, nie uciekamy przed nią za pomocą pigułek, alkoholu, narkotyków czy choćby sportu. Musimy przywitać ją jak każdy inny proces pojawiający się w naszym życiu – zanurzyć się w niej i odszukać jej znaczenie. Jest to coś, co może wydać się przerażające. Może wydawać się, że nie damy rady – i wówczas potrzebujemy wsparcia.

Każdy moment kryzysu oznacza dojście do granicy naszego świadomego ja. Dalej są już tylko smoki, jak pisano na brzegach starożytnych map. Nieznane, tajemnicze. Terra Incognita. Kiedy nasze życie doprowadza nas do jednej z tych granic zaczynamy doświadczać kryzysu – osobowości, relacji, wieku średniego itd. Ta granica nas przeraża, ponieważ stoi na niej śmierć, która żąda ofiary z naszej dotychczasowej osobowości – z tego, z czym się utożsamiamy, do czego jesteśmy przywiązani, z czym się identyfikujemy. Po przekroczeniu tej granicy to stare ja umiera – robi miejsce na nowe, nieznane, większe. Nie oznacza to, że tracimy dostęp do cech i aspektów naszej dotychczasowej osobowości. Oznacza to, że przestajemy się z nią utożsamiać – poznajemy, że jest coś więcej, coś czego nie znaliśmy a co domagało się odkrycia.

Tak więc rolą tytułowego “terapeuty”, osoby wspomagającej jest podanie ręki w trudnej chwili, pomoc w narodzinach nowego ja czy też przy archeologicznych pracach w poszukiwaniu zatartych wspomnień. Moją rolą jest więc czasem podać Ci rękę i wyciągnąć z dołka, czasem z miłością kopnąć w przysłowiowy tyłek a innym razem po prostu posłuchać Twojej historii. Zawsze jednak nadrzędnym celem tej wspólnej wędrówki jest odkrywanie ziemi nieznanej i ujeżdżanie smoków.

GD Star Rating
loading...

Wpisy o podobnej tematyce...

  • 28 grudnia 2004 Depresja Tylko kiedy umysł i zmysły są puste można usłyszeć siebie Depresja jest etapem wycofania się, odcięcia od otoczenia, odłączenia się od aktywności, skierowania uwagi ku własnemu wnętrzu. Jest początkiem procesu odnalezienia się na nowo. Zaczyna się wówczas, kiedy nie da już się uciekać […]
  • 1 czerwca 2004 Bulimia i anoreksja – W objęciach głodnych duchów Co to jest bulimia i anoreksja nie trzeba już wyjaśniać. O zaburzeniach jedzenia słyszy się w radiu, w telewizji, powstaje wiele artykułów, przepełnionych dobrymi radami, w stylu: jesteś w porządku, taka jaka jesteś, weź mało na talerzyk, kontroluj się, zrób coś ze sobą, zasięgnij […]
  • 21 października 2009 Ronald David Laing – Podzielone Ja Książka ta to dogłębne studium typów schizoidalnych i schizofrenicznych. Celem autora było uczynienie zrozumiałym procesu zapadania na schizofrenię oraz istoty tej choroby, co poparł wieloma obserwacjami, poczynionymi w trakcie badań klinicznych.To najsłynniejsza jego praca, jedno z […]
  • 7 listopada 2009 Stanisław Grof: Spotkanie z narodzinami i śmiercią: dynamika matryc perinatalnych W miarę pogłębiania się procesu autoeksploracji przeżyć, pierwiastek bólu emocjonalnego i fizycznego może osiągnąć tak ogromne natężenie, że jest zazwyczaj interpretowany jako umieranie. Może on być tak wielki, że dana osoba czuje, iż przekroczyła granice osobistego cierpienia i […]
  • 1 czerwca 2006 Depresja z perspektywy Psychologii Procesu Nie pragnąłem przecież nic więcej, niż żyć tym, co samo chciało ze mnie się wydobyć. Czemuż było to tak bardzo trudne? Hermann Hesse - Demian Zagubieni Nie chcę mieć depresji. Chcę być zawsze młody, szczęśliwy, najchętniej bogaty. Zewsząd otaczają mnie obrazy "idealnego życia", które […]
Tagged with:
 

Comments are closed.

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.