<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>integra &#187; Relacje</title>
	<atom:link href="http://integra.xtr.pl/tag/relacje/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://integra.xtr.pl</link>
	<description>instytut rozwoju transpersonalnego</description>
	<lastBuildDate>Mon, 24 Oct 2011 17:00:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Terapia partnerska</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/terapia-partnerska/642</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/terapia-partnerska/642#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Oct 2009 23:20:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>integra</dc:creator>
				<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia integralna]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Procesu]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Transpersonalna]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>
		<category><![CDATA[terapia małżeńska]]></category>
		<category><![CDATA[terapia partnerska]]></category>
		<category><![CDATA[terapia rodzinna]]></category>
		<category><![CDATA[terapia systemowa]]></category>
		<category><![CDATA[Związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=642</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszym krokiem konsultacji partnerskiej jest rozpoznanie konfliktów i problemów pojawiających się w związku. Podejście integralne zwraca w równym stopniu uwagę na indywidualność i osobisty rozwój każdego z partnerów, jak i na związek, jako całość. Praca dąży do uszanowania stanowiska każdego z partnerów &#8211; jego lęków, obaw, wątpliwości czy złości albo żalu. Następnym krokiem jest dopuszczenie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://integra.xtr.pl/images/Ewa_i_Filip.jpg" border="0" alt="" width="201" height="291" align="right" />Pierwszym  krokiem konsultacji partnerskiej jest rozpoznanie konfliktów i problemów  pojawiających się w związku. Podejście integralne zwraca w równym stopniu uwagę  na indywidualność i osobisty rozwój każdego z partnerów, jak i na związek, jako  całość. Praca dąży do uszanowania stanowiska każdego z partnerów &#8211; jego lęków,  obaw, wątpliwości czy złości albo żalu. Następnym krokiem jest dopuszczenie do  głosu i umożliwienie zaprezentowania przez partnerów ich myśli, emocji i  poglądów, w sposób asertywny i z szacunkiem dla partnera.</p>
<p>Celem wspólnej pracy jest więc uczynienie świadomymi, nieświadomych procesów  istniejących w związku, poznanie ich źródeł i twórcze wykorzystanie ich  potencjału. Każdy pojawiający się problem czy konflikt niesie w sobie potencjał  rozwojowy dla związku, zawiera w sobie jednocześnie rozwiązanie, którego  osiągnięcie pozwala partnerom na samorealizację i wspólne przekraczanie granic.  Twórczy związek staje się wspólną wędrówką i przygodą, podczas której partnerzy  wspierają się wzajemnie.</p>
<p><span id="more-642"></span></p>
<p>Nieodłącznym elementem pracy nad związkiem jest nauka i trening porozumiewania  się bez przemocy (Non-Violent Communication). Partnerzy uczą się, jak wyrażać  swoje emocje w sposób nie będący atakiem na drugą stronę oraz jak słuchać  partnera w sposób empatyczny, dostrzegając rzeczywistą treść komunikatu.</p>
<p>Elementem integralnych konsultacji partnerskich jest również wykorzystanie  wspólnych medytacji i ćwiczeń, których celem jest wzmocnienie partnerskiej więzi  i intymności w związku.</p>
<p><strong>Zapraszamy na sesje w Warszawie (Górny Mokotów).</strong></p>
<p><strong>Koszt sesji konsultacji partnerskiej (1 godz.) &#8211; 150 PLN</strong></p>
<p><strong>Więcej informacji:</strong></p>
<table id="table73" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<table id="table74" border="0" cellspacing="0" cellpadding="2" width="0%" bgcolor="#ffffff">
<tbody>
<tr>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" width="0%" align="middle"><img style="border: 0pt none;margin-top: 3px;margin-bottom: 3px" src="http://www.gravatar.com/avatar/1ef5ebad69b8ed94af526cb64339e34a?s=96&amp;d=http%3A%2F%2Fwww.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&amp;r=G" border="0" alt="" vspace="3" width="70" height="70" align="left" /></td>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" valign="top">
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>Ewa Holt</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>0-609-318009</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong><a href="mailto:Ewa@integra.xtr.pl"> Ewa@integra.xtr.pl</a></strong></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
</td>
<td>
<table id="table75" border="0" cellspacing="0" cellpadding="2" width="0%" bgcolor="#ffffff">
<tbody>
<tr>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" width="0%" align="middle"><img style="border: 0pt none;margin-top: 3px;margin-bottom: 3px" src="http://www.gravatar.com/avatar/3fd442219ea484966a56bfde36eaf535?s=96&amp;d=http%3A%2F%2Fwww.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&amp;r=G" border="0" alt="" vspace="3" width="70" height="70" align="left" /></td>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" valign="top">
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>Filip Fronczak</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>0-601-882075</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong><a href="mailto:Filip@integra.xtr.pl"> Filip@integra.xtr.pl</a></strong></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fterapia-partnerska%2F642&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/terapia-partnerska/642/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niedamirów 2005 – sierpień – Związki Miłości</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/niedamirow-2005-sierpien-zwiazki-milosci/681</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/niedamirow-2005-sierpien-zwiazki-milosci/681#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Aug 2005 10:40:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>integra</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia z warsztatów]]></category>
		<category><![CDATA[medytacje]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Niedamirów]]></category>
		<category><![CDATA[oddychanie holotropowe]]></category>
		<category><![CDATA[odmienne stany świadomości]]></category>
		<category><![CDATA[praca z ciałem]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia integralna]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Procesu]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Transpersonalna]]></category>
		<category><![CDATA[rebirthing]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztaty]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność]]></category>
		<category><![CDATA[Związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=681</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="pie-gallery alignGalleryCenter">
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh5.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxr7XwCXI/AAAAAAAAx7Q/AU7cPiBYCW4/V_00026.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh5.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxr7XwCXI/AAAAAAAAx7Q/AU7cPiBYCW4/s160-c/V_00026.jpg" alt="V_00026.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxs-g7DeI/AAAAAAAAx7o/37orjeSaNM0/H_00029.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxs-g7DeI/AAAAAAAAx7o/37orjeSaNM0/s160-c/H_00029.jpg" alt="H_00029.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxtJUeoKI/AAAAAAAAx7w/fX2nKfnZFT0/V_00030.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxtJUeoKI/AAAAAAAAx7w/fX2nKfnZFT0/s160-c/V_00030.jpg" alt="V_00030.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<p><span id="more-681"></span></p>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxnqlTZzI/AAAAAAAAx50/wS5XaFyrLJk/V_00001.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxnqlTZzI/AAAAAAAAx50/wS5XaFyrLJk/s160-c/V_00001.jpg" alt="V_00001.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxp4xzX7I/AAAAAAAAx6o/njfrlBhm-ek/V_00021.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxp4xzX7I/AAAAAAAAx6o/njfrlBhm-ek/s160-c/V_00021.jpg" alt="V_00021.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxrWETERI/AAAAAAAAx7A/q8gwM8d98k0/H_00024.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxrWETERI/AAAAAAAAx7A/q8gwM8d98k0/s160-c/H_00024.jpg" alt="H_00024.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxrq5jbGI/AAAAAAAAx7I/vwGw-smQP9M/H_00025.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxrq5jbGI/AAAAAAAAx7I/vwGw-smQP9M/s160-c/H_00025.jpg" alt="H_00025.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxoDwsmjI/AAAAAAAAx6A/QE9oxCwzrO0/H_00002.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxoDwsmjI/AAAAAAAAx6A/QE9oxCwzrO0/s160-c/H_00002.jpg" alt="H_00002.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxq5BSUxI/AAAAAAAAx64/P1IJkoF57r4/V_00023.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxq5BSUxI/AAAAAAAAx64/P1IJkoF57r4/s160-c/V_00023.jpg" alt="V_00023.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxqQLvJ4I/AAAAAAAAx6w/fb443pnT9V0/V_00022.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxqQLvJ4I/AAAAAAAAx6w/fb443pnT9V0/s160-c/V_00022.jpg" alt="V_00022.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxollr7bI/AAAAAAAAx6I/vZ-dhEB2ghw/H_00015.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxollr7bI/AAAAAAAAx6I/vZ-dhEB2ghw/s160-c/H_00015.jpg" alt="H_00015.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxoyCZ0sI/AAAAAAAAx6Q/heiyb4_OhCE/H_00018.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh6.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxoyCZ0sI/AAAAAAAAx6Q/heiyb4_OhCE/s160-c/H_00018.jpg" alt="H_00018.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh5.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxpP6__GI/AAAAAAAAx6Y/WIccezx6zjM/H_00019.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh5.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxpP6__GI/AAAAAAAAx6Y/WIccezx6zjM/s160-c/H_00019.jpg" alt="H_00019.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxptxDi3I/AAAAAAAAx6g/uZaMb1E3pnI/V_00020.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxptxDi3I/AAAAAAAAx6g/uZaMb1E3pnI/s160-c/V_00020.jpg" alt="V_00020.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxsfENk2I/AAAAAAAAx7Y/OuXdPGZajsI/H_00027.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxsfENk2I/AAAAAAAAx7Y/OuXdPGZajsI/s160-c/H_00027.jpg" alt="H_00027.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxsm4kobI/AAAAAAAAx7g/iQpXXCKRQLg/H_00028.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh4.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxsm4kobI/AAAAAAAAx7g/iQpXXCKRQLg/s160-c/H_00028.jpg" alt="H_00028.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
