<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>integra &#187; emocje</title>
	<atom:link href="http://integra.xtr.pl/tag/emocje/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://integra.xtr.pl</link>
	<description>instytut rozwoju transpersonalnego</description>
	<lastBuildDate>Mon, 24 Oct 2011 17:00:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Terapia indywidualna</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/terapia-indywidualna/641</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/terapia-indywidualna/641#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Oct 2009 23:22:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>integra</dc:creator>
				<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia integralna]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Procesu]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Transpersonalna]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=641</guid>
		<description><![CDATA[Psychologia Transpersonalna jest skierowana do osób chcących poprawić swoje relacje w związkach, rozwiązać problemy z jedzeniem, z uzależnieniami, z chorobami psychosomatycznymi, z emocjami, depresją, nerwicami, kłopoty zawodowe i rodzinne, jak również do osób, które chcą efektywne wykorzystywać własny potencjał, żyć pełniej i bardziej świadomie. Celem konsultacji Psychologii Transpersonalnej jest: odnalezienie twórczych rozwiązań w odpowiedzi na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Psychologia Transpersonalna jest skierowana do osób chcących poprawić swoje relacje w związkach, rozwiązać problemy z  jedzeniem, z uzależnieniami, z chorobami psychosomatycznymi, z emocjami,  depresją, nerwicami, kłopoty zawodowe i  rodzinne, jak również do osób, które  chcą efektywne wykorzystywać własny potencjał, żyć pełniej i bardziej świadomie.</p>
<h2><img class="size-medium wp-image-141 alignright" src="http://integra.xtr.pl/wp-content/uploads/2009/09/3ab8235eb1b2b3c5e675b20731c349fe-300x248.jpg" alt="3ab8235eb1b2b3c5e675b20731c349fe" width="300" height="248" /></h2>
<p><strong>Celem konsultacji Psychologii Transpersonalnej jest:</strong></p>
<ul>
<li>odnalezienie twórczych rozwiązań w odpowiedzi na problemy,</li>
<li>odkrycie nieuświadomionych wzorców (tzw. skryptów), kierujących życiem,</li>
<li>odnalezienie i rozwinięcie naszego potencjału,</li>
<li>uwolnienie emocji i wspomnień, poprzez pracę z oddechem,</li>
<li>wejście w głęboki kontakt z własnym ciałem, akceptacja swojej cielesności i seksualności,</li>
<li>uwolnienie się od ograniczających poglądów dotyczących nas samych,</li>
<li>poprawienie relacji z bliskimi osobami,</li>
<li>doświadczenie transpersonalnej więzi z innymi osobami,</li>
<li>czyli&#8230; poszerzenie świadomości i wiedzy o sobie.</li>
</ul>
<p><strong>Zapraszamy na sesje w Warszawie (Górny Mokotów).</strong></p>
<p><strong>Koszt sesji (1 godz.) &#8211; 100 PLN</strong></p>
<p><strong>Koszt sesji partnerskiej (1 godz.) &#8211; 150 PLN</strong></p>
<p><strong>Więcej informacji:</strong></p>
<table id="table73" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<table id="table74" class="TableStartPage" border="0" cellspacing="0" cellpadding="2" width="0%" bgcolor="#ffffff">
<tbody>
<tr>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" width="0%" align="middle"><img style="border: 0pt none;margin-top: 3px;margin-bottom: 3px" src="http://www.gravatar.com/avatar/1ef5ebad69b8ed94af526cb64339e34a?s=96&amp;d=http%3A%2F%2Fwww.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&amp;r=G" border="0" alt="" vspace="3" width="70" height="70" align="left" /></td>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" valign="top">
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>Ewa Holt</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>0-609-318009</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong><a href="mailto:Ewa@integra.xtr.pl"> Ewa@integra.xtr.pl</a></strong></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
</td>
<td>
<table id="table75" class="TableStartPage" border="0" cellspacing="0" cellpadding="2" width="0%" bgcolor="#ffffff">
<tbody>
<tr>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" width="0%" align="middle"><img style="border: 0pt none;margin-top: 3px;margin-bottom: 3px" src="http://www.gravatar.com/avatar/3fd442219ea484966a56bfde36eaf535?s=96&amp;d=http%3A%2F%2Fwww.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&amp;r=G" border="0" alt="" vspace="3" width="70" height="70" align="left" /></td>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" valign="top">
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>Filip Fronczak</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>0-601-882075</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong><a href="mailto:Filip@integra.xtr.pl"> Filip@integra.xtr.pl</a></strong></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<h2><span id="more-641"></span>Parę słów więcej o terapii&#8230;</h2>
<p>Kiedy cele terapii są ograniczone, techniki również są ograniczone. Kiedy jednak celem jest ekspansja świadomości oraz poszerzenie całego zakresu ludzkiego doświadczania, wówczas techniki również są nieograniczone. W podejściu transpersonalnym stosuje się zatem zarówno aktywne jak i tradycyjne techniki terapeutyczne.</p>
<p>Techniki są jedynie drogami dotarcia do „siebie”, nie celem samym w sobie. Dla każdej osoby istnieją ścieżki, którymi łatwiej niż innymi wejdzie do swojego wewnętrznego świata. Właściwe użycie technik jest dobraniem ich do możliwości i preferencji klienta.</p>
<p>Techniki, które bywają stosowane w terapii transpersonalnej to: interpretacja, odzwierciedlanie, focusing, eksploracja poznawcza, konfrontacja, odgrywanie ról, aktywna wyobraźnia i fantazjowanie, praca ze snami, praca z ciałem (bioenergetyka, świadomość ciała i zmysłów, yoga, tai chi, aikido, biofeedback oraz inne techniki z dziedziny ciało-umysł), praca z oddechem, ekspresja poprzez sztukę, praktyka medytacji, pisanie pamiętników, praca z głosem oraz odmienne stany świadomości (hipnoza, rośliny i substancje psychodeliczne, oddychanie holotropowe, Rebirthing oraz podróże szamańskie).</p>
<h3><strong>A jak to praktycznie wygląda u nas?</strong></h3>
<p>Uważamy, że w całym procesie uzdrawiania ważna jest <strong>samoświadomość</strong>, zarówno myśli i uczuć, jak i doświadczeń z ciała. Dlatego też w toku terapii uczymy prostych metod <strong>medytacyjnych</strong>. Będą one pomocne również w redukcji codziennego stresu.</p>
<p>Na spotkaniu pracujemy nad sprawą, z którą do na przychodzisz. Jeżeli potrzebujesz <strong>znalezienia rozwiązania</strong>, pomagamy Ci je sprecyzować, jeśli potrzebujesz porozmawiać na temat dzieciństwa i swoich przeżyć, jesteśmy otwarci na głęboką pracę z często zranionymi miejscami duszy. Jeśli masz poczucie, że Twoje życie byłoby inne, gdyby nie <strong>problemy z drugą osobą</strong>, pracujemy nad <strong>komunikacją</strong> oraz wspólnie eksplorujemy i zmieniamy mechanizmy jakie pojawiają się w Waszej relacji. Być może znalazłeś się na rozstaju dróg i <strong>nie wiesz co dalej robić w życiu</strong>, co jest Twoją drogą, Twoim powołaniem. Takie momenty kryzysowe są dobrym momentem aby nadać życiu sens, znaleźć to, co się lubi robić i w czym się spełniamy. W czasie spotkań pomagamy Ci odkryć Twoje <strong>prawdziwe wartości</strong> oraz głębokie potrzeby ducha oraz odrzucić poglądy, które są dla Ciebie bezużyteczne czy ograniczające. W tym sensie prowadzimy również terapię poznawczą, ale nie tylko po to abyś był/a lepiej działającym trybem społecznej maszyny, ale abyś odkrył/a <strong>co jest dalej, poza bramą cierpienia</strong>.</p>