<div class="pie-item" style="margin:10px 10px 10px 10px">
<p class="pie-img-wrapper"><a class="thickbox" rel="2009-9-0-12-39-27" href="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxtrFveOI/AAAAAAAAx74/xxMvyiyI4f0/H_00031.jpg?imgmax=640"><img class="pie-img" src="http://lh3.ggpht.com/_2uZsLJ5aPJI/StGxtrFveOI/AAAAAAAAx74/xxMvyiyI4f0/s160-c/H_00031.jpg" alt="H_00031.jpg" width="160" height="160" /></a></p>
</div>
</div>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fniedamirow-2005-sierpien-zwiazki-milosci%2F681&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/niedamirow-2005-sierpien-zwiazki-milosci/681/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>All the Lonely People&#8230;</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/all-the-lonely-people/359</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/all-the-lonely-people/359#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Apr 2005 13:19:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Holt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=359</guid>
		<description><![CDATA[Ból towarzyszy narodzinom i śmierci, nie tylko ciała, także każdego aspektu człowieka, w chwili kiedy umiera to co nieprawdziwe, a ujawnia się to co gotowe jest by się narodzić. Miłość Chcę miłości, chcę kogoś, kto będzie mnie kochał i kto da mi bezpieczeństwo. Kto będzie mój, kto mnie uszczęśliwi, sprawi, że moje życie będzie pełniejsze. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000">Ból towarzyszy narodzinom i śmierci, nie tylko ciała, także każdego aspektu człowieka, w chwili kiedy umiera to co nieprawdziwe, a <span style="color: #000000">u</span></span><span style="color: #000000">jawnia się to co gotowe jest by się narodzić. </span></p>
<p><span style="color: #000000"> <img class="alignright" style="border: 1px solid #ffffff" src="http://www.rebirthing.xtr.pl/images/lon4.jpg" border="0" alt="" width="198" height="117" /></span></p>
<p><strong>Miłość</strong></p>
<p>Chcę miłości, chcę kogoś, kto będzie mnie kochał i kto da mi bezpieczeństwo. Kto będzie mój, kto mnie uszczęśliwi, sprawi, że moje życie będzie pełniejsze. Ale czy tak naprawdę ktokolwiek jest mi to w stanie dać? Czy zakochanie się nie jest tylko stanem euforii, który, kiedy przeminie, pozostawia mnie z partnerem będącym lustrem tego, co we mnie nieświadome i co uaktywnia się z taką siłą w związku? Mogę odejść, albo przyjrzeć się temu, co się pojawia &#8211; temu, co boli, czy złości.</p>
<p>Chcę żeby ktoś mnie kochał, ale tylko jedna osoba i ja chcę kochać ją, ale nie innych. Innych to mogę kochać „inną miłością” taką „ogólną”, „przeznaczoną dla ludzkości”, „taką mniejszą”. Powstaje pytanie czy jeżeli mam otwarte serce, to czy mogę je otwierać na jedną osobę, a przed drugą zamykać. „O, przepraszam, nie zdążyłam przed tobą zamknąć serca, po kontakcie z mężem, proszę wybaczyć” <img src='http://integra.xtr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Czy kwiat może pachnieć tylko dla niektórych?</p>
<p>Kiedy w zeszłym roku na wiosnę poszłam do parku i znalazłam się wśród kwitnących ze wszystkich stron kwiatów, poczułam, że moje serce uwalnia się z zamknięcia zimowych lodów. Chociaż było mi wcześniej smutno, nie mogłam oprzeć się rozpierającemu klatkę piersiową uczuciu uwolnienia ognia, który cały czas płonął we mnie małym płomyczkiem. Miałam wrażenie, że to ja decyduję, czy pozwolę miłości płynąć, czy pozamykam serce w żelazne okowy. Tak czy inaczej ono tam jest i zawsze będzie. Ale kiedy już je otworzę, to miłość płynie i dotyka każdego, kto wejdzie ze mną w kontakt, każdego, o kim pomyślę w tej chwili. Miałam wrażenie, że moje serce jest jak jeden z tych kwiatów, który pachnie dla każdego, gdy jest otwarty.<span id="more-359"></span></p>
<p><strong>Po co relacje?</strong></p>
<p>Widzę rodziny z dziećmi, całujące się pary, starych ludzi trzymających się za rękę, słyszę też o kłótniach, rozpadach małżeństw, zdradach. Wiem o związkach, w których jedna ze stron, a czasem obie żyją z tęsknotą w sercu za niespełnioną miłością, która kiedyś rozpaliła ich serce. Żyją obok małżonka, małżonki z poczuciem rezygnacji z czegoś, zgorzknienia i żalu do partnera za stworzenie ograniczającego oboje związku. Ci, którzy poszli za nową miłością, zrezygnowali z długoletniej więzi, miłości dojrzałej jak dobre wino. Czy nie żałują? Lata przeżytych wspólnie chwil pięknych i trudnych, wzrastania i dojrzewania razem, dzieci, komunikacji bez słów. Czy nowy związek jest lepszy, czy nie ma w nim problemów? Może tak się wydaje na początku, potem wyłania się wszystko, co nie zostało przerobione w poprzednim związku. Wszystkie moje matryce zachowań, uwarunkowane przeszłością i społecznymi wzorcami postrzeganie świata, kreują odpowiednią rzeczywistość. Chociaż na pierwszy rzut oka, może mi się to wydawać burzą i trzęsieniem ziemi, jest to również terytorium, pole możliwości, w którym mogę poznawać siebie i wzrastać.</p>
<p>Czasem sytuacja nie jest aż tak drastyczna, zabija mnie tylko nuda, monotonia i to „coś”, o czym się nie mówi, czego się nie dotyka. Prędzej czy później chcę uciekać, albo też zaczynam chorować, popadam w depresję, ponieważ moje ciało nie jest w stanie dłużej znieść tłumienia. Jakaś część mnie tłumi inną, wyrażam tylko część siebie, a ta druga, w moim mniemaniu gorsza, nie jest aktywna. Widzę błędy partnera i jego niedoskonałości, ale zbyt trudno jest mi przyjrzeć się sobie. A tak naprawdę to co widzę w nim, jest tylko tym czego nie lubię w sobie i do czego się nie przyznaję, z czym się nie utożsamiam. Mówię „nie, ja taka nie jestem”. Może nie chcę być i wybieram żeby taka nie być, ale jest część mnie, która taka jest. Kiedy ją odkryję poczuję nieznaną dotąd moc, która być może jest mi potrzebna do zrobienia czegoś ważnego w moim życiu. O dziwo, zachowania partnera przestają mnie wtedy tak poruszać. Jeżeli nie mam ochoty stawić czoła trudnościom, obwiniam innych, narzekam, a nie chcę przyjrzeć się sobie i temu dlaczego to wszystko zaistniało w moim życiu, mogę odejść.</p>
<p>Mogę albo pozostać z moimi ranami, w zamknięciu własnych ograniczeń, albo zobaczyć i zbadać to, co się ujawnia, przyjrzeć się temu, co boli, czy złości. Bycie w relacji stwarza dla mnie możliwość poznania siebie, tych aspektów mnie, których nie zobaczyłabym nie wchodząc w związki. W jaki sposób wiedziałabym, że mam problem ze złością, jeśli nie stanęłabym w obliczu sytuacji uaktywniających ją we mnie? W jaki sposób nauczyłabym się dawać, gdybym nie miała komu dać?</p>
<p>Możliwość doświadczania pełni siebie, różnych aspektów mnie, badania różnorodności mnie i świata mam nie tylko w związku z jedna osobą, mężem lub żoną. Taka szansa pojawia się przede mną ilekroć wchodzę z kimś w kontakt. Ostatnio kupowałam kawę na wynos. Czekając przyglądam się osobie ją przygotowującej. Widziałam ile serca i zaangażowania jest w tym rytuale, jak finezyjnie, z gracją i pewnością wykonuje wszystkie czynności. Nasze spojrzenia spotkały się raz, drugi&#8230; już na dłużej. Wzięłam do ręki kubek gorący do ciepła tej osoby. Dostałam coś więcej niż kawę i ta osoba też to czuła, wiedziała, że ja wiem, co daje mi w tym kubku. Przez chwilę zastanowiłam się czy aby czegoś nie wymyślam, ale zdanie skierowane przez nią do mnie przez całą kawiarnię świadczyło o tym, że oboje się dostrzegliśmy i przez parę sekund zaistniało coś, co można nazwać zamrożeniem chwili w wieczności. W gwarze i pośpiechu wydarzają się rzeczy wielkie, jeśli tylko popatrzę inaczej niż zwykle, jeśli jestem uważna i widzę nie tylko siebie i swoje sprawy, ale dostrzegam obok drugiego człowieka.</p>
<p>Czasem podczas terapii, przez krótki czas jestem, z kimś tak blisko, że mam wrażenie dotykania jego duszy i czuję, że ona dotyka mojej. Czasem nawet z kimś bliskim, z kim dzielimy każdy dzień i noc, nie jesteśmy tak blisko, mijamy się i nie zauważamy, pochłonięci sprawami do zrobienia, pracą, utrzymaniem własnego wizerunku. Widzimy wzajemne potknięcia i to, czego nie robimy. I pewnie można by tak dalej, ale co to za związek? Czy chcę hydraulika, kogoś do pomocy w domu, kogoś kto zarabia i czasem wyjdzie ze mną do kina? Tęsknie za czymś innym, za czymś głębszym i szukam na zewnątrz, w zajęciach, w kontaktach, często równie bez znaczenia. Istnieje jednak jakieś cudowne prawo wszechświata, niszczenia wszystkiego co nieprawdziwe. Nadchodzi taki czas, kiedy tak już dłużej nie da rady. I jeżeli wszystkie opcje ucieczkowe, typu praca, inne &#8211; niby to &#8211; miłości, nie dają również poczucia spełnienia i jeżeli nie zacznę brać tabletek na depresje, staję przed szansą zmiany czegoś w moim życiu, odkrycia nieznanych aspektów siebie.</p>
<p>Takie małe transformacje, które wydarzą mi się co jakiś czas, powodują, że widzę coraz więcej niezbadanych pokładów mocy we mnie samej, ogromnego potencjału i siły. Nawet nie wiedziałam, że dobrze jest mówić o swoich potrzebach, albo informować, kiedy coś mi nie pasuje, wydawało mi się, że kobieta powinna wszystko przemilczeć i być taką cierpiącą, znoszącą wszystko kuchtą. Nie widziałam, że zachowania mojego męża, które mnie denerwowały, są wyrazem postawy, której mnie samej bardzo brakuje. To co mnie boli w bliskiej relacji i wydaje się być górą nie do przejścia, jest czymś czego najbardziej mi potrzeba i nie jest możliwy mój dalszy rozwój jako człowieka, bez tego aspektu mnie. To, że teraz piszę i to co piszę, jest również skutkiem przekroczenia wielu moich ograniczeń dotyczących poczucia własnej wartości.</p>
<p><strong>Lęk i ból</strong></p>
<p>Bliski kontakt z drugim człowiekiem wydaje się czasem zbyt niebezpieczny, „może jeszcze ktoś zobaczy, jaka jestem nieprawdziwa i może jeszcze będzie coś ode mnie chciał&#8230;”. Bliski kontakt kojarzy się ze zobowiązaniem, albo zdradą. Spojrzenie w oczy, otwarcie się na drugiego człowieka może być „niebezpiecznym” ze względu na możliwość pojawienia się tego, czego tak bardzo się boję i czego tak bardzo potrzebuję &#8211; MIŁOŚCI. Ból wydaje się być nieodłączną częścią miłości i bliskości, dlatego tak trudno mi jest otworzyć się przed drugim człowiekiem i pozwolić by dotknął mojego serca.</p>
<p>Boję się zranienia i bólu, ale tak naprawdę jedyne, co rani, to nie miłość a poruszenie czegoś, co nie jest we mnie prawdziwe. Jeżeli żyję, widząc tylko część siebie, zauważam tylko część swoich cech i uczuć. Kiedy nie jestem w zgodzie ze swoją wewnętrzną prawdą, nie widzę innych osób wokół mnie i ich potrzeb. Jestem pooddzielana od tego, co się wydarza we mnie, w moim życiu. Jest to punkt zapalny &#8211; bolesne miejsce, którego nie chcę widzieć.</p>