<p>W każdym aspekcie Twojego życia z jakim pracujemy, przyjmujemy zasadę, że to <strong>Ty jesteś ekspertem od swojego życia</strong> i sam/a wiesz co jest dla Ciebie najlepsze. My jesteśmy tylko po to aby pomóc Ci to wydobyć. Nie chcemy również abyś był/a uzależniony/a od terapeuty ani terapii, ani żeby Twoje życie było sesją terapeutyczną. Życie jest po to żeby żyć, a nie terapeutyzować się <img src='http://integra.xtr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Chcemy aby naszych spotkań było tylko tyle ile jest Ci niezbędne do szczęśliwszego, pełniejszego życia oraz nabrania siły na dalszą drogę. Jesteśmy szczęśliwi kiedy widzimy że masz siłę i pamiętasz o swoich cennych zasobach, które pozwalają Ci przezwyciężać trudność bez naszej pomocy.</p>
<p>Doświadczenie jakie mieliśmy z uzdrawiającymi roślinami oraz praktyka medytacji, pokazały nam jak ważne jest życie z perspektywy śmierci. I nie jest to w żadnym razie zaprzeczeniem afirmacji życia. Wprost przeciwnie, im bardziej świadomi jesteśmy przemijalności wszystkiego, tym bardziej zaczynamy <strong>doceniać każdą chwilę</strong> i cieszyć się tym co widzimy, czego doświadczamy, co robimy i co nas otacza, właśnie teraz.</p>
<p>Bardzo bliska nam jest <strong>psychologia egzystencjalna</strong> i ma duży wpływ na to w jaki sposób prowadzimy sesje. Jej główne założenia to:</p>
<ol>
<li> Bycie autentycznym.</li>
<li> Nadanie życiu sensu (nie znalezienie).</li>
<li> Świadomość śmierci.</li>
<li> Wzięcie odpowiedzialności za swoje życie.</li>
</ol>
<p>Podczas terapii przydatne jest aby mieć <strong>kontakt z własnymi emocjami</strong>. Niektóre osoby mają jednak trudność w sprecyzowaniu swoich emocji oraz potrzeb, ponieważ nie mają zbyt dobrego kontaktu ze sowim ciałem. Wrażenia płynące z ciała są sygnałem tego co aktualnie doświadczamy. Wiedza „z głowy” jest często myląca, ponieważ bardziej prymitywne czy niechciane emocje nie przystają do obrazu „ja”, który kultywujemy ze względu na samooceną oraz ze względów społeczno-kulturowych.</p>
<p>Uczymy więc <strong>pracy z ciałem i oddechem (Rebirthing)</strong>, tak aby poprawić kontakt z ciałem i lepiej odczytywać jego komunikaty. Efektem jest większa autentyczność oraz kongruencja w komunikacji odnośnie uczuć, emocji i potrzeb, jak również rozluźnienie spiętych części ciała.</p>
<div style="overflow: hidden;width: 1px;height: 1px"><!--[if gte mso 9]&gt;  Normal 0 21   false false false        MicrosoftInternetExplorer4  &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt;   &lt;![endif]--><!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin-top:6.0pt; 	margin-right:0cm; 	margin-bottom:6.0pt; 	margin-left:0cm; 	text-align:justify; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:Arial; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman";} p 	{mso-margin-top-alt:auto; 	margin-right:0cm; 	mso-margin-bottom-alt:auto; 	margin-left:0cm; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --><!--[if gte mso 10]&gt; &lt;!   /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:&quot;Table Normal&quot;; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:&quot;&quot;; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:&quot;Times New Roman&quot;; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} --> <!--[endif]--><strong>A JAK TO PRAKTYCZNIE WYGLĄDA U NAS?</strong></p>
<p>Uważamy, że w całym procesie uzdrawiania ważna jest <strong>samoświadomość</strong>, zarówno myśli i uczuć, jak i doświadczeń z ciała. Dlatego też w toku terapii uczymy prostych metod <strong>medytacyjnych</strong>. Będą one pomocne również w redukcji codziennego stresu.</p>
<p>Na spotkaniu pracujemy nad sprawą, z którą do na przychodzisz. Jeżeli potrzebujesz <strong>znalezienia rozwiązania</strong>, pomagamy Ci je sprecyzować, jeśli potrzebujesz porozmawiać na temat dzieciństwa i swoich przeżyć, jesteśmy otwarci na głęboką pracę z, często zranionymi miejscami duszy. Jeśli masz poczucie, że Twoje życie byłoby inne gdyby nie <strong>problemy z drugą osobą</strong>, pracujemy nad <strong>komunikacją</strong> oraz wspólnie eksplorujemy i zmieniamy mechanizmy jaki pojawiają się w Waszej relacji. Być może znalazłeś się na rozstaju dróg i <strong>nie wiesz do dalej robić w życiu</strong>, co jest Twoją drogą, Twoim powołaniem. Takie momenty kryzysowe są dobrym momentem aby nadać życiu, znaleźć to co się lubi robić i w czym się spełniamy. W czasie spotkania pomagamy Ci odkryć Twoje <strong>prawdziwe wartości</strong> oraz głęboki potrzeby ducha oraz odrzucić poglądy, które są dla Ciebie bezużyteczne czy ograniczające. W tym sensie prowadzimy również terapie poznawczą, ale nie tylko po to abyś był/a lepiej działającym trybem społecznej maszyny, ale abyś odkrył/a <strong>co jest dalej poza bramą cierpienia</strong>.</p>
<p>W każdym aspekcie Twojego życia z jakim pracujemy, przyjmujemy zasadę, że to <strong>Ty jesteś ekspertem od swojego życia</strong> i sam/a wiesz co jest dla Ciebie najlepsze. My jesteśmy tylko po to aby pomóc Ci to wydobyć. Nie chcemy również abyś był/a uzależniony/a od terapeuty ani terapii, ani żeby Twoje życie było sesją terapeutyczną. Życie jest po to żeby żyć, a nie terapeutyzować się <img src='http://integra.xtr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Chcemy aby naszych spotkań było tylko tyle ile jest Ci niezbędne do szczęśliwszego, pełniejszego życia oraz nabrania siły na dalszą drogę. Jesteśmy szczęśliwi kiedy widzimy że masz siłę i pamiętasz o swoich cennych zasobach, które pozwalają Ci przezwyciężać trudność bez naszej pomocy.</p>
<p>Doświadczenie jakie mieliśmy z uzdrawiającymi roślinami oraz praktyka medytacji, pokazały nam jak ważne jest życie z perspektywy śmierci. I nie jest to w żadnym razie zaprzeczeniem afirmacji życia. Wprost przeciwnie, im bardziej świadomi jesteśmy przemijalności wszystkiego, tym bardziej zaczynamy <strong>doceniać każdą chwilę</strong> i cieszyć się tym co widzimy, czego doświadczamy, co robimy i co nas otacza, właśnie teraz.</p>
<p>Bardzo bliska nam jest <strong>psychologia egzystencjalna</strong> i ma duży wpływ na to w jaki sposób prowadzimy sesje. Jej główne założenia to:<br />
1.    Bycie autentycznym.<br />
2.    Nadanie życiu sensu (nie znalezienie).<br />
3.    Świadomość śmierci.<br />
4.    Wzięcie odpowiedzialności za swoje życie.</p>
<p>Podczas terapii przydatne jest aby mieć <strong>kontakt z własnymi emocjami</strong>. Niektóre osoby mają jednak trudność w sprecyzowaniu swoich emocji oraz potrzeb, ponieważ nie mają zbyt dobrego kontaktu ze sowim ciałem. Wrażenia płynące z ciała są sygnałem tego co aktualnie doświadczamy. Wiedza „z głowy” jest często myląca, ponieważ bardziej prymitywne czy niechciane emocje nie przystają do obrazu „ja”, który kultywujemy ze względu na samooceną oraz ze względów społeczno-kulturowych.</p>
<p>Uczymy więc <strong>pracy z ciałem i oddechem (Rebirthing)</strong>, tak aby poprawić kontakt z ciałem i lepiej odczytywać jego komunikaty. Efektem jest większa autentyczność oraz kongruencja w komunikacji odnośnie uczuć, emocji i potrzeb, jak również rozluźnienie spiętych części ciała.</div>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fterapia-indywidualna%2F641&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/terapia-indywidualna/641/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rebirthing</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/rebirthing-2/654</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/rebirthing-2/654#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Oct 2009 23:05:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>integra</dc:creator>