<p>Często, zaczynając dostrzegać coś, co stanowi mój cień, albo to, przed czym uciekam w samej sobie, oddzielam się, zamykam, ponieważ boję się, że to „coś” uaktywni się we mnie, że będę czuć się niezbyt przyjemnie, a przecież tak bardzo staram się mieć dobre samopoczucie. Lepiej być pozamykanym i bezpiecznym i „jakoś się trzymać” niż dotknąć tego, co czułe i bolesne. Wolę być człowiekiem trzymającym się kurczowo wykreowanego autowizerunku i wizji świata, ponieważ to daje mi poczucie bezpieczeństwa. Mówię sobie: „<em>twój smutek, to twoja sprawa, ja jakoś się trzymam w przeciwieństwie do ciebie i nawet trochę się cieszę, że jest mi lepiej niż tobie</em>”. Zrobię wszystko żeby zrobić sobie dobrze, żeby dać sobie trochę przyjemności, żeby jak najwięcej skorzystać z życia i przeżyć je jak najlepiej się da. Powstaje pytanie, co to znaczy jak najlepiej? Czy takie życie w oddzieleniu od innych, pozamykaniu, życie na poligonie wśród wrogów i niebezpieczeństw, ucieczka przed odczuwaniem, jest tym czego mi potrzeba, czy jest w ogóle życiem?</p>
<p>Nie chcę zbliżać się za bardzo, bo być może „zarażę się” tym, co druga osoba odczuwa, zrobi mi się gorzej. Nie jest ważne, że może gdzieś we mnie jest to samo uczucie, tak skrzętnie tłumione, wolę nie mieć z nim do czynienia, bo boję się tego, co się stanie, jak się ujawni. Boję się, że wpadnę w depresję, kiedy okaże się, że jest we mnie smutek, albo cierpienie, być może wpadnę w atak furii, jeśli pozwolę tłumionej złości uaktywnić się. Może okaże się, że jestem jakimiś potworem, którego należy unikać, kimś zakłamanym i nieprawdziwym. I co wtedy? No właśnie, nic. W chwili, gdy pozwolę sobie na zobaczenie, dopuszczenie do świadomości tego, co nieświadome, tego, co być może chce zaistnieć i jest chowane, to przestaję się tego bać, przestaje to mnie „straszyć”. Okazuje się, że nie ma przed czym się bronić. Że nie ma we mnie nic takiego, co jest „złe” i konieczne do ukrywania przed samą sobą i innymi.</p>
<p>Bardzo często przed wyciagnięciem listów ze skrzynki przechodzi mnie fala przerażającego strachu. Większość listów, które otrzymuję, to rachunki. Korespondencja pomiędzy przyjaciółmi odbywa się w moim przypadku elektronicznie. Czasem tak bardzo boję się otwierać skrzynkę, że rachunki zalegają przez kilka dni. Ale czy będą leżeć w skrzynce, czy je wyciągnę i otworzę, to nie zmieni faktu, że są do zapłacenia. Boję się konfrontacji z przykrym faktem oddania części dochodów i wymyślania jak to zrobić, żeby przeżyć. Jeżeli jednak zdecyduję się na ten trudny krok otwarcia koperty, jestem być może smutna i przygnębiona, ale przynajmniej świadoma ile mam do zapłacenia i już się nie boję. Wiem, na czym stoję i co najwyżej zaczynam myśleć jak spłacić rachunek. Staję przed wyzwaniem zwiększenia moich dochodów i wiąże się to zazwyczaj ze zwiększeniem mojej kreatywności.</p>
<p>Tak samo dzieje się w przypadku tłumionych aspektów „ja”. Kiedy boję się konfrontacji z czymś bolesnym i trudnym, to nie znaczy, że to znika, rozpływa się, tylko dlatego, że nie zwracam na to uwagi. Jakaś cześć mnie chce zaistnieć, „coś” chce być zauważone, przepracowane, uświadomione i dopóki tego nie zrobię, będzie we mnie lęk. Kiedy pozwalam sobie na przyjrzenie się trudnym aspektom mojego życia, na poczucie do końca bolesnych uczuć, następuje przemiana. To, co chowałam przed samą sobą i światem nie wydaje się już takie straszne, a wręcz staje się źródłem mojej mocy. Poprzez konfrontację uzyskuję siłę, przestaję się bać. Być może pojawią się zupełnie nowe, nieznane mi uczucia i zaczynam postrzegać siebie, jako kogoś o ogromnym potencjale.</p>
<p>Kiedy nie ma we mnie lęku i nie mam poczucia, że coś muszę „chować”, wówczas nie mam też potrzeby bronienia swoich racji i udowadniania siebie czegokolwiek. Kiedy ktoś wypłakuje mi się na ramieniu, albo krzyczy w moim kierunku, nie daję wtedy dobrych rad i nie robię wyrzutów, nie mówię, żeby był inny niż jest. Widzę, że to, co pojawia się w drugim człowieku, w jego łzach, cierpieniu, radości, jest też we mnie. Potrafię czuć to, co drugi człowiek, bo znajduję w sobie tę cząstkę jego. I tak naprawdę nie trzeba już nic robić. To, czego on potrzebuje, to chwili spojrzenia w oczy, kogoś kto poczuje to samo, co on czuje w tej chwili, być może przytulenia.</p>
<p>Mój syn ostatnio wrócił bardzo smutny z podwórka. Został wypędzony z miejsca, w którym się bawili. Coś się wydarzyło pomiędzy kolegami. Widziałam, że próbował zachowywać się normalnie, uśmiechać się, chociaż trochę niezręcznie mu to wychodziło. Nie chciał powiedzieć, co się stało i to właściwie nie było ważne. Ważne było to, że czuł smutek i żal, że chciało mu się płakać. Nie potrzebował matki, która będzie mu dawać rady jak się zachowywać, ani skarcenia za prawdopodobne „złe” zachowanie. Ukucnęłam przy nim i przytuliłam go, zauważyłam jego smutek i powiedziałam o tym. Tak trwaliśmy przez chwilę w ciszy, czułam bicie jego serca i roztrzęsienie. Czułam jego ból. Nie zrobiliśmy sobie dobrze czekoladkami, ani rozmową na temat jacy koledzy są głupi. To było najwięcej, co mogłam mu dać na ten czas. Byłam z nim, a on ze mną, w tym czego doświadczał, powstało miejsce na poczucie tego w pełni.</p>
<p>Kiedy jestem owładnięta emocjami i nie wiem jeszcze, co się ze mną dzieje, jakie są moje potrzeby i oczekiwania, chcę aby ktoś mnie zauważył i wysłuchał z empatią, zaakceptował cokolwiek się we mnie pojawia. Kiedy czuję się bezpiecznie, wzbudza się we mnie ufność i powstaje przestrzeń, w której jeszcze więcej może się wydarzyć. Pierwsze emocje opadają, pojawiają się uczucia pod nimi ukryte. Czuję, że mogę sobie pozwolić na słabość, że nie zostanę oceniona, ujawnia się najdelikatniejsza część mnie. Uzyskanie z nią kontaktu, to uzyskanie też kontaktu z drugą osobą, to bycie razem w ciszy, w tym co niewypowiedziane, to czas głębokiej transformacji nas obojga.</p>
<p><strong>Współodczuwanie i dawanie</strong></p>
<p>Kiedy nie osądzam, nie daję rad, nie pocieszam, tylko jestem z drugim człowiekiem w tym samym doświadczeniu, obok niego, nie z pozycji osoby chcącej coś zmienić, czy mu pomóc (w moim rozumieniu), wówczas daję mu to czego potrzebuje &#8211; współodczuwanie. Kiedy porzucam strach przed drugim człowiekiem, kiedy nie boję się być w kontakcie ze wszystkim co czuję, otwieram serce z objęć lęku, miłość płynie, daję to co najcenniejsze. Daję swoje zaufanie i część siebie, pozwalam sobie na bycie równym, takim samym, na dzielenie się jedną chwilą, jednym uczuciem, jednym życiem. Okazuję szacunek dla tego, kim jest, jaki jest i tego, co przeżywa. Nie próbuję powiedzieć, że to niewłaściwe, albo, że ma tak nie czuć.</p>
<p>Zdarza się, że to, co przeżywa druga osoba jest mi bliskie, dotyka mnie, jest też moim problemem, mniej lub bardziej uświadomionym. Jeżeli zajmę się tym aspektem mnie, przekroczę swoje granice, popracuję nad nim, zintegruję go, to dzieje się coś w przestrzeni między nami. Osoba ta otrzymuje wsparcie, ma więcej siły żeby również sobie z tym poradzić, albo po prostu problem przestaje istnieć. Może dlatego mówi się, że miłość ma moc transformowania i że zmieniając siebie zmieniam świat.</p>
<p>Mam wrażenie, że w większości rozmów jest tyle słów, tak mało słuchania, tyle wywalania, a tak mało przyjmowania. Mówię i im więcej mówię, tym dalej jestem od tego, co chcę powiedzieć i od drugiej osoby. Kiedy przestaję mówić i spojrzę na druga osobę, kiedy pozwolę jej poczuć to, co czuję, to wchodzę na inny poziom komunikacji, na którym znacznie więcej się dzieje i otrzymuję dokładnie to czego potrzebuję &#8211; kontakt, wysłuchanie, zrozumienie i współodczuwanie. Tak trudno jest słuchać, kiedy myślę tylko o tym jak udowodnić swoje zdanie, jak obronić własny wizerunek i wyjść na swoje.</p>
<p>Kiedy czuję to, co czuję, a ktoś mi mówi, że mam tak nie czuć, albo kiedy ktoś próbuje mnie zmienić, tym bardziej się odsuwam i mówię „nie”. Chcę żeby ktoś mnie pokochał z tym wszystkim, z tymi niedorzecznościami, głupimi zachowaniami (w moim mniemaniu), także z zamknięciem. Jeżeli ktoś próbuje mnie „otworzyć”, jeszcze bardziej się zamykam. Odbieram go jako kogoś w opozycji do mnie, kto chce czegoś od mnie, kto chce coś we mnie naruszyć, coś mi zrobić, kto wkracza w moją przestrzeń. Jest to swego rodzaju nadużycie na mojej osobie. To, czego potrzebuję, to bezwarunkowej akceptacji tego, co się ze mną dzieje w tej chwili, jaka jestem i co czuję.</p>
<p>Cudownie jest być otwartym i dawać, ale są też momenty, kiedy czuję, że nie chcę być otwarta, że chcę być sama ze sobą, w swoim zamknięciu. Miałam takie poczucie, że cały czas powinnam być dla innych. Kiedy zaprzeczam swojej potrzebie wycofania ze świata, zaprzeczam sobie, rezygnuję ze swoich potrzeb i wówczas nie można tego nazwać miłością. Nie jest to na pewno miłość do mnie samej, więc czy może też istnieć w stosunku do innych? Uszanowanie moich potrzeb wydaje się być ważnym krokiem do nauczenia się, co to znaczy kochać. Uszanowanie swoich potrzeb i uczuć pozwala mi dostrzegać i szanować uczucia innych. Kiedy mówię „nie”, chcę aby moje „nie” zostało uszanowanie, nie chcę aby ktoś mnie przekonywał, że tak naprawdę mówię „tak”. Być może jest coś we mnie, co mówi też „tak”, ale to, czemu daję w tej chwili wyraz, czego chcę na ten moment to jest „nie”.</p>
<p>Gdy myślałam o dawaniu drugiej osobie, nic innego nie przychodziło mi do głowy, jak tylko zrobienie jakiejś przysługi. Oczywiście, że miło jest zrobić dla kogoś dobry obiad, czy kupić kwiatki, ale czego tak na prawdę potrzebujemy? Czy miłe gesty, pochlebne słowa, nie oddzielają często od prawdziwego kontaktu? Czy nie przegadujemy tego, co jest głęboko w nas i co chce być zauważone i „przytulone”? Kiedy wchodzę w kontakt z tym co czuję, to najpierw pojawiają się różne emocje, a pod nimi, jest zawsze ta jedna potrzeba, potrzeba miłości. I kiedy słucham innych osób nie głową, lecz sercem, to pod tym, co mówią, czy krzyczą, jest wołanie o miłość.</p>
<p>Większość rozmów z moją babcią polega na próbach przekonania mnie, jak mam żywić dzieci, jak się ubierać i czym zajmować. Kiedy słucham jej słów irytuję się, lecz kiedy patrzę w jej oczy i widzę troskę o mnie i o moje dzieci, widzę miłość. Jest też strach przed byciem samą, strach przed byciem nieważną, przed tym, nad czym nie ma kontroli, czego nie pojmuje. Widzę jak bardzo chce być potrzebna i ważna dla nas, jak bardzo chce coś znaczyć, poczuć własną wartość. Pod słowami czasem pełnymi pretensji, jest wołanie „<em>przytul mnie, jestem taka mała i sama, tak bardzo potrzebuję żeby ktoś mnie kochał, tak bardzo chcę coś znaczyć, bo nie wiem jak inaczej zdobyć wasze serce</em>”.</p>
<p><strong>Zaufanie</strong></p>