				<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[ciało]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[oddychanie holotropowe]]></category>
		<category><![CDATA[odmienne stany świadomości]]></category>
		<category><![CDATA[praca z ciałem]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Transpersonalna]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[rebirthing]]></category>
		<category><![CDATA[Stanislav Grof]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Grof]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=654</guid>
		<description><![CDATA[Rebirthing jest techniką oddechową wywodzącą się z tradycji wschodnich. Została ona nazwana „Rebirthing” (Odradzanie) przez Leonarda Orra, który specyficzny sposób oddychania połączył z bliską sobie filozofią. Sama metoda jest bardzo prosta i polaga na pogłębionym i połączonym oddechu. Oddycha się w taki sposób aby nie było przerwy pomiędzy wdechem, a wydechem. W zależności od procesu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rebirthing jest techniką oddechową wywodzącą się z tradycji wschodnich. Została ona nazwana „Rebirthing” (Odradzanie) przez Leonarda Orra, który specyficzny sposób oddychania połączył z bliską sobie filozofią. Sama metoda jest bardzo prosta i polaga na pogłębionym i połączonym oddechu. Oddycha się w taki sposób aby nie było przerwy pomiędzy wdechem, a wydechem. W zależności od procesu sesji, oddech można bądź to zwalniać, bądź przyspieszać.</p>
<p>Ten rodzaj oodychania jest  często używany jako metoda terapeutyczna i nazywany w różny sposób w zależności od teorii oraz filozofii prowadzącego.  Na przykład Stanislav Grof, w oddychaniu holotropowym, opiera się na stworzonej przez siebie teorii matryc perintalnych. Za ważny element sesji uznaje też muzykę. Świadomie dobierane są więc różne fragmenty muzyczne aby wywołać lub zintensyfikowac określone emocje. Po sesji  uczestnicy malują lub rysują swoje doświadczenia.</p>
<p>Podczas oddychania pogłębionego obniża się poziom dwutlenku węgla we krwi. Powoduje to wejscie w odmienny stan świadomości, w którym spontanicznie mogą przypomnieć się zdarzenia z dzieciństwa, które były tramuatyczne lub znaczące i miały wpływ na dalsze nasze życie. Jako że spoglada się na nie z perspektywy dorosłago człowieka i często odnosi się wrażenie realności innych wymiarów istnienia, zdarzenia te zaczynają być inaczej przez nas interpretowane. Możemy postrzegać je jako bardziej rozwojowe niż traumaryczne. Teorie oraz badania na temat natury emocji mówią, że to właśnie nasza interpretacja sytuacji wpływa na to, czy będziemy coś przeżywać emocjonalnie, czy nie, czy rozpoznamy sytuację jako zagrażającą dla nas czy wspierajacą, lub obojętną. Odmienne stany świadmości dają nam właśnie taką meta-perspektywę, w której możemy przeinterpretować zdarzenia i doznania emocjonalne, które miały miejsce w przeszłości i stworzyć miejsce na nową wizję siebie.</p>
<p>W prowadzonych przez mnie sesje oddechowych wykorzystuję wiedzę i umiejętności z obszaru psychologii transpersonalnej, psychologii integralnej, psychologii zorientowanej na proces czy uzdrawiania energetycznego oraz szamańskiego. Podczas sesji pracujemy nad doświadczeniami z ciała oraz tym, co pojawia się w wymiarze myśli, uczuć, emocji oraz wizji. Pracujemy także przy pomocy dźwięku (głosu) oraz ruchu, kiedy jest taka potrzeba.</p>
<p>Sesja z reguły odbywa się na leżąco, przy akompaniamencie odpowiedniej muzyki.</p>
<p><strong>Zapraszamy na sesje w Warszawie (Górny Mokotów).</strong></p>
<ul></ul>
<p><strong>Koszt sesji (2 godz.) – 160 PLN</strong></p>
<p><strong>Więcej informacji:</strong></p>
<table id="table74" class="TableStartPage" style="height: 84px" border="0" cellspacing="0" cellpadding="2" width="215" bgcolor="#ffffff">
<tbody>
<tr>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" width="0%" align="middle"><img style="border: 0pt none;margin-top: 3px;margin-bottom: 3px" src="http://www.gravatar.com/avatar/1ef5ebad69b8ed94af526cb64339e34a?s=96&amp;d=http%3A%2F%2Fwww.gravatar.com%2Favatar%2Fad516503a11cd5ca435acc9bb6523536%3Fs%3D96&amp;r=G" border="0" alt="" vspace="3" width="70" height="70" align="left" /></td>
<td style="border-top: 1px solid #9f9e8a;border-bottom: 1px solid #9f9e8a" valign="top">
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>Ewa Holt</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong>0-609-318009</strong></p>
<p style="margin-top: 0pt;margin-bottom: 0pt"><strong><a href="mailto:Ewa@integra.xtr.pl"> Ewa@integra.xtr.pl</a></strong></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<div style="overflow: hidden;width: 1px;height: 1px"><!--[if gte mso 9]&gt;  Normal 0   21   false false false  PL X-NONE X-NONE                           &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt;-->                                                                                                                                            <!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"Cambria Math"; 	panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; 	mso-font-charset:1; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:Calibri; 	panose-1:2 15 5 2 2 2 4 3 2 4; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1610611985 1073750139 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-unhide:no; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	margin-top:0cm; 	margin-right:0cm; 	margin-bottom:10.0pt; 	margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} p.MsoBodyText, li.MsoBodyText, div.MsoBodyText 	{mso-style-priority:99; 	mso-style-link:"Body Text Char"; 	margin-top:0cm; 	margin-right:0cm; 	margin-bottom:6.0pt; 	margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} span.BodyTextChar 	{mso-style-name:"Body Text Char"; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-unhide:no; 	mso-style-locked:yes; 	mso-style-link:"Body Text";} .MsoChpDefault 	{mso-style-type:export-only; 	mso-default-props:yes; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoPapDefault 	{mso-style-type:export-only; 	margin-bottom:10.0pt; 	line-height:115%;} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --><!--[if gte mso 10]&gt; &lt;!   /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:&quot;Table Normal&quot;; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:&quot;&quot;; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin-top:0cm; 	mso-para-margin-right:0cm; 	mso-para-margin-bottom:10.0pt; 	mso-para-margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:&quot;Calibri&quot;,&quot;sans-serif&quot;; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin;} --> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoBodyText">Rebirthing jest techniką oddechową wywodzącą się z tradycji wschodnich. Została ona nazwana „Rebirthing” (Odradzanie) przez Leonarda Orra, który specyficzny sposób oddychania połączył z bliską sobie filozofią. Sama metoda jest bardzo prosta i polaga na pogłębionym i połączonym oddechu. Oddycha się w taki sposób aby nie było przerwy pomiędzy wdechem, a wydechem. W zależności od procesu sesji, oddech można bądź to zwalniać, bądź przyspieszać. Ten sam rodzaj oodychania wykorzystwany jest też w oddychaniu holotropowym, Intergracji Oddecham oraz innych, podobnych metodach. Jest on często używany jako metoda terapeutyczna i nazywany w różny sposób w zależności od teorii oraz filozofii prowadzącego. <span> </span>Na przykład Stanislav Groff w oddychaniu holotropowym opiera się, na stworzonej przez siebie teorii matryc perintalnych. Za ważny element sesji uznaje też muzykę. Świadomie dobierane są więc różne fragmenty muzyczne aby wywołać lub zintensyfikowac określone emocje. Po sesji <span> </span>uczestnicy malują lub rysują swoje doświadczenia. Oryginalne nauki Orra miały natomiast znaczące zabarwienie filozofią Wschodu, natomiast współczeny Rebirthing przybrał bardziej formę indywidualnej ścieżki rozwoju niż praktyki religijnej.</p>
<p class="MsoBodyText">Oddychanie pogłebione było również wykorzystywane w szamańskich rytuałach. Miało ono na celu wprowadzenie w stan odmiennej świadomości, w której człowiek kontaktował się z innymi wymiarami rzeczywistości. Podczas sesji oddechowej pojawiają się wizje i doświadczenia, które uczestnicy interpretuja jako kontakt z innym wymiarem,<span> </span>czy też cofnięcie sie do swoich poprzednich wcieleń. Zaczynamy widzieć z innej perspektywy, z perspektyky kogoś kto przeżył już całe swoje życie, spogląda na nie i wie co jest ważne, a co nie. Motuwuje nas to do zmiany i życia ze świadomścią prawdziwych wartości.</p>
<p class="MsoBodyText">Podczas oddychania pogłebionego nasz organizm ma dostarczane znacząco dużo tlenu, obniża się natomiast poziom dwutlenku węgla we krwi. Powoduje to wejscie w odmienny stan świadomości, w którym spontanicznie mogą przypomnieć się zdarzenia z dzieciństwa, które były tramuatyczne lub znaczące i miały wpływ na dalsze nasze życie. Jako, że spoglada się na nie z perspektywy dorosłago człowieka i często odnosi się wrażenie realności innych wymiarów istnienia, zdarzenie te zaczynają być inaczej przez nas interpretowane. Możemy postrzegać je jako bardziej rozwojowe niż traumaryczne. Teorie oraz badania na temat natury emocji (Frida) mówią, że to właśnie nasza interpretacja sytuacji wpływa na to, czy będziemy coś przeżywać emocjonalnie, czy nie, czy rozpoznamy sytuacje jako zagrażającą dla nas czy wspierajacą, lub obojętną. Odmienne stany świadmości dają nam właśnie taką meta perspektywę, w której możemy przeinterpretować zdarzenia i doznania emocjonalne, nawet, to które miały miejsce w przeszłości i stworzyć miejsce na nową wizję siebie.</p>
<p class="MsoBodyText">Prowadzone przez mnie sesje oddechowe również nie pozostają bez wpływu tego czego się nauczyłam. A jest to przede wszystkim: psychologia transpersonalna, psychologia integralna, psychologia zorientowana na proces, uzdrawianie energetyczne oraz szamańskie. Podczas sesji pracujemy nad doświadczeniami z ciała oraz tym co się pojawia w wymiarze myśli, uczyć, emocji oraz wizji. Pracujemy też przy pomocy dźwięku (głosu) oraz ruchu, kiedy jest ku temu potrzeba. Sesja z regułu odbywa się na leżąco, przy akompaniamencie odpowiedniej muzyki oraz oczyszczających ziół.</p>
<p class="MsoNormal">
</div>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Frebirthing-2%2F654&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/rebirthing-2/654/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Medytacja</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/medytacja/807</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/medytacja/807#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 19:19:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Holt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[ciało]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[medytacje]]></category>
		<category><![CDATA[odmienne stany świadomości]]></category>
		<category><![CDATA[praca z ciałem]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia integralna]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia Transpersonalna]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[świadomość]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=807</guid>
		<description><![CDATA[Proponujemy naukę medytacji jako wsparcie dla psychoterapii. Jeśli wyrazisz ochotę na zapoznanie się z medytacją oraz na włączanie medytacji w sesje terapeutyczne, przed każdą sesją będziemy przez 15 minut medytować, z także , jeśli będzie taka potrzeba, zaproponujemy  Ci wchodzenie w stany medytacyjne podczas terapii, w celu zwiększenia samoświadomości. Krótko na temat dobrodziejstw medytacji. Osoby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="size-full wp-image-811 alignright" src="http://integra.xtr.pl/wp-content/uploads/2009/10/meditation.jpg" alt="meditation" width="400" height="351" />Proponujemy <strong>naukę medytacji jako wsparcie dla psychoterapii</strong>. Jeśli wyrazisz ochotę na zapoznanie się z medytacją oraz na włączanie medytacji w sesje terapeutyczne, przed każdą sesją będziemy przez 15 minut medytować, z także , jeśli będzie taka potrzeba, zaproponujemy  Ci wchodzenie w stany medytacyjne podczas terapii, w celu zwiększenia samoświadomości.</p>
<p><span id="more-807"></span><strong>Krótko na temat dobrodziejstw medytacji.</strong></p>
<p>Osoby medytujące mają większą świadomość swoich uczuć i emocji, łatwiej doświadczają wglądów i często, dzięki praktyce, potrafią przekraczać granice ego.</p>
<p>Medytacja jest to stan &#8222;zatrzymania się&#8221; i przyjrzenia się sobie, wyciszenia umysłu i zmysłów, przywrócenia sił witalnych i zorientowania się w którą stronę chce się dalej podążać.</p>
<p>Medytacje stanowią skuteczną metodę sprzyjającą uzdrawianiu stanów depresyjnych, lękowych i nerwicowych. Podczas medytacji zmniejsza się wydzielanie kortyzolu, którego nadmierne stężenie obserwuje się w depresji. Zwiększa się natomiast wydzielane dopaminy. Obserwuje się też większą aktywność lewej półkuli mózgowej odpowiedzialnej za pozytywne emocje a także zwiększenie odporność (badania R. Davidsona).</p>
<p>Badania wykazały, że medytacja powoduje obniżenie ciśnienia krwi i zwolnienie rytmu serca, wpływając na zmniejszenie ryzyka zachorowania na choroby wieńcowe. Uwolnienie od stresu, zmęczenia, zrelaksowanie ciała i umysłu, zmniejszenie napięcia mięśni, sprawia, że wzrasta zdolność naszego organizmu do regeneracji.</p>
<p>Podczas medytacji wzrasta zdolność koncentracji uwagi i usprawnione zostają procesy myślowe, dzięki czemu zwiększa się efektywność wszelkich prac umysłowych. Osoba praktykująca medytację z łatwością skupia uwagę na określonym działaniu, że jej myślenie jest klarowne i twórcze. Dzięki tej właściwości medytacje są szczególnie pomocne dla osób z nadpobudliwością psychoruchową (ADHD).</p>
<p>Praktyka medytacji przyczynia się do:</p>
<ul>
<li>redukcji stresu</li>
<li>wyzwolenia wrodzonych umiejętności</li>
<li>redukcji zaburzeń koncentracji spowodowanych nadpobudliwością</li>
<li>ułatwienia współżycia z ludźmi poprzez zdolność panowania nad emocjami i zwiększoną samoświadomość</li>
<li>podwyższenia umiejętności wyrażania siebie</li>
<li>eliminacji autodestrukcyjnych działań</li>
<li>rozwijania intuicji i eksplorowania odmiennych stanów świadomości</li>
<li>poprawy jasności umysłu</li>
<li>zwiększenia zdolności uczenia się i koncentracji</li>
<li>regulacji ciśnienia</li>
<li>uwolnienia od fizycznego stresu</li>
<li>powrotu do zdrowia</li>
</ul>