<p>Dlaczego tak trudno jest mi zaufać drugiemu człowiekowi, dlaczego postrzegam świat jako pełen wrogów i niebezpieczeństw? Może to wynik trudnych doświadczeń, w których poczułam ból, zamknęłam się i teraz trudno jest mi postrzegać nowe sytuacje jako coś odrębnego od przeszłości. Miłość nie raz kojarzy mi się z cierpieniem. „<em>Ja daję, a ktoś mnie oszukuje albo odrzuca</em>”. Jak się otworzyć ponownie, jak zaufać? Jak kochać ludzi, którzy przecież stanowią tę „odrębną od mnie, wrogą rzeczywistość”?</p>
<p>Zaufanie i otwarcie się na drugą osobę jest możliwe, gdy zobaczę ją taką, jaka jest. Kiedy zajrzę pod maski i zbroje, Kiedy pod słowami raniącymi, słowami obrony, czy nic nie znaczącymi frazesami zobaczę człowieka proszącego o uwagę i trochę ciepła z serca. Być może on inaczej nie potrafi, być może czuje się zagubiony, cierpi, tak jak ja i jedyne, co potrafi to bronić swoich racji, które wydają się stanowić o tym kim jest i pozwalają poczuć się w miarę bezpiecznie.</p>
<p>Jeżeli zaryzykuję i otworzę się, zaufam, dam kawałek siebie, to co się dzieje? Istnieje możliwość, że druga osoba też się otworzy i wtedy wydarzy się coś pięknego, bliski kontakt, ktoś usłyszy, zobaczy mnie, a ja jego.</p>
<p>Jakiś czas temu w kilka osób przygotowywaliśmy się do warsztatów. Miały to być warsztaty dotyczące bliskości i komunikacji. Każdy z nas przedstawiał swoje pomysły i dyskutowaliśmy zawzięcie. W pewnym momencie jeden z uczestników, który do tej pory mało się udzielał w rozmowie, powiedział, że czuje smutek i oddalenie, że coś jest nie tak, że jest coś w nim, co nie chce robić tych warsztatów. Wszyscy zamarliśmy. Nie ze zdziwienia, że tak czuje, ale że wszyscy też tak czuliśmy i nie mieliśmy z tym kontaktu. Przygotowywaliśmy warsztaty o bliskości i głębi relacji, ślizgając się po powierzchni. Od tego momentu rozmowa potoczyła się zupełnie inaczej. Usiedliśmy w kręgu i zaczęliśmy medytować, każdy z nas wchodząc w to, co się z nim obecnie działo. Mieliśmy do wyboru, albo zrobić coś nieprawdziwego, albo rozwiązać coś, co jest między nami i być może stworzyć fundament dla dobrych warsztatów. Warsztaty o bliskości trudno zrobić bez poczucia bliskości. Trwało to jakiś czas, każdy mówił o tym jak się czuje w relacjach z innymi osobami z grupy. W pewnym momencie zaczęliśmy dotykać bolesnych tematów dotyczących naszych relacji, czegoś, co było „pod powierzchnią” od roku. Kiedy wyciągnęliśmy to na światło dzienne, powstała chwila dużego napięcia i ciszy i w tej ciszy wszystko się zadziało, coś jakby pękło, napięcie zaczęło ustępować, stwarzając miejsce dla spokoju. Zaczęliśmy wspólnie zajmować się osobą, która somatycznie doświadczyła stresu związanego z zaistniałą sytuacją. W tej pomocy było współdziałanie i chęć bycia blisko z innymi, nasze ciepłe spojrzenia spotykały się, a dłonie natrafiały na drugą dłoń znajdując odwzajemniony uścisk.</p>
<p>Dawanie, to także dzielenie się tym co czuję, co jest dla mnie trudne. Jeżeli unikam mówienia o tym, co może być bolesne, ponieważ wydaje mi się, że druga osoba mnie nie zrozumie, nie okazuję jej szacunku, a relacji nie daję szansy wzrostu. To, czego nie komunikuję, czego nie chce dotykać, prędzej czy później eksploduje i może być wówczas bardzo raniące dla wszystkich a nawet spowodować całkowity rozpad relacji. Wyciągnięcie na powierzchnię, mówienie o tym, co się ze mną dzieje, o czym myślę, albo o czym staram się nie myśleć, stwarza szansę dla wszystkich osób do zajęcia się tym co wymaga uwagi, tym co chce zaistnieć w jakiś sposób w naszym życiu i nawiązania prawdziwego kontaktu ze sobą. Jeżeli mówię z głębi serca, nie po to, żeby komuś zrobić przykrość, czy oskarżyć o coś, tylko po to żeby zakomunikować to, jak się czuję, jeżeli mówię nie o tym, „jaki ty jesteś”, ale jak „ja” się czuję, druga osoba nie czuje się atakowana. Mówienie komunikatami „ja” powoduje, że druga osoba słucha mnie, ponieważ nie musi się bronić, być może otwiera się na to, co mówię, współodczuwa. Czuję wielką wdzięczność, kiedy ktoś otwiera się przede mną, ufa mi. Czuję, że jestem ważna dla tej osoby, mam również ochotę dzielić się tym, co jest we mnie głęboko ukryte. Jej zaufanie i otwarcie otwiera mnie. Komunikujemy się na poziomie serca, dotykamy tego, co dla nas ważne, otwieramy bramy naszych wewnętrznych ogrodów dla drugiej osoby, aby mogła je poznawać i być blisko mnie. Są miejsca w nas, w których zawsze pozostanę sama, ale są też takie, które chcę dzielić z kimś i będę czuła się osamotniona nawet mieszkając z kimś pod jednym dachem, jeżeli będę unikać konfrontacji z tym, co mnie zamyka.</p>
<p>Czasem jest we mnie lęk przed tym, co się stanie, gdy zaufam, otworzę serce, a ktoś odrzuci mnie. Ale czy miłość może przekształcić się w coś raniącego? Co jest tym, co rani? Dlaczego cierpię, kiedy ktoś nie przyjmuje mojej miłości? Może tak się zdarzyć, że ktoś się odsunie, ale dlaczego we mnie pojawia się tyle złości i goryczy?</p>
<p>Być może uaktywnia się we mnie uczucie odrzucenia z dzieciństwa, staję się ponownie małą dziewczynką, czy chłopcem, który potrzebuje mamy i nie dostaje jej uwagi i akceptacji.</p>
<p>Ja i mój mąż zaprzyjaźniliśmy się z cudowną kobietą. Mój mąż do niej dzwonił, ja nie. Nie wykazywałam takiego zainteresowania podtrzymaniem tej relacji, jak on. Zaczęłam zauważać wieź pomiędzy nimi, w której nie było mnie. Czułam się nieważna, nie wystarczająco atrakcyjna, nie chciana. Kiedy mój mąż zbliżał się do niej, ja się odsuwałam, zamiast sama też się zbliżyć. Wydawało mi się, że ona nie chce mojej przyjaźni, że nie jestem dla niej ważna. Ona dla mnie była, ale jej tego nie okazywałam. Być może ona też czekała na moją uwagę, ale mi nie mówiła, że jej potrzebuje. W końcu wszyscy poodalaliśmy się od siebie. Każdy chciał miłości i bliskości, ale wrażenie „ja jestem niechciana” zawładnęło relacją.</p>
<p>Byłam dzieckiem, które już w łonie matki doświadczyło odrzucenia, w chwili poczęcie byłam niechciana i przez większość życia dawano mi do zrozumienia, że jestem ciężarem. Mój ojciec nie kontaktuje się ze mną, nie jestem dla niego ważna. Nawet nie wiedziałam, że brakuje mi ojca, ponieważ nie doświadczyłam jak to jest mieć ojca. Wszystkie kontakty z mężczyznami kończyły się odrzuceniem z mojej strony, ponieważ nie wiedziałam jak to jest, kiedy jest się chcianym, nie wiedziałam co z tym zrobić. Również wzorzec relacji moich rodziców nie był wzorcem trwałego związku miłości, ponieważ rozpadł się szybko, a kolejny mężczyzna mojej mamy był tylko kimś, przy czyim boku czuła się bezpiecznie. Jak tu stworzyć rodzinę, kiedy nie wie się co to znaczy związek kochających się osób. Pojawia się we mnie żal, smutek, czasem złość. Widzę siebie jako ofiarę i płaczę. I w momentach, kiedy pozwalam sobie na te uczucia dzieje się coś zadziwiającego. Widzę siebie jak płaczę i to wszystko co przeżyłam. Słyszę zdania mojej mamy na mój temat i przypominam sobie te trudne chwile, w których ten właśnie głos mnie ograniczał. Sięgam pamięcią do nieudanych związków, widzę rany jakie nawzajem z mężem sobie zrobiliśmy. Czuje smutek z powodu zabitych miłości z powodu mojego poczucia odrzucenia i bycia bez żadnej wartości dla kogokolwiek. I&#8230; widzę też siebie, która przechodzi przez to wszystko i wzrasta, widzę kogoś kto pokonuje trudności i staje się silny. Jest wrażliwy i pomimo tego pozwala sobie na ponowne otwarcie. Jestem kimś, kogo zaczęłam kochać nie dlatego, że coś robił, ale dla tego, że po prostu jest. Przytulam bolące miejsca, które uznawałam za swoje wady, w ich miejscach pojawiają się kwiaty zrozumienia, współodczuwania i siły. Poczucie odrzucenia i braku prawa do istnienia na tym świecie, prawa do bycia kochanym stawało się moim przekleństwem, teraz jest błogosławieństwem.</p>
<p>Kiedy to zauważę to co się we mnie dzieje kiedy druga osoba mówi coś, co interpretuję jako odrzucenie, mogę poczuć ból, bardzo silny żal. Zwykle reaguję wybucham złości, ponieważ nie chcę czuć bólu, wydaje mi się, że będzie mnie bolało jeszcze bardziej, ze się rozpadnę, chcę zaprzestać zranieniu. Lecz jeśli poczekam chwilkę, pozwolę sobie na poczucie tego bólu do końca, to widzę, że nic gorszego się nie wydarza. Doświadczam przykrych uczuć i to wszystko. Często zauważam, że to uczucie jest we mnie od dawna. I nie muszę nic z tym robić, wystarczy, że stworzę na nie miejsce, zauważę to co się dzieje. To jestem ja, z tym bólem, z cierpieniem, ze złością, z potrzebami. Może się zdarzyć, że zobaczę, że to również nie jestem ja, że staję z boku, w pozycji świadka, który przygląda się różnym aspektom „ja” i wchodzi w różne role. Czasem kłócąc się mam ochotę wybuchnąć śmiechem. Mogę równie dobrze przerwać na chwilę i zupełnie spokojnie porozmawiać z kimś przez telefon. Potem powrócić do kłótni i być równie rozwścieczona. To wchodzenie w role jest mi potrzebne do nawiązania kontaktu. Tak naprawdę mówię „zauważ mnie”, chcę coś powiedzieć, wyrazić siebie. Tak długo nie widzę, nie mówię, rezygnuję, że potem to, z czego zrezygnowałam domaga się uwagi. Boję się unicestwienia, bycia niezauważonym, nic nieznaczącym. Chcę utrzymać „ja” za wszelką cenę, nawet za cenę wrogości wszystkich osób dookoła. Co jest tym, czego tak bardzo boje się stracić. Czy nie jest jedną z chwilowych tożsamości, ról które gram? Postrzegam siebie w jakiś sposób i chce być tak postrzegana, nagle wydaje mi się, że inni widzą mnie inaczej, że moja rola jest zagrożona i panikuję. W medytacjach, w których zadaję sobie pytanie „kim jestem” nie ma jednego „ja”, jest coś czego nie można w żaden sposób określić, coś co odgrywa różne role w różnych sytuacjach, ale nie jest żadną stałą wartością. Dlatego mówi się o pustce. Nie jestem ani taka, ani taka. Również to co postrzegam w drugiej osobie jest moja wizją jej, moją interpretacją jej zachowania, czymś co widzę poprzez pryzmat moich doświadczeń i matryc. Jeśli uważam się za osobę wielce uduchowioną, a ktoś mi powie, że jestem płytką materialistką, to mogę bardzo się zdenerwować. Będę tłumaczyć, że tak nie jest, a jeśli nie zostanie przyznana mi racja, mogę świadomie lub nie, zdołować rozmówcę wytykając mu jego wady i pomyłki, pokazując własną wyższość, lub odsunę się od niego uznając go za niegodnego uwagi, ponieważ nie niedocenił mojej wielkiej duchowości. To trzymanie na siłę wykreowanej tożsamości odsuwa mnie od życia, powoduje, że jestem sama ze swoją wizją i nic twórczego nie może się tu wydarzyć. To co potrząsa tą wizją i powoduję że ją tracę, jest tym co powoduje, że odnajduję siebie. Siebie taką, której nie trzeba bronić, ponieważ nie ma nic co mogę stracić. Jest tylko jakaś wewnętrzna, bliżej nie sprecyzowana prawda, która po prostu jest i nie jest możliwe żeby ją unicestwić. To co boję się stracić jest tym co ją przykrywa i nie pozwala mi jej dostrzec. Kiedy mam z nią kontakt mogę wybierać jaka chcę być na ten moment, jaki aspekt siebie wyrażać, ale ponieważ nie utożsamiam się z nim, mogę dyskutować zawzięcie, wydając się śmiertelnie poważna, a śmiejąc się w duchu i bawić się zmienianiem stanowisk jakie zajmuję.</p>