<p><a href="http://integra.xtr.pl/medytacja-dla-zdrowia-i-ducha/347">Czytaj więcej na temat zdrowotnych aspektów medytacji oraz badań &gt;&gt;&gt;&gt;</a></p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fmedytacja%2F807&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/medytacja/807/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Regulation of Emotions – is it possible?</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/regulation-of-emotions-is-it-possible/516</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/regulation-of-emotions-is-it-possible/516#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 May 2007 19:44:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Holt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[emocje destruktywne]]></category>
		<category><![CDATA[emotions]]></category>
		<category><![CDATA[kontrola emocji]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=516</guid>
		<description><![CDATA[There are several theories about the mechanism of emotions arising or in other words, how we perceive certain responses of our body as emotion. Older theories like James-Lange or Canon-Bard theory emphasize the role of physiological arousal in the process of emotions arising.  Modern theories have included perception as an important factor in this process, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignright" src="http://integra.xtr.pl/wp-content/uploads/2009/10/all_together.jpg" alt="all_together" width="252" height="252" /></strong>There are several theories about the mechanism of emotions arising or in other words, how we perceive certain responses of our body as emotion. Older theories like James-Lange or Canon-Bard theory emphasize the role of physiological arousal in the process of emotions arising.  Modern theories have included perception as an important factor in this process, although don’t neglect the physiological arousal. Nevertheless we have some knowledge about emotional mechanisms, we still don’t know how to control emotions.  One of the dilemmas that psychology and psychopathology has been dealing with is the ability to regulate emotional responses. Emotions often lead to personal distress, may be socially maladaptive and self-destructive. They are functional as a signal for us to take some action and make same changes in recent situation, but often their intensity and uncontrolled responses to them become a great burden. So far the only regulation of emotions has been considered only on the level of response. Unfortunately emotions are like fire, it is hard to cool them down when they are already burning. We often regret our actions while being in charge of emotions, but it is usually to late, the damage has already been done. How can we regulate emotions just at the moment of their arousal?</p>
<p><span id="more-516"></span></p>
<p>I would like to introduce the idea how practice of meditation and the psychotherapy based on role changing can influence emotional control. Although there are many different forms of meditation, all share a number of common features. First aspect of meditation is withdrawing from thinking of everyday problems and being “here and now”. Another aspect is perceiving everything that is actually appearing in the mind and in external world without judgment. This opens us to the flow of life as it is, without colouring it by our past experiences and matrixes. Another important factor is gaining deep knowledge of self and the world by insight and understanding of our own actions and feelings as well as others. As the result of this experience we open up to others and feel compassion which influence our perception and judgments. This aspect also seems to be important in regulation of emotions.</p>
<p>One of the aspects of meditation is concentration, like focusing attention on a mantra, breathing rhythm, or a number of other internal or external events. That practice sharpens our awareness, self consciousness and improves perception. All existing studies using neuroimaging techniques during meditation show converging evidence of activation of frontal attentional network (Herzog et al., 1990; Lazar et al., 2000; Lou et al., 1999; Newberg et al., 2001).</p>
<p>But what attention and perception has to do with regulation of emotions?</p>
<p>We usually keep for some time a certain identity with all its goals and we don’t want any external factors to take it away from us. So our perception is narrowed and limited to one identity and present goals. The events that are contradictory to them cause the emotional reactions. This is the basic idea of the cognitive theories of emotions.</p>
<p>R. Lazarus (1991), who’s theory takes central place among them, stated, that emotions represent outcome of specific relation between the organism and the environment. His main idea of relations assumes that all our reactions and responses happen in interaction with other people or external circumstances. The importance of relation with another person determines the intensity of emotion. He has formulated five concepts about the nature of relation person-environment.</p>
<ol>
<li>Emotions are evolutionary-adaptive and are dependent on motivation, which guide to important aspects of environment.</li>
<li>The importance of situation depends on so called basic topic of relationship. Emotions inform us about the possible lost (negative emotions) or gain (positive emotions). The idea of relativity also consists in the fact that two people can perceive the same situation in totally different way.</li>
<li>Relation between emotion and relative meaning is inherited and specific to species. That means that similar interpretation of the relation by few people evokes the experience of the same emotion. If the same people read the relational meaning differently because of different goals, their emotional response will differ. The process of emotions arising depends on individual copying styles which can be directed to changes of environment or changes in relational evaluation.</li>
<li>Strategies of copying might change the content, sign and the intensity of emotion. Their nature is biological and cultural.</li>
<li>Differentiation of emotional process depends on different cognitive processes of relation evaluation between the individual and the environment. This evaluation is conditions by individual values, differenced of personalities and copying styles.</li>
</ol>
<p>According to Lazarus the evaluation of situation or an object is a product of actual attributes of environment and the traits of the person. Still what the actual attributes of the environment are, has not been discovered yet.</p>
<p>He also described emotional process in terms of two kinds of evaluation: the primary and secondary. The primary evaluation has the motivational aspect and includes three aspects:</p>
<ol>
<li>Goal relevance, that means whether an event or an object is harmful or beneficial to the individual.</li>
<li>Goal congruence, which means whether the situation brings the individual closer to the goal or drives away from it.</li>
<li>Ego involvement. Different situations require different levels of ego involvement. For example, in case of anger person evaluates the situation as harmful to ego, in case of happiness, there is no need to engage ego, because “happiness comes by itself”.</li>
</ol>
<p>The secondary evaluation is based on the process of copying with the situation.</p>
<p>Another important concept in the current cognitive theories has been introduced by N. Frijda. According to him emotions are some kind of signals informing whether the situation is important or not. The importance is evaluated from the perspective of individual gain. He assumed that emotions arise as a result of interpretation of situations, are connected with the individual interest and might allow or prohibit its realization. Positive emotions signalize that we are on the right way to realization of our goal, negative are induced by the events that are threatening or disturbing. Fijda has formulated ten laws of emotions, which only few I’ll mention on the need of this essay. First laws are similar to Lazaus theory and talk about different emotional responses to various interpretations of situations and also about motivation related engagement. The law that seems especially interesting to me is the law of immediate perceived reality. Emotion, according to it, are induced by events that we think are real and its intensity depends on to what extend we perceive them as real.</p>
<p>Both theories, Lazarus’s and Fijda’s share one common element. We react emotionally on subjectively interpreted events or stimuli. What happens if our interpretation broadens and includes not one interpretation, but all variety? What if we interpret with less personal attachment or don’t interpret it at all?</p>
<p>In Frijda’s theory control always accompanies emotions, but paradoxically we acknowledge its existence already after it has failed. The control has to take place on the level of immediate cognition of stimuli. This kind if perception can be exercised by practice of meditation, but it is not easy and takes some time to develop. Meditations of expanded consciousness like Vipassa and Zen are the techniques that cause significant changes in perception and emotional regulation in highest degree. Buddhist monks are so well trained in self awareness that can perceive the first signals of emotions and not let them evolve to the extent that they become harmful (Ekman, 2000). How do they do it, what is the way to such state of mind, that I personally would like to maintain?</p>
<p>First step in emotional awareness is the awareness of thoughts that are actually crossing our mind before they induce strong feeling. This perception can be described as the perspective of the observer. During meditation we come out of our everyday identity are observe ourselves without interpretation. We leave the roles that we play and put aside the goals connected with them. We step aside to the meta position and observe what kind of thoughts arise at the moment which makes it easier to understand what roles and identities they are assigned to. This perspective helps us to acknowledge motives of our actions and through this deep understanding, to accept them. Being opened and accepting toward ourselves makes us also more tolerant to other people. We see that they have similar motives to our own and do similar things in higher or lower extend. That state of mind brings us closer to others, so close, that we sometimes fell united as one organism. As a result we develop a great sense of compassion, which is often healing to ourselves and to our relations.</p>
<p>Meta position causes lowering of subjective interpretation and changes evaluation. When we are attached to one identity we fell threaten when circumstances are pushing us to take different vision. One identity, one role, ego, has a goal. When something stands on the way of achieving it, emotions arise. In case of flexible role changing or meta position of the mind, there is no resistance and therefore emotions don’t appear so easily. According to Lazarus and Frijda we interpret a stimuli in a certain way and that interpretation induces emotions. If we interpret the stimuli in various ways, if we see it’s relativity because of detachment from one identity and because of keeping meta perspective, the stimuli is unlikely to cause strong reactions.</p>
<p>The same situation takes place in case of any psychotherapeutic methods using switching roles, like for example: Gestalt, Psychodrama, Process Oriented Psychology. We learn to play different roles, to understand them and also how to be beyond them. Such practice opens us up to others, makes us more tolerant, loving and compassionate.</p>
<p>In Process Oriented Psychology the part of our personality that we identify with and the goals that we think are important to us are called the primary process. The aspects of ourselves, as well as the aspects of our environment that we don’t identify with, that we don’t want, are called secondary process. This conception is close to cognitive theories in terms of the identity and obstacles, but the terminology – primary and secondary process differs from Lazarus primary and secondary evaluation.</p>
<p>According to this concept emotions appear when some events from our secondary process disturb our primary process. If we allow the signals from secondary process to complete themselves, we become in tune with the flow of life and there is no disturbance. In order to do so it is crucial to be conscious and keep easy, cool awareness. Clear awareness, as I mentioned earlier is associated with the prefrontal brain regions, activated during meditation. So meditation by sharpening cognitive process and increasing self consciousness might contribute and controlling emotions.</p>
<p>Still in order to be conscious it is not necessary to sit down and stay with closed eyes for hours. The key point of meditation is being alert in relaxed manner and keeping reflective state of mind. This can be sustained in everyday activities, yet it is hard if we don’t even know what state of mind to search for. Therefore it is easier on the beginning to practice still meditation and then extend this state of mind to everyday life. Hopefully if we are able to be conscious of our emotions and regulate them, we will have less problems in relationships and the world will be place with less harm. We will also live healthier lives perceiving emotional signals only as signals for change instead of letting them make devastation around us.</p>
<p style="text-align: right">Ewa Holt</p>
<p><strong>Bibliography</strong></p>
<ol>
<li>“Cognitive control of emotion”, Kevin N. Ochsner, James J. Gross, <em>Elsevier, Vol.9</em>, May 2005</li>
<li>“Mind and consciousness: Toward the final answer?”, John G. Taylor, <em>Elsevier</em>, December 2004</li>
<li>“Psychologia emocji”, red. Michael Lewis and Jeannette M. Haviland-Jones, GWP, Gdańsk 2005</li>
<li>“Psychologia, podręcznik akademicki”, Jan Strelau, GWP, Gdańsk 2004</li>
<li>“Praca nad samym sobą”, Arnold Mindell, Nuit Magique, Warszawa 1995</li>
</ol>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fregulation-of-emotions-is-it-possible%2F516&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/regulation-of-emotions-is-it-possible/516/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Medytacja dla zdrowia i ducha</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/medytacja-dla-zdrowia-i-ducha/347</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/medytacja-dla-zdrowia-i-ducha/347#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Oct 2006 12:58:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Holt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[ciało]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[praca z ciałem]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia integralna]]></category>
		<category><![CDATA[Stres]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=347</guid>