<p><strong>Czy warto?</strong></p>
<p>Pozwalając sobie na otwartość i prawdziwość w relacjach, dając i przyjmując bez lęku, odkrywam coraz to nowe aspekty siebie, doświadczam pełni swojego człowieczeństwa, zbliżam się do innych osób, zaczynam je rozumieć i uczę się kochać. Życie staje się bogatsze, rozwijam się i tworzę, odnajduję w sobie nieznane dotychczas talenty i możliwości.</p>
<p>Zauważyłam, że kiedy wyciągam rękę do kogoś, kiedy zadzwonię do kogoś i usłyszę naprawdę to, co mówi, znajdę czas na spotkanie z kimś, ktoś inny interesuje się też mną, dostaję zwrot okazanego uczucia. Mam wrażenie, że mój stan umysłu i atmosfera dawania, jaką stwarzam wokół siebie, przyciąga postawę dawania innych osób w stosunku do mnie. Wygląda to tak jakbym rzeczywiście dając innym dawała sobie, jakby nie było granicy między „ja”, a „ty”.</p>
<p>Takie samo wrażenie odnoszę w przypadku innych doświadczeń. Jeżeli spotykam się z odrzuceniem, jest część we mnie, która odrzuca, nie koniecznie tę konkretną osobę, być może kogoś innego. Jeżeli nie przyjmuję do serca swojej matki, trudno mi będzie przyjąć również moje dzieci i one też będą się ode mnie odsuwały. Jeżeli nie wykazuję inicjatywy żeby komuś dać swoją szczerą uwagę, nie będę otrzymywać jej od innych. Chcę żeby ktoś mnie kochał, ale czy ja kocham? I nie chodzi tu o jedną konkretną osobę, którą np.: „<em>ja kocham, a ona mnie nie</em>”, tylko o stan umysłu, stan dawania, odczucie otwartości w sercu.</p>
<p>Wszystkie religie świata mówią o jedności i miłości do siebie nawzajem. Ale jak kochać, kiedy czuję się tak pooddzielana nie tylko od innych, ale również od części siebie?</p>
<p>Jeśli siedzę zamknięta w bezpiecznej skorupie uwarunkowań, to może mniej boli. Wyjście na zewnątrz zawsze wiąże się z ryzykiem, ale ile tracę z życia, ile możliwości mnie omija, kiedy decyduję się na zamknięcie i oddzielenie? Rozwój możliwy jest tylko w działaniu, w życiu, w interakcjach. Widziałam kanarki, które urodziły się w klatce. One boją się z niej wyjść, otaczająca przestrzeń jest dla nich przerażająca, więc skaczą z gałązki na gałązkę za kratkami i stanowią część umeblowania. One się nie buntują, bo nawet nie wiedzą co tracą, nie próbują uciec, bo nigdy nie doświadczyły jak to jest latać.</p>
<p>Coś we mnie pragnie kontaktu, bliskości, połączenia, uzupełnienia. Filozofia kabały i taoizm wyjaśniają interakcje pomiędzy archetypami. Do życia potrzebna jest biegunowość, różne przeciwstawne aspekty, które oddziałują na siebie wzajemnie i się uzupełniają. W materii również wszystko istnieje w relacji.</p>
<p>Często jest tak, że wchodzę w relacje z osobami, których cechy i zachowania są różne od moich. Ta odmienność mnie przyciąga, ale też może być trudna po pewnym czasie, kiedy okaże się, że do harmonijnego związku potrzebne nam jest zintegrowanie w nas samych tego, co wydawało się inne, różne, z czym się nie identyfikowaliśmy. To, co zaczyna mi przeszkadzać, drażnić mnie w partnerze, może być jakimś aspektem mnie, który „doprasza” się uwagi z mojej strony i zaistnienia we mnie. Poznając to, co było „inne” zaczynam postrzegać drugiego człowieka, nie jako kogoś dziwnego, kto ma się zmienić, ale jako kogoś, czyja obecność pomaga mi wzrastać. Jego inność przestaje być tak nie rozumiana, a wręcz może okazać się, że jest tym, czego brakowało mnie samej i może mi się spodobać kiedy spojrzę z innej perspektywy. Mogę wręcz poczuć, że mam w sobie wszystkie aspekty wszechświata i mogę utożsamiać się z każdym z nich.</p>
<p style="text-align: left">Jestem jakby wszystkimi, a wszyscy mną, nie ma różnicy. W drzewie życia Kabały, źródło, nasienie daje początek różnym aspektom, ale cały czas jest jednym. Być może stąd ta potrzeba bliskości i połączenia, być może czuję tę jedność tylko nie wiem, jak jej doświadczyć i trochę się gubię. Jest tak piosenka: „gdyby Bóg był jednym z nas, jaką by miał twarz”. Kiedy chcę ją zobaczyć, znajduję &#8211; jest w tym drugim człowieku obok mnie i w tamtym i jeszcze w tamtym. I nagle okazuje się, że rzeczywiście na mnie patrzy, oczami tych wszystkich osób, a ja jestem jedną z nich.</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fall-the-lonely-people%2F359&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/all-the-lonely-people/359/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mapa poszerzania świadomości</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/mapa-poszerzania-swiadomosci/363</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/mapa-poszerzania-swiadomosci/363#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Nov 2003 13:25:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Filip Fronczak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Ken Wilber]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[oddychanie holotropowe]]></category>
		<category><![CDATA[praca z ciałem]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia integralna]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Procesu]]></category>
		<category><![CDATA[rebirthing]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=363</guid>
		<description><![CDATA[ásato mā sád gamaya támaso mā jyótir gamaya mrtyór māmrtam gamaya Od złudzeń prowadź mnie do Prawdy Od ciemności prowadź mnie do Światła Od śmierci prowadź mnie ku Nieśmiertelności. Upaniszady, the Matrix Revolutions, Neodämmerung Światło i Cień, Dobro i Zło, Dzień i Noc&#8230; Ludzki umysł uwielbia tworzyć dwa tam, gdzie jest tylko Jedno. Także ludzka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table id="table22" style="border-collapse: collapse" border="0" cellpadding="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<p style="text-align: left"><strong><em> <img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/zen015Integration.jpg" border="0" alt="Integracja" hspace="9" vspace="9" width="150" height="224" /></em></strong></p>
</td>
<td>
<p style="text-align: left"><strong><em><span lang="en">á</span>sato mā s<span lang="en">á</span>d gamaya<br />
t<span lang="en">á</span>maso mā jyótir gamaya<br />
mrtyór māmrtam gamaya</em></strong></p>
<p style="text-align: right"><strong><em>Od złudzeń prowadź mnie do Prawdy<br />
Od ciemności prowadź mnie do Światła<br />
Od śmierci prowadź mnie ku Nieśmiertelności.</em></strong></p>
<p style="text-align: right"><strong><em><span style="font-size: xx-small">Upaniszady, the Matrix Revolutions, Neod</span><span lang="en"><span style="font-size: xx-small">ämmerung</span></span></em></strong></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><span style="color: #ffffff"><strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #000000"> Światło</span></strong></span> i <strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #ffffff"> Cień</span></strong>, <span style="color: #ffffff"><strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #000000"> Dobro</span></strong></span> i <strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #ffffff">Zło</span></strong>, <span style="color: #ffffff"><strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #000000"> Dzień</span></strong></span> i <strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #ffffff">Noc</span></strong>&#8230; Ludzki umysł uwielbia tworzyć <strong>dwa</strong> tam, gdzie jest tylko <strong>Jedno</strong>.</p>
<p>Także ludzka istota jest podzielona &#8211; na sferę <strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #000000"> <span style="color: #ffffff">Światła</span></span></strong> &#8211; tego, co jasne i uzewnętrznione oraz <strong> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #ffffff"> Cienia</span></strong> &#8211; tego, co mroczne, niedostępne, nieuświadomione i wyparte do ciemnych, mokrych i zimnych piwnic i lochów Świadomości.</p>
<p>Carl Gustav Jung powiedział: &#8222;<em>Za każdym idzie jego cień i w im mniejszym stopniu jest on zespolony ze świadomym życiem jednostki, tym jest ciemniejszy i większy</em>&#8222;.</p>
<p>I tak to właśnie wygląda &#8211; jesteśmy w stanie kontrolować (choć to również podlega dyskusji) uświadomione aspekty naszego Ja. To co znajduje się w Cieniu nie podlega naszej kontroli. Co więcej, śmiało można powiedzieć, że nasz Cień kontroluje nas!<span id="more-363"></span></p>
<p><span style="color: #ffffff"><strong><span style="text-decoration: underline overline;background-color: #000000"> <img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/Zen039Adventure.jpg" border="0" alt="Przygoda" hspace="9" width="150" height="224" align="right" /></span></strong></span>Proces <strong> Integracji</strong> ma na celu poznanie naszego Ja &#8211; pełni naszego Ja. Integracja to fascynująca eksploracja ziemi nieznanej, podróż bez dokładnych map i drogowskazów. Mapy, które otrzymujemy w spadku po naszych matkach i ojcach, babkach i dziadkach kreślą i dzielą niepodzielne terytorium naszego Ja niezliczonymi <strong>granicami</strong>. Podczas tej podróży przyjdzie nam przekroczyć niejedną z nich a jeśli będziemy wystarczająco wytrwali &#8211; wszystkie.</p>
<p>Za każdym razem, kiedy udaje nam się przekroczyć którąś z granic, okazuje się że nie była ona rzeczywista, że była ona jedynie linią naznaczoną na mapie. Celem podróży jest odkrycie i uświadomienie sobie, że nasze Ja jest pełne i niepodzielone.</p>
<p>Zanim jednak doświadczymy tej Jedności &#8211; <strong>Świadomości Jedynej</strong>, spróbujmy przyjrzeć się ogólnemu planowi podróży i granicom, które przyjdzie nam przekraczać.</p>
<p style="text-align: center"><img src="http://integra.xtr.pl/images/integracja.jpg" border="0" alt="Proces integracji w czasie" hspace="9" vspace="9" width="500" height="257" /></p>
<p>Ktoś, kiedyś powiedział &#8222;<em>Najpierw nosisz wodę w wiadrach, aż przychodzi Oświecenie. Potem znów nosisz wodę w wiadrach, aż &#8230;</em>&#8221; I tak mniej więcej wygląda proces integracji. Należy pamiętać, że osiągniecie rozszerzonej świadomości nie koniecznie musi być trwałe. Cześciej mamy do czynienia z przebłyskami świadomości. Stan idealny, to osiągnięcie i utrzymywanie Świadomości Jedynej. Anthony de Mello w książce &#8222;<em>Śpiew Ptaka</em>&#8221; napisał:</p>
<blockquote><p><em>Żaden z uczniów zen nie ośmieliłby się uczyć innych, gdyby wcześniej nie był przeżył ze swym mistrzem co najmniej dziesięciu lat. Po dziesięciu latach nauki Tenno został nauczycielem. Pewnego razu poszedł odwiedzić swego mistrza Nan-in. Dzień był dżdżysty i dlatego Tenno założył drewniane chodaki i zabrał parasol. Gdy Tenno przybył, Nan-in powiedział: &#8211; Zostawiłeś chodaki i parasol przed drzwiami, prawda? Możesz mi powiedzieć, czy położyłeś parasol po prawej, czy po lewej stronie chodaków? Tenno nie pamiętał i zmieszał się. Zdał sobie sprawę, że nie potrafi stosować Ciągłej świadomości. I tak został uczniem Nan-in i studiował kolejnych dziesięć lat, aż do osiągnięcia Ciągłej Świadomości.</em></p></blockquote>