		<description><![CDATA[„Co zyskamy lecąc na księżyc jeśli nie jesteśmy w stanie przebyć przepaści która oddziela nas od nas samych? To jest najważniejsza ze wszystkich podróży odkrywczych i bez niej wszystkie inne są nie tylko niepotrzebne, ale katastroficzne”. Thomas Merton Łykamy kolejną tabletką przeciwbólową, idziemy do kolejnego lekarza. Zagłuszamy ból i sygnały z ciała, likwidując chwilowo objawy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>„Co zyskamy lecąc na księżyc jeśli nie jesteśmy w stanie przebyć przepaści która oddziela nas od nas samych? To jest najważniejsza ze wszystkich podróży odkrywczych i bez niej wszystkie inne są nie tylko niepotrzebne, ale katastroficzne”.</em></p>
<p style="text-align: right"><em>Thomas Merton</em></p>
<p><img class="size-medium wp-image-81 alignleft" style="margin-left: 8px;margin-right: 8px" src="http://wp.integra.xtr.pl/wp-content/uploads/2009/09/medyt-copy-300x300.jpg" alt="medyt copy" width="300" height="300" /></p>
<p>Łykamy kolejną tabletką przeciwbólową, idziemy do kolejnego lekarza. Zagłuszamy ból i sygnały z ciała, likwidując chwilowo objawy, lecz prowadzimy taki sam styl życia, mamy te same problemy i nawet nie zastanawiamy się dlaczego mamy problemy zdrowotne, dlaczego i po co dopada nas kolejny stan depresyjny. Nawet psychoterapia jest często ukierunkowana na likwidację „choroby”, abyśmy mogli sprawnie funkcjonować w społeczeństwie. Rzadko zastanawiamy się, po co właściwie mamy być sprawnie funkcjonującymi jednostkami. Czy jedyny sens naszego życia, to przetrwać, nie „rozlecieć się” psychicznie, nauczyć się prosić o swoje i zaspakajać swoje podstawowe potrzeby? Psychoterapia zdaje się skupiać na likwidowaniu zaburzeń, natomiast ich głębszy sens dla jednostki i jej potrzeby duchowe są pomijane. Psychologia stała się nurtem naukowym skupiającym się głównie na badaniach. Znane są nam pewne mechanizmy funkcjonowania człowieka, potrafimy z coraz większą dokładnością wyjaśnić niektóre nasze zachowania, niestety gubimy gdzieś człowieka jako całości, człowieka z całym jego fizycznym i duchowym wymiarem. Jakoże psychologia z założenia jest nauką o duszy może warto nie zapominać o jej korzeniach i zaakceptować fakt istnienia w nas, czy pomiędzy nami wymiarów, których nie możemy prosto wytłumaczyć za pomocą empirycznych badań.<span id="more-347"></span></p>
<p>Odkrycia fizyki kwantowej prowokują do otwarcia naszych naukowych umysłów na to, co niemierzalne i uszanowania tajemnic egzystencji. Wiemy, że cząstka zachowuje się jak materia lub jak fala w zależności o tego, czy jest obserwowana. Zaobserwowaliśmy też, że cząstki pozostają do siebie zależne nawet po ich rozdzieleniu. Być może, to właśnie nastawienie badacza wpływa na uzyskiwane przez niego wyniki badań? Dzieląc świat i zagłębiając się w coraz bardziej szczegółowe badania, mamy lekarstwa na konkretne symptomy oraz znamy wybiórcze zachowania człowieka, jednak coraz więcej osób ma depresję, nerwicę, ADHD, bulimię, choroby układu krążenia i inne zaburzenia psychosomatyczne. Nauczyliśmy się chwilowego likwidowania symptomów cielesnych, poznajemy przyczyny naszej depresji i nerwicy, czy wiemy jednak jak rzeczywiście zmienić swoje życie tak, aby nie było nawrotów, aby się rozwijać, żyć pełniej i bardziej twórczo, nie po to, aby jakoś przetrwać do śmierci, tylko po to, aby życie było rzeczywiście radosne i pasjonujące.</p>
<p>Potrzeba holistycznego spojrzenia na człowieka zaowocowała powstaniem nowych nurty psychologicznych, takich jak psychologia zdrowia czy psychologia transpersonalna, które są ukierunkowane na zmianę stylu życia i na zapobieganie chorobom raczej niż na ich leczenie.</p>
<p>Psychologia transpersonalna, humanistyczna, psychologia zorientowana na proces, uznają również wymiar duchowy jako ważny aspekt zdrowia i życia człowieka. U podstaw ich założeń filozoficznych jest uznanie potrzeby rozwoju i transcendencji. Sama psychoterapia służąca zlikwidowaniu zaburzenia, często wydaje się niewystarczająca. Potrzebujemy mieć poczucie sensu życia, chociaż niejednokrotnie nie jest łatwe jego dokładne określenie słowami. Joga i relaksacja są coraz częściej włączane w praktyki terapeutyczne jako ćwiczenia dla lepszego samopoczucia, jednakże duchowy aspekt medytacji jest cały czas woalowany. Skutkiem medytacji jest owszem redukcja stresu, natomiast sam proces medytacji, to coś więcej niż tylko relaksacja.</p>
<p>Jest jednak zrozumiałe, że rozmowy na temat praktyk duchowych nie stanowią integralnej części psychoterapii. Istnieje bowiem możliwość wpływu wierzeń terapeuty, na klienta, chyba, że terapeuta jest osobą niezwykle świadomą i otwartą.</p>
<p>Z drugiej strony osoby praktykujące medytację, często napotykają na przeszkody w postaci zepchniętych w nieświadomość traum z dzieciństwa. Dla nich psychoterapia może być ogromna pomocą na dalszej drodze rozwijania swojego potencjału.</p>
<p>Zarówno zachodnia psychologia, jak i wschodnie praktyki duchowe mają podobny cel – zrozumienie natury ludzkiego umysłu i poprawienie jakość życia człowieka, czego podstawą jest uwolnienie od cierpienia. Wzajemne wsparcie i integracja psychologii i praktyk duchowych może być ogromnym zyskiem dla nas wszystkich.</p>
<p>Medytacja, w różnych swoich odmianach może stanowić <strong>wsparcie dla psychoterapii</strong>, która przebiega znacznie szubciej i łatwiej kiedy zarówno klient, jak i psychoterapeuta, są bardziej świadomi tego co czują.</p>
<p>Praktyka medytacji, poprzez <strong>obniżenie poziomu stresu</strong>, przyczynia się do <strong>poprawienia stanu zdrowia</strong>. Jest więc jedną z metod prewencyjnych, które niewymagają żadnych nakładów finansowych.</p>
<p>Medytując, uczymy się też <strong>regulować swoje stany emocjonalne</strong>. Jesteśmy bardziej świadomi emocji i łatwiej jest nam nad nimi zapanować, co ma swoje dobroczynne skutki w kontaktach interpersoanych.</p>
<p>Osoby, dla których ważna jest sprawna <strong>nauka, czy koncentracja</strong>, zamiast kawy czy tabletek z kofeiną i guaraną, mogą spróbować medytować. Jednym z obszarów medytacji jest koncentracja oraz samokontrola, które prowadzą do podwyższenia sprawności umysłu, wyostrzenia percepcji oraz poprawienia zapamiętywania.</p>
<p>W końcu, duchowy aspekt medytacji, doświadczany często poprzez współstnienie z innymi oraz ematię, przyczynia się do <strong>poczucia szczęścia</strong>. Zamiany na poziomie myśli mają również swoje odzwieciedlenie na poziomie neurologicznym, co zostało zaobserwowane, w badaniach przeprowadzonych z udziałem osób medytujacych. U osób depresyjnych oraz z obniżonym nastrojem obserwuje się przeważającą aktywność prawej części płatów przedczołowych mózgu, natomiast w miarę praktyki medytacji zwiększa się aktywnośc lewej strony, odpowiedzialnej za pozywywne emocje i poczucie szczęscia.</p>
<h2>Ciało &#8211; psyche</h2>
<p>Medycyna wschodnia już od tysięcy lat opiera się na założeniu jedności psychofizycznej człowieka. Obecnie coraz więcej lekarzy oraz psychoterapeutów odchodzi od kartezjańskiego traktowania ciała człowieka jako maszyny oddzielnej od sfery psychicznej. Odkrycia z dziedziny medycyny psychosomatycznej jednoznacznie potwierdzają współoddziaływanie układu nerwowego, immunologicznego oraz hormonalnego. Zgromadzono wiele danych potwierdzających jednorodność funkcjonowania psychiki i ciała. Zaobserwowano, że nasze zdrowie zarówno fizyczne, jak i psychiczne, które w gruncie rzeczy są tym samym, zależy w dużym stopniu od stylu życia oraz odżywiania. Uwarunkowania genetyczne mogą stanowić predyspozycje do zachorowań, które jednak nie muszą się uaktywnić, jeśli dbamy o zdrowie. Ale na czym właściwie polega dbanie o zdrowie? Przychodzi mi na myśl tworzenie magicznego „eliksiru długowieczności”: potrzebuję do niego kilku podstawowych składników, takich jak: odżywcze, naturalne jedzenie i środowisko, spokój umysłu, energia, czy też siła, która jest niezbędna do radzenia sobie z wymogami życia, harmonijne relacje oraz duchowość.</p>