<p>W czasie, proces ten można zilustrować w postaci fali, przechodzącej przez fazy nauki i integracji. Nie są one do końca rozdzielne, trochę na siebie zachodzą.</p>
<p>Zazwyczaj jest tak, że proces nauki, przyswajania wiedzy rozpoczynamy, kiedy znajdujemy się w sytuacji kryzysowej, w życiowym dole. Kiedy uda nam się wyjść ze stanu depresji, zaczyna się <strong>czas nauki</strong> &#8211; przyswajania wiedzy i ideii. Nasze samopoczucie wówczas zaczyna się poprawiać, aż nowe idee i zdobyta wiedza doprowadza nas do stanu <strong>euforii</strong>. Wówczas stajemy się na jakiś czas orędownikami i mesjaszami nowych ideii.</p>
<p>Wówczas przychodzi moment, kiedy <strong>ujawnia się próg</strong>. Nowe idee okazują się sprzeczne z naszą świadomością i zapisanymi w niej uwarunkowaniami, nawykami, przyzwyczajeniami i programami. Często pojawia się moment kryzysowy &#8211; reakcja obronna naszych uwarunkowań i starych pomysłów na życie. Zanim się zorientujemy, że pojawił się próg, euforia zaczyna mijać a nowe idee jawią się coraz mniej atrakcyjnie. Powoli nadchodzi czas integracji &#8211; wcielenia w życie.</p>
<p>Wygląda to tak, jakby człowiek, cegiełka po cegiełce, budował swój nowy świat i światopogląd, aż pewnego dnia nadchodzi czas próby i weryfikacji &#8211; &#8222;los&#8221; mówi: &#8222;<em>no, to zobaczymy</em>&#8230;&#8221;, albo, jeśli przyswojone idee były nic nie warte, &#8222;<em>no, to patrz</em>!&#8221; Świat zaczyna się walić.</p>
<p>Wówczas możemy dokonać wyboru &#8211; albo odrzucamy niezintegrowane idee i pozostajemy przy tym, co stare i &#8222;bezpieczne&#8221;, albo podejmujemy trud integracji.</p>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/Zen014Transformation.jpg" border="0" alt="Transformacja" hspace="9" width="150" height="224" align="right" />Rozpoczyna się trudny i bolesny <strong>czas integracji</strong> &#8211; weryfikacji nowych idei i zespolenia ich z naszą świadomością. Morpheus w &#8222;<em>the Matrix</em>&#8221; mówi: &#8222;<em>Jest różnica pomiędzy znaniem ścieżki a podążaniem nią</em>&#8222;. Do tej pory poznawaliśmy ścieżkę teoretycznie. Teraz zaczynamy nią podążać&#8230;</p>
<p>Im bardziej integrowane idee są sprzeczne z naszym uwarunkowaniem, tym proces ten jest bardziej długotrwały i bolesny. Może się zdarzyć, że doprowadza nas do <strong>depresji</strong> i całkowitego załamania &#8211; dezintegracji. Wówczas mechanizmy obronne naszych uwarunkowań załamują się. To co nowe, zaczyna jednoczyć się ze świadomością. Następuje transformacja, śmierć starego &#8211; <strong>przekroczenie progu</strong>.</p>
<p>I znów&#8230; nosimy wiadra z wodą.</p>
<h2><span style="color: #ffffff"> <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #000000"> Persona</span></span> i <span style="text-decoration: underline overline;background-color: #ffffff"> Cień</span> (Proces Pierwotny i Wtórny)</h2>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/Zen060Schizophrenia.jpg" border="0" alt="Schizofrenia" hspace="9" width="150" height="224" align="left" />Właściwie cały czas do czynienia mamy z jedną granicą &#8211; oddzielającą to, co uznajemy za ja oraz tym, co umieszczamy poza ja. Na najbardziej podstawowym poziomie naszej psyche, granica ta przebiega pomiędzy czymś, co psychologia określa mianem <strong> persony</strong> oraz, wspomninanym już <strong>cieniem</strong>. W Psychologii Zorientowanej na Proces (POP) persona jest określana mianem <strong>procesu pierwotnego</strong>, a cień &#8211; <strong>procesu wtórnego</strong>.</p>
<p>Persona to wszystko to, z czym w naszej psyche świadomie się utożsamiamy. Jest to nasz własny obraz naszego Ja. Zazwyczaj jest to obraz dosyć wyidealizowany, choć tak nie musi być zawsze. Łatwo sobie wyobrazić, że przeciętny współmieszkaniec naszej planety nie utożsamia się z psychopatycznym mordercą. Trochę trudniej zaakceptować fakt, że każdy z nas nosi w sobie potencjał aby takim kimś się stać. Z drugiej strony &#8211; psychopatyczny morderca zazwyczaj utożsamia się ze swoją ciemną stroną, spychając do cienia takie swoje cechy, jak wrażliwość, opiekuńczość czy współczucie.</p>
<p>Spróbujmy przyjrzeć się jak może to wyglądać w praktyce na przykładzie schematu, który nazwiemy &#8222;<strong>Rycerz i tyran</strong>&#8222;.</p>
<p>Rycerz jest troskliwy i opiekuńczy. Jest doskonałym organizatorem i przewodnikiem. Jest obrońcą, wierny ludziom, ideom i ideałom. Potrafi być niezmordowany w walce. Rezygnuje ze swojej wygody, poświęca siebie i swoje potrzeby dla innych ludzi bądź dla ideii, w imię których walczy. Nie oczekuje nagród czy orderów. Wystarczy mu słowo pochwały czy wdzięczne spojrzenie. Jeśli ich nie otrzyma, będzie jeszcze gorliwiej starał się na nie zasłużyć. Wszelką naganę zniesie z pokorą.</p>
<p>Rycerz posiadł wiele umiejętności i zdolności. Ma niezwykłą praktykę i doświadczenie. Zawsze chętnie zrobi coś za innych, gdyż jest świadom, że nikt nie zrobi tego lepiej. Wydaje mu się, że może na swoje barki wziąć problemy i ciężary wszystkich, których kocha. Będzie dwoił się i troił, aby zaspokoić ich potrzeby, prośby, zachcianki i kaprysy.</p>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/zen034Fighting.jpg" border="0" alt="Walka" hspace="9" width="150" height="224" align="right" />Jednak lśniąca zbroja rycerza może oślepić swoim jasnym blaskiem. Kiedy ktoś wchodzi mu w drogę, nie jest mile widzianym przybyszem. Jeżeli chcesz, aby rycerz Ci służył, musisz podporządkować się jego woli i jego planom. On wie lepiej, on zrobi to lepiej. On zaplanuje Twoje życie, uporządkuje je i poukłada. Zanim się obejrzysz pod lśniącą przyłbicą, pojawi się twarz apodyktycznego tyrana i despoty.</p>
<p>Wciąż przekonany o swojej słuszności, będzie miał żal, jeżeli odrzucisz jego &#8222;pomoc&#8221;. Jeśli jego zbroja jest wystarczająco lśniąca &#8211; nie pozwoli Ci jej odrzucić.</p>
<p>Trudno to sobie wyobrazić, ale te dwa aspekty są tylko dwoma stronami tej samej monety &#8211; i tylko przykładami niezliczonych aspektów ludzkiej osobowości.</p>
<p>Czasem zdaża się, że nagle nawiązujemy kontakt z naszym cieniem &#8211; następuje przeskoczenie z procesu pierwotnego w proces wtórny. Często dzieje się to pod wpływem środków psychoaktywnych, choćby &#8211; alkoholu. Nie należy jednak mylić zamiany procesów z integracją.</p>
<h2>Projekcja</h2>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/Zen055Projections.jpg" border="0" alt="Projekcje" hspace="9" width="150" height="224" align="left" />Ważnym mechanizmem, o którym należy wspomnieć jest <strong>projekcja</strong>. Projekcja jest jednym z mechanizmów obronnych, których celem jest uniknięcie wszelkiej zmiany, w szczególności &#8211; zmiany pociągającej za sobą poszerzenie świadomości, czyli integrację.</p>
<p>Mówiąc najprościej, z projekcją mamy do czynienia zawsze, kiedy w innych widzimy własne wady (lub nieakceptowane zalety). Zdarza się również, że przypisujemy innym osobom własne emocje, uczucia czy intencje. To proste stwierdzenie nie oddaje jednak całej złożoności projekcji. Spróbujmy przyjąć, że cały świat, który nas, z pozoru, otacza jest <strong>lustrem</strong> naszej świadomości. Wówczas należy przyjąć, że każdy przejaw świata, czy w formie nieożywionej czy też ożywionej, jest cennym obrazem naszego Ja &#8211; <strong>odbiciem</strong> naszej świadomości, myśli czy emocji.</p>
<p>Jedną z oznak projekcji na poziomie werbalnym, jest używanie takich zwrotów jak &#8222;muszę&#8221; zamiast &#8222;chcę&#8221; i &#8222;nie mogę&#8221; zamiast &#8222;nie chcę&#8221;. Mówiąc &#8222;muszę&#8221; lub &#8222;nie mogę&#8221;, odsuwam od siebie odpowiedzialność za, tak naprawdę, moją własną decyzję. W rzeczywistości, rozpatrzyłem wszelkie za i przeciw, przeanalizowałem różne możliwości i podjąłem decyzję &#8211; zdecydowałem, że chcę dokonać określonego wyboru.</p>
<h2>Ego</h2>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/Zen003InnerVoice.jpg" border="0" alt="Wewnętrzny Głos" hspace="9" width="150" height="224" align="left" />W chwli kiedy zaciera się rozłam pomiędzy Personą a Cieniem, powstaje zdrowe, silne Ego &#8211; zintegrowane zostają aspekty i poziomy nieświadome. To, co było zamknięte w lochach naszej psyche, zostaje wyciągnięte na światło dzienne, poznane, zaakceptowane i przyjęte w poczet równouprawnionych aspektów Ja.</p>
<p>Słowo ego nie ma zbyt pozytywnej konotacji. Egoistyczny, egocentryczny to słowa obdarzone negatywnym zabarwieniem. Fala New Age nie polepszyła sprawy &#8211; ego zostało przedstawione, jako coś z czym należy walczyć, od czego należy się odciąć, lub chociażby czekać, aż samo odpadnie.</p>
<p>Niestety takie podejście tworzy kolejną rysę na jednolitej powierzchni Świadomości, tworzy granicę pomiędzy tym, co w ludzkiej psyche słuszne, właściwe i boskie oraz tym, co ciemne i grzeszne, z piekła rodem. Jest to kolejny pomysł na podzielenie świata i człowieka pomiędzy siły dobra i zła. I im bardziej staramy się wybielić i oświetlić tę &#8222;pozytywną&#8221; część, tym bardziej wyraźny cień ona rzuca.</p>
<p>Do terapi, których zadaniem jest umożliwienie przejścia z poziomu persony na poziom ego zalicza się <strong>psychoanaliza</strong>, <strong>terapia postaci</strong> czy <strong> analiza transakcyjna</strong>.</p>
<h2>Centaur</h2>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/Zen058Harmony.jpg" border="0" alt="Harmonia" hspace="9" width="150" height="224" align="left" />Ale człowiek to nie tylko psyche, nie tylko zdrowe, zintegrowane Ego. Na nasze Ja w równym stopniu składa się również ciało. I choć z początku wydaje się to dziwne, jest faktem, że nasze ciała pozostają często w oderwaniu od tego z czym się identyfikujemy. Mówimy &#8211; ja i moje ciało.</p>
<p>Uznajemy nasze ciała za produkt podrzędnej jakości w stosunku do duszy. Utożsamiamy się z duchem, jedynie czasowo zamieszkującym nasze ciało. Traktujemy je jak rękawiczkę czy skarpetkę, czasem jak garnitur, a jeśli dobrze pójdzie &#8211; jak świątynię dla Ducha.</p>
<p>Nie tylko religia katolicka traktuje ciało po macoszemu. Także na Wschodzie częsta jest pogarda dla ciała i spraw materialnych.</p>
<p>W chwili, gdy uświadamiamy sobie jedność z naszym ciałem, wchodzimy na poziom Centaura. Oznacza to wejście w głęboki kontakt z naszym ciałem &#8211; nawiązanie komunikacji, otwarcie się na sygnały i komunikaty ciała. Następuje wówczas poszerzenie Świadomości. Boląca głowa nie jest już tylko bolącą głową. Jest komunikatem, manifestacją określonych myśli, emocji, energii. Symptomy, odczuwane w ciele nie są już oddzielne od myśli czy emocji. Stanowią z nimi niepodzielną jedność. Są po prostu manifestacją w innym kanale percepcji.</p>
<p>W integracji świadomości ciała pomagają nam takie metody, jak <a href="http://integra.xtr.pl/Warsztaty/cykliczne/joga.htm"><strong> hatha-joga</strong></a> czy tai-chi, <strong><a href="http://www.proces.xtr.pl/"> Psychologia Zorientowana na Proces</a></strong> (<strong>POP</strong>) Arnolda Mindella, <strong> terapia postaci</strong> (<strong>Gestalt</strong>), <strong>Fucusing</strong> i <strong> Bioenergetyka</strong>. Również tutaj nieocenione wydają się metody pracy z oddechem &#8211; <strong> <a href="http://integra.xtr.pl/teksty/rebirthing.htm">Rebirthing</a></strong> Leonarda Orra, <strong>Oddychanie Holotropowe</strong> Stanislava Grofa czy <strong>Integracja Oddechem</strong> Colina Sissona.</p>
<p>Wydawać by się mogło, że tutaj kończy się nasza podróż. Osiągnęliśmy granicę fizycznego ciała. Cóż więcej można by uznać za Ja? A jednak, to dopiero początek.</p>
<h2>Pasma transpersonalne</h2>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/zen029Receptivity.jpg" border="0" alt="Biorczość" hspace="9" width="150" height="224" align="left" />W tym momencie zaczynamy wkraczać w obszary mistyki i duchowości &#8211; subiektywnych doświadczeń, które coraz bardziej wymykają się werbalnym opisom i klasyfikacjom.</p>
<p>Nagle nasza świadomość okazuje się wykraczać poza granicę fizycznego ciała &#8211; pojawiają się doświadczenia przenikania się czy jedności z innymi osobami. Mogą być to odczucia zarówno dotyczące sfery myśli i emocji &#8211; telepatia, współodczuwanie, jak również &#8211; bardzo fizyczne. Prawdopodobnie każdemu zdarza się czuć czasem czyjś ból czy &#8222;zarazić&#8221; się radością.</p>
<p>Sferą życia, która najmocniej sprzyja tego typu doświadczeniom jest seks i erotyka. Nie trzeba koniecznie zgłębiać praktyk Tantry, aby móc doświadczyć totalnego zespolenia z drugą osobą w miłości &#8211; na każdym z poziomów, od fizycznego, poprzez mentalny, emocjonalny i energetyczny aż po najwyższe poziomy ducha.</p>
<p>Innym przykładem wykorzystania pasm transpersonalnych jest uzdrawianie za pomocą energii. Uzdrowiciel doświadcza poszerzenia świadomości, co z jednej strony umożliwia mu wykorzystanie otaczającego go oceanu energii, a jednocześnie &#8211; wejście w głęboki kontakt z pacjentem. Wraz z płynącą energią, przekazywany jest uzdrawianemu stan rozszerzonej świadomości i, w drugą stronę, uzdrawiający współodczuwa z uzdrawianym. W pewnym momencie <strong>nie ma już uzdrawiającego i uzdrawianego &#8211; jest jedynie transpersonalny proces uzdrawiania</strong>. Na tej zasadzie opiera się <strong><a href="http://www.reiki.org.pl/" target="_blank">terapia ReiKi</a></strong> czy inne, podobne.</p>
<p>Kluczem do drzwi doświadczeń transpersonalnych jest <strong>współczucie</strong>, empatia, współodczuwanie. Często te słowa są błędnie kojarzone z litością. Jednak to właśnie empatyczna miłość i bezwarunkowa akceptacja pozwalają otworzyć się na kontakt z drugą osobą.</p>
<p>Popularny nurt &#8222;New Age&#8221; dużo mówi o miłości i duchowości. Jednakże, często się zdarza, że ludzie pod wpływem tego nurtu wypierają ze swojego życia i ze swojej świadomości gniew, złość, żal i strach. Poszukując duchowości, jednocześnie tworzą świat dualny, podzielony na dobre i złe.</p>
<p>Tymczasem transpersonalny kontakt jest możliwy jedynie wówczas, kiedy otworzymy się na ludzi takich, jakimi są, ze wszystkim.</p>
<p>W przekraczaniu granicy ciała pomaga nam <strong>psychologia transpersonalna</strong>, <strong>psychosynteza</strong> oraz <strong>medytacja transpersonalna</strong> czy inne formy medytacji. Doświadczenia transpersonalne są również częste podczas stosowania technik oddechowych, np. <strong> <a href="http://integra.xtr.pl/teksty/rebirthing.htm">Rebirthingu</a></strong>.</p>
<h2>Świadomość Jedyna</h2>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/teksty/Osho/ZenTarot/Cards/zen069Consciousness.jpg" border="0" alt="Świadomość" hspace="9" width="150" height="224" align="left" />O Świadomości Jedynej można powiedzieć i napisać dużo, choć ma to raczej znikomy sens. Jest to stan totalnej integracji, przekroczenia wszelkich granic, uwolnienia świadomości. Jest to stan dostępny każdemu, choć doświadczenie Świadomości Jedynej nie jest powszechne, zazwyczaj osiągane w głębokiej medytacji.</p>
<p>Ścieżki wiodące do Świadomości Jedynej to różnego rodzaju <strong>medytacje</strong>, z których na szczególną uwagę zasługuje <strong>Zen</strong>.</p>
<p>W medytacji stopniowo zanika to, co nie jest czyste i prawdziwe. Opada, jak muł w zmąconej wodzie. Aż w końcu woda staje się krystalicznie czysta. Taki staje się umysł, taka staje się Świadomość.</p>
<p>Ten poziom jest również określony jako <strong>Świadomość Świadka</strong> &#8211; Świadomość Obserwatora. Mamy tu do czynienia z pewnym pozornym paradoksem: z jednej strony poszerzamy nasze Ja, nasze pole tożsamości czy identyfikacji, z drugiej strony &#8211; dochodzimy do punktu w którym porzucamy to wszystko. Jest to jakościowy przełom, przejście z poziomu ego na poziom poza ego. Ten poziom pozwala doświadczyć nam bycia Tym Nieśmiertelnym, które przenika Wszechświat i patrzy oczami i słucha uszami wszystkich czujących istot.</p>
<p style="text-align: center"><em>Dlaczego? Po co? Kiedy? Jak?<br />
Dlaczego? Po co? Kiedy? Jak?<br />
Dlaczego? Po co? Kiedy? Jak?<br />
Właśnie To&#8230; Właśnie tak&#8230;</em></p>
<p>Doświadczenie Świadomości Świadka jest jak Zen i łatwe i trudne a zarazem ani łatwe ani trudne&#8230; Dobrą metodą jest zadanie sobie pytania, jaka część mojej obecnej świadomości przetrwa, kiedy ja umrę. Trudność polega na tym, że większość ludzi kurczowo trzyma się swoich wyobrażeń na temat śmierci i życia po śmierci. Wszystkie te wyobrażenie również muszą umrzeć. Kiedy zaakceptujemy naszą śmiertelność &#8211; śmiertelność nie tylko ciała ale także myśli, emocji, wspomnień i wyobrażeń, wszystkiego, co indywidualne, mamy szansę doświadczyć <strong> Nieśmiertelnego</strong>.</p>
<p>Można by w tym miejscu przywołać jeszcze słowa mistrza Eckharta: &#8222;<em>Boga nie osiąga się w procesie dodawania duszy czegokolwiek, ale przez odejmowanie</em>&#8222;. Wystarcz odrzucić to , co nie jest prawdą, co nie jest głosem serca. Osho w &#8222;<em>This Very Body The Buddha</em>&#8221; napisał &#8222;<em>Kiedy przestaniesz kłamać, przestaniesz szukać prawdy &#8211; nie będzie takiej potrzeby. Gdy znika kłamstwo, w całej krasie i blasku pojawia się prawda. Kłamstwo zauważone zanika, pozostaje prawda</em>&#8222;.</p>
<p>Należy jednak pamiętać, że Drogą do Świadomości Jedynej musi stać się całe życie. Jest nią bezkompromisowe, pełne współczucia podążanie za głosem serca<strong> &#8211; Wewnętrzną Prawdą</strong>, która prowadzi do <strong>Wolności</strong> i <strong>Miłości</strong>.</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fmapa-poszerzania-swiadomosci%2F363&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/mapa-poszerzania-swiadomosci/363/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak spieprzyć związek&#8230;</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/jak-spieprzyc-zwiazek/376</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/jak-spieprzyc-zwiazek/376#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Nov 2003 13:51:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Filip Fronczak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=376</guid>
		<description><![CDATA[Luźne tłumaczenie ze strony http://www.faqs.org/faqs/polyamory/faq-supplement/ Następujące wskazówki nie dają recepty na udany związek. Jest to zestaw przetestowanych metod na popełnienie błędów w związku. Z odrobiną pomysłowości mogą te metody być wykorzystane również do zniszczenia Twojego związku &#8211; są to więc narzędzia o wszechstronnym zastosowaniu. Kłam. To proste i skuteczne. Aby spotęgować efekt, kłam w sprawach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center">Luźne tłumaczenie ze strony <a href="http://www.faqs.org/faqs/polyamory/faq-supplement/"> http://www.faqs.org/faqs/polyamory/faq-supplement/</a></p>
<p>Następujące wskazówki nie dają recepty na udany związek. Jest to zestaw przetestowanych metod na popełnienie błędów w związku. Z odrobiną pomysłowości mogą te metody być wykorzystane również do zniszczenia Twojego związku &#8211; są to więc narzędzia o wszechstronnym zastosowaniu.</p>
<ol>
<li><strong>Kłam</strong>. To proste i skuteczne. Aby spotęgować efekt, kłam w sprawach ważnych i zaaranżuj wszystko tak, aby kłamstwo wyszło na jaw, powodując maksymalny wstrząs. Dodatkowe punkty są przyznawane za utrzymywanie kłamstwa przez jakiś czas w tajemnicy, co zwiększa dezorientację i poczucie bycia zdradzonym. Kłamstwa dotyczące seksu zdobywają podwójne punkty. Kłamanie na temat małżeństwa otrzymuje potrójne spieprzo-punkty. Kreatywne kłamstwa polegające na przemilczeniu i unikaniu tematu z dodatkiem racjonalizacji i protekcjonizmu zdobywają złote gwiazdki.</li>
<li><strong>Unikaj samopoznania</strong>. Jest to bardziej elegancka metoda od pierwszej, jako że wykorzystuje szeroki wachlarz wyparcia wraz z różnego rodzaju zatracaniem samego siebie. Taktyka przynosi lepsze rezultaty w połączeniu z taktyką 3. i 4. Zachowania samodestrukcyjne lub uzależnienia okazały się niezwykle efektywne w ograniczaniu samopoznania. W połączeniu z przymilnością i bezradnością, strategia ta dowiodła swojej efektywności w przyciąganiu wszelkiego rodzaju &#8222;ratowników&#8221; i &#8222;białych rycerzy&#8221;, na których można następnie praktykować strategie 4. i 3., w tej właśnie kolejności.</li>
<li><strong>Oskarżaj inne osoby</strong>. Jeśli coś poszło źle, to musiała być jego (jej) wina, prawda? To eliminuje potrzebę paprania się w takich nieprzyjemnych rzeczach, jak rozwijanie komunikacji czy negocjacji, co może być niezręczne, szczególnie, jeśli ktoś wykorzystuje strategię 2.</li>
<li><strong>Unikaj odpowiedzialności</strong>. To trochę bardziej złożone niż strategia 3. i często zawiera coś, co można określić jako &#8222;współzależność&#8221;. Klasyczny sposób na zastosowanie tej strategii to zadbanie o partnera czy partnerów przy równoczesnym zaniedbaniu własnych potrzeb i pragnień. Pozwala to nawarstwić się pretensjom i umożliwia usprawiedliwienie złości na to, że zrobiło się tak &#8222;wiele&#8221; dla partnera(ów) i nie otrzymuje się w zamian nawet dziękuję. W najbardziej subtelnej formie, strategia ta czyni inne osoby odpowiedzialnymi za określanie jakości i formy związku, za co można je następnie oskarżać i winić, jeśli własne oczekiwania i potrzeby nie są zaspokojone. Zastosowanie strategii nr 2 aby uniknąć wiedzy o swoich oczekiwaniach i potrzebach, zyskuje podwójne punkty.</li>
<li><strong>Wywieraj presję</strong>. Jest to sztuka, aczkolwiek niezbyt subtelna. Jeśli wsparte strategią nr 6, wywieranie presji może spowodować spektakularne negatywne efekty nawet w krótkim czasie. Pamiętaj! Kiedy wywierasz presję, tylko Twoja satysfakcja ma znaczenie! To świat w którym człowiek, człowiekowi wilkiem a ty musisz zwyciężyć. Terror emocjonalny czy mentalny może być równie satysfakcjonujący co, już nieco staromodny, gwałt fizyczny i znacznie trudniejszy do udowodnienia.</li>
<li><strong>Graj na poczuciu bezpieczeństwa</strong>. To stary faworyt. Używanie jako broni braku poczucia bezpieczeństwa w seksie i połączenie ze strategią nr 5 jest zwycięzcą 4-gwiazdkowym. Próba kontrolowania partnera(ów) poprzez manipulowanie nimi poprzez brak poczucia bezpieczeństwa jest pewniakiem na spieprzenie związku. Jest to znacznie bardziej subtelne i delikatne od pobicia, choć uszkodzenia emocjonalne są porównywalne.</li>
<li><strong>Unikaj intymności</strong>. To może wydać się paradoksem. W końcu chodzi o wyrwanie maksymalnej ilości bi-towarów&#8230; eee&#8230; czyż nie&#8230;? Nie! Chodzi o nawiązanie satysfakcjonujących, bliskich relacji z innymi. Trik z unikaniem intymności może być zastosowany na parę sposobów, lecz najprostszy to pomylenie intymności z grupowym wskakiwaniem do łóżka. Zastępuj często słowa &#8222;seks&#8221; i &#8222;miłość&#8221; w rozmowach. Powtarzaj mantrę &#8222;gdybyś mnie kochał(a), to wiedział(a)byś, czego chcę&#8221;. Praktykuj wytrwale strategię nr 8, uzupełniając ją strategią nr 2. W zależności od potrzeby chwili, zdecyduj &#8211; czyny czy słowa będą bardziej dwuznaczne i wnoszące więcej nieporozumień, i wybierz to, z czego będziesz mógł bardziej wiarygodnie się wyłgać. Niektóre, wysoko utalentowane jednostki potrafią tworzyć atmosferę intymności, pozostając zimnymi jak kamień. Studiuj techniki sprzedaży dla opornych.</li>
<li><strong>Nie mów</strong>. Mówienie, używane nierozważnie, może prowadzić do komunikacji. Komunikacja poważnie osłabi twój proces spieprzania a w niektórych wypadkach może go zatrzymać lub całkowicie odwrócić. Jeśli musisz mówić, używaj cytatów z popularnych piosenek lub odwołaj się do strategii nr 1.Jeśli wszystko inne zawiedzie, zawrzyj ze swoim(i) partnerem(ami) porozumienie o bezpiecznym seksie a następnie je złam, szerząc zaraźliwą chorobę, o czym oczywiście ich nie poinformujesz. Podwójne punkty są przyznawane za uniknięcie wszelkich dyskusji czy negocjacji w sprawach seksu, tak że porozumienie pozostaje w sferach myślenia życzeniowego i jest totalnie zaprzeczalne. Aby zdobyć puchar, dodaj technikę nr 6 i powiedz, że nie doszło by do tego, gdyby cię zadawalali tak, jak powinni.</li>
<li>Aby osiągnąć <strong>ultra meta-spieprzenie</strong>, pozostawaj technicznie wierny swojemu partnerowi, łamiąc w duchu wszelkie porozumienia i zachowując to w głębokiej tajemnicy, aby spotęgować strach, wstyd i poczucie zranienia. Niektórym (Wielkim Zwycięzcom) udaje się wytrwać w związku aż do chwili, gdy śmierć go nie rozłączy, cały czas cierpiąc z powodu zmarnowanego potencjału i narzekając z powodu cierpienia i nieszczęścia, które ich dotknęło.</li>
</ol>
<p style="text-align: center">Luźne tłumaczenie ze strony <a href="http://www.faqs.org/faqs/polyamory/faq-supplement/"> http://www.faqs.org/faqs/polyamory/faq-supplement/</a></p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fjak-spieprzyc-zwiazek%2F376&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/jak-spieprzyc-zwiazek/376/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Doskonała Wierność &#8211; Eine Blume für Schnurzie&#8230;</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/doskonala-wiernosc-eine-blume-fur-schnurzie/373</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/doskonala-wiernosc-eine-blume-fur-schnurzie/373#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Oct 2003 18:08:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Filip Fronczak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[przebudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[świadomość]]></category>
		<category><![CDATA[Związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=373</guid>
		<description><![CDATA[Wstęp Od napisania tego tekstu minęło półtora roku. Kiedy go pisałem, wydawał się jasny i oczywisty dla mnie oraz grona moich przyjaciół. Jednak pojawiające się komentarze uświadomiły mi, że dla szerszego grona czytelników przesłanie tego tekstu wcale tak jasne nie jest. Nie jest to tekst o charakterze historycznym a już na pewno nie politycznym. Kiedyś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wstęp</strong></p>
<p>Od napisania tego tekstu minęło półtora roku. Kiedy go pisałem, wydawał się jasny i oczywisty dla mnie oraz grona moich przyjaciół. Jednak pojawiające się komentarze uświadomiły mi, że dla szerszego grona czytelników przesłanie tego tekstu wcale tak jasne nie jest.</p>
<p>Nie jest to tekst o charakterze historycznym a już na pewno nie politycznym. Kiedyś pasjonowała mnie historia, zwłaszcza II wojny światowej. Cóż &#8211; takie czasy. W historii szukałem odpowiedzi na pytanie kim jestem. Dzisiaj historia nie ma dla mnie już takiego znaczenia &#8211; zarówno historia narodowa jak i ta moja &#8211; osobista. Nadal nie wiem kim jestem, ale odpowiedzi szukam w medytacji a nie w książkach czy dziennikach telewizyjnych.</p>
<p>Poniższy tekst jest opisem sytuacji, zrodzonej w mojej fantazji. Jego celem jest wstrząśnięcie czytelnikiem (zarówno płci żeńskiej jak męskiej) i zachęcenie go do refleksji &#8211; ile razy zabiłem miłość w imię miłości? Dlaczego? Po co? Ile razy oczekiwałem, że ktoś złoży inną miłość na ołtarzu miłości do mnie?</p>
<p>I w końcu &#8211; pytania najważniejsze &#8211; czy ta krwawa ofiara rzeczywiście wzmocniła miłość? Czy miłość może żądać ofiary z miłości? Kto jej żąda? Dlaczego ją składamy?</p>
<p>&#8230;</p>
<p style="text-align: right">Filip Fronczak 10.IV.2005 23:00</p>
<p style="text-align: right">
<p>Hans miał 23 lata, jasnoniebieskie oczy, blond włosy i 180 cm wzrostu. Już od czasów szkolnych był obiektem westchnień wielu młodych dziewczyn. Od kiedy wstąpił do szkoły oficerskiej i zaczął paradować w nienagannie leżącym mundurze, jego powodzenie u płci przeciwnej jeszcze bardziej wzrosło. Dziewczęta kochały go jawnie lub po kryjomu. Hans wiedział o tym. Napawało go to swego rodzaju dumą. Lecz jeszcze bardziej dumny był ze swojej wierności do Grety. Mógł mieć każdą, lecz interesowała go tylko ta jedna.</p>
<p><span id="more-373"></span></p>
<p>Jego wzrok był jasny i łagodny, niepozbawiony młodzieńczego zapału i dziecięcej miłości. Hans kochał. Oprócz Grety, Hans kochał oczywiście rodziców, ojczyznę, partię, Führera oraz Schnurzie &#8211; owczarka niemieckiego.</p>
<p>Schnurzie Hans otrzymał w dniu przyjęcia do szkoły oficerskiej. Był to wówczas mały, rozkoszny szczeniak. Od tego czasu Hans spędzał ze Schnurzie wiele godzin każdego dnia &#8211; wspólne spacery, zabawy i tresura. Teraz, kiedy szkoła oficerska dobiegała końca, jego pies był nienagannie ułożony, posłuszny i pełen najwyższego oddania dla swojego opiekuna.</p>
<p>Tygodnie i dni mijały, aż w końcu miał nadejść ten, tak długo oczekiwany, dzień ukończenia szkoły. Dzień, w którym Hans miał zostać oficerem Wehrmachtu, dzień w którym miał udowodnić swe oddanie dla kraju i dla Führera.</p>
<p>Miało to miejsce w piątek, 23. czerwca 1939 roku. Czas nauki się zakończył. Hans otrzymał dyplom. Cóż to był za dzień! Jasnoniebieskie oczy Hansa świeciły jeszcze jaśniej niż zwykle a jego młoda twarz promieniała niezwykłym blaskiem. Wyobrażał sobie jak pójdzie ze Schnurzie na spacer, będą się bawić dłużej niż zwykle. Potem pójdzie z Gretą do kina a potem na długą przechadzkę. Czuł już prawie jak całuje jej namiętne usta a jego dłonie błądzą pod jej śnieżnobiałą bluzką.</p>
<p>Kiedy energicznym krokiem ruszył do domu, jego drogę zajechał służbowy Mercedes. W środku siedział jego dowódca. Hans stanął na baczność i zasalutował. Hermann zaprosił go do środka:</p>
<p>- Wsiadaj Hans. Uczcimy Twój sukces. Pośpiesz się chłopcze. Musimy jeszcze zabrać Twojego psa.</p>
<p>Hans wsiadł. Wszystko działo się tak szybko. W głowie nadal szumiła adrenalina. Psa? Po co psa? Wszystko jedno&#8230;</p>
<p>&#8230;</p>
<p>Dotarli na teren wojskowej strzelnicy, w lesie pod miastem. Schnurzie wypadł z samochodu i zaczął radośnie biegać. Wysiadł także Hans i Hermann oraz kierowca.</p>
<p>- Hans! Dziś jest Twój wielki dzień! Za chwilę wręczę Ci Twoją broń. &#8211; Dopiero teraz Hans spostrzegł skórzaną kaburę z pistoletem w środku, którą Hermann trzymał w ręku.</p>
<p>- Przywołaj psa.</p>
<p>Hans gwizdnął krótko i Schnurzie posłusznie siadł przy jego lewej nodze.</p>
<p>- To ważny dzień w Twoim życiu, Hans. To jak pasowanie na rycerza. Możesz już czuć się zaszczycony. Za chwilę będziesz miał szansę udowodnić swoje oddanie dla Führera i ojczyzny! Oto Twój pistolet. Jest naładowany. Zastrzel psa.</p>
<p>W pierwszej chwili Hans nie zrozumiał. Jakiego psa? Tu nie ma żadnego psa. Kiedy przypomniał sobie, że u jego boku siedzi Schnurzie, pomyślał, że się przesłyszał. Stał osłupiały, zaskoczony, nie wiedząc czy to żart czy koszmarny sen.</p>
<p>- Zastrzel psa &#8211; spokojnie acz stanoczo powtórzył jego dowódca &#8211; to dowód Twojej wierności.</p>
<p>Hermann cały czas trzymał w wyciągniętej ręce kaburę z pistoletem. Hans sięgnął po nią powoli.</p>
<p>W jego głowie toczyła się walka. Tyle wspaniałych wspomnień związanych z jego ukochanym psem. Tyle wspaniałych marzeń związanych z karierą w Wehrmacht. W przeciągu tych paru sekund przebiegło miliony myśli. Jego nogi były jak z waty. Ręce miał zimne. Twarz miał bladą.</p>
<p>- Führer Cię kocha, Hans. Chłopcze, chyba Twoje uczucia do Führera i ojczyzny nie podlegają wątpliwości.</p>
<p>Dobrze! Skoro moja miłość do ojczyzny wymaga tej ofiary&#8230; To jak pasowanie na rycerza&#8230; Przyjęcie do tajnego związku&#8230; Mistyczna inicjacja&#8230;</p>
<p>Padł strzał. Schnurzie zwinął się, odrzucony siłą wystrzału. Dygotał przez chwilę w konwulsjach.</p>
<p>- Gratuluję chłopcze. Twoja miłość jest prawdziwa!</p>
<p>Hans założył kaburę i zapiął klamrę pasa z napisem &#8222;Got mit uns&#8221;.</p>
<p>Promienie zachodzącego słońca nie odbijały się już w jego oczach. Zerwał polny kwiat i rzucił na ciało martwego psa.</p>
<p>- Ich liebe dich, Schnurzie&#8230; Das ist eine Blume für Dich&#8230;</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fdoskonala-wiernosc-eine-blume-fur-schnurzie%2F373&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/doskonala-wiernosc-eine-blume-fur-schnurzie/373/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