<p>Można mówić o kilku poziomach egzystencji, począwszy od biologicznego, poprzez psychiczny, społeczny, a kończąc na transcendentalnym. Dbanie o siebie i zdrowy styl życia, to dbanie o wszystkie wymiary „ja”. Wymiar biologiczno-żywieniowy pozostawiam nieomówiony, ponieważ jest wiele publikacji na ten temat, a ja chciałabym skoncentrować się na medytacji. Odsyłam do książek Daniela Reida: „Tao zdrowia”, „Tao seksu i długowieczności” i „Na straży trzech skarbów” oraz książek na temat kuchni Pięciu Przemian. Zachęcam też do ruchu, ponieważ ćwiczenia fizyczne w znaczący sposób warunkują nasze zdrowie. Zarówno zdrowe odżywianie, niepalenie papierosów, nie picie alkoholu, jak i ruch, zapewniają ciału niezbędne paliwo do harmonijnego działania. Jednakże stres, z którym mamy do czynienia na co dzień, znacznie osłabia nasze zasoby energetyczne ograniczając możliwości funkcjonowania fizycznego i psychicznego. Wymogi, jakie stawia nam życie: przeciwności losu, ważne wydarzenia, wyzwania, trudne decyzje, mogą powodować stres. Jesteśmy niejako prowokowani do reakcji, zmiany decyzji, oczekiwań, często do zmiany myślenia na swój temat. Umiejętność radzenia sobie w takich sytuacjach, a więc radzenia sobie ze stresem, stanowi istotnym czynniki warunkujący nasze zdrowie.</p>
<p>Na podstawie długoletnich badań prowadzonych z udziałem osób praktykujących medytację, została ona uznana za niezwykle skuteczną metodę redukcji stresu, który, jak wcześniej wspomniałam, wpływa na obniżenie odporności. Medytacja przyczynia się do ogólnej poprawy naszego zdrowia, a jej korzystne efekty są szczególnie widoczne w przypadku chorób układu krążenia, depresji, nerwicy oraz zaburzeń trawienia. Osoby praktykujące medytację szybciej powracają do zdrowia po przebytych chorobach, czy operacjach, są silniejsze psychicznie i pozytywnie nastawione do życia. Dzieje się tak, ponieważ aktywność naszej lewej półkuli mózgowej, odpowiedzialnej za pozytywne emocje, stymuluje wytwarzanie ciał odpornościowych – NK (Davidson, 1999, Kabat-Zin, 1998). W medytacji stan pozytywnego nastawienia do życia, a więc aktywacja lewej półkuli, pojawia się dzięki zwiększeniu świadomości, zrozumienia i refleksyjności, o czym będę pisać później.</p>
<h2>Medytacja</h2>
<p>Medytacja jest uniwersalną praktyką wszelkich ścieżek duchowego rozwoju, stanowiącą pomost pomiędzy codzienną świadomością, a świętością, które w miarę praktyki stają się jednym.</p>
<p>Na ścieżkach samorozwoju, czy też rozwoju duchowego, wykształciły się różnorodne techniki medytacyjne, zależne od kultury i podłoża filozoficznego. Na zachodzie medytacją nazywa się często relaksacje polegające na wizualizacji przyjemnych obrazów. Innym rodzajem wizualizacji jest prowadzenie energii w ciele w medytacjach taoistycznych, czy też wyobrażanie sobie mandali lub świętych wizerunków w medytacjach buddyjskich. Można powiedzieć, że jest to forma koncentracji, czyli skupienia i utrzymywania umysłu na jednej prostej czynności bez angażowanie się w myśli, które jej nie dotyczą. Taką forma medytacji jest koncentracja na oddechu czy innych doznaniach płynących z ciała lub powtarzanie dźwięku (śpiewanie mantr).</p>
<p>Również modlitwa chrześcijańska, judaistyczna, czy muzułmańska jest formą medytacji, która polega na kontakcie ze świętością w nas samych i z Bogiem. Szamani wchodzą w odmienne stany świadomości aby skontaktować się z innymi światami i duchami natury. Jest rodzaj medytacji polegającej na przekroczeniu swojej codziennej tożsamości i skontaktowaniu się poprzez trans z duchowym wymiarem. Podobny aspekt ma medytacja transcendentalna, w której praktykujący pozostaje w transcendentalnej świadomości, tutaj poprzez powtarzanie mantry.</p>
<p>Medytacje świadomości, takie jak Zen czy Vipassana polegają na obserwowaniu tego co się wydarza dookoła, w ciele i w umyśle, bez oceniania i interpretowania. Utrzymywanie „świeżego”, przytomnego i otwartego umysłu sprawia, że obejmujemy świadomością coraz więcej zjawisk dostrzegając ich wielowymiarowość oraz mądrość. Podczas tego rodzaju medytacji łatwiejsze staje się zauważenie schematów myślowych i matryc warunkujących nasze postrzeganie. Nasza uwaga jest wyostrzona, a reakcje bardziej świadome.</p>
<p>Pomimo tak dużej różnorodności, <strong>nie ma jednoznacznej granicy pomiędzy różnymi rodzajami medytacji</strong>, ogólnie można powiedzieć, że medytacja harmonizuje umysł i ciało oraz otwiera nas na duchowy aspekt istnienia. Jednakże <strong>nie można powiedzieć, że medytacja sama w sobie ma jakiś cel</strong>. Korzyści wynikające z praktyki medytacją są raczej skutkami ubocznymi niż jej celem.</p>
<p>Takim skutkiem ubocznym, który okazuje się być bardzo przydatny w życiu, jest spokojny umysł. Wyciszenie umysłu, często przyrównywane do spokojnej tafli jeziora, sprawia, że pojawiające się myśli są łatwiej przez nas dostrzegane, a ich wpływ na nasze samopoczucie znacznie zredukowany. <strong>Medytując zaczynamy być bardziej świadomi tego, w jaki sposób upraszczamy i zniekształcamy sytuacje w celu utrzymania jednolitej tożsamości</strong>, bądź też, aby szybko zareagować na pojawiające się bodźce. Pomimo tego, że jest to mechanizm adaptacyjny i czasem korzystny, w większości przypadków <strong>nieświadome reakcje mogą być destrukcyjne dla nas samych i dla innych osób</strong>. Praktyka medytacji, ułatwia weryfikację naszego postrzegania świata oraz motywów działania.</p>
<p>Kiedy pozostajemy w naszym codziennym stanie świadomości, wgląd w siebie jest zazwyczaj trudny, dlatego też elementem sesji psychoterapeutycznych Freuda była hipnoza. Została ona odsunięta na margines w dzisiejszej psychoanalizie, jednakże <strong>coraz więcej terapeutów stosuje różnorodne metody wchodzenia w odmienne stany świadomości</strong>, takie jak „rebirthing”, „oddychanie holotropowe”, „integracja oddechem” oraz medytacja w celu skontaktowania się z wypartymi aspektami „ja”.</p>
<p>Dla przykładu: ucieczka przed zakapturzonym człowiekiem trzymającym nóż w ręku, spotkanym w ciemnej uliczce, czy też wybiegnięcie spod łamiącego się drzewa, pozwala uniknąć prawdopodobnej śmierci. Pojawiający się lęk pełni funkcję ochronną, jednakże w większości sytuacji życia codziennego nadmierny lęk jest raczej emocją ograniczająca nas i utrudniającą funkcjonowanie. Hormonalne i fizjologiczne reakcje organizmu są tylko przygotowaniem do ewentualnej ucieczki czy też ochrony własnego życia i stanowią, nasze biologiczne dziedzictwo.</p>
<p>Natomiast bezrefleksyjne reakcje emocjonalne w sytuacjach nieadekwatnych powodują niepotrzebną stratę energii, którą moglibyśmy wykorzystać w bardziej twórczy sposób. Odczuwamy strach i zdenerwowanie przed rozmową z pracodawcą, czekając na wyniki badań, mając nieskończona na czas pracę, stojąc w korkach oraz w różnorodnych sytuacjach relacyjnych. Kiedy czujemy zagrożenie, nasz organizm wydziela hormony stresu, adrenalinę i noradrenalinę, potrzebne do szybkiej reakcji ucieczki lub walki. Jeśli takowa reakcja nie następuje, hormony te gromadzą się w naszym ciele, powodując problemy zdrowotne.</p>
<p>Czy należałoby zatem reagować wdając się w walkę w momencie odczuwania zagrożenia? Jeżeli jest to konieczne do przetrwania, co zdarza się raczej rzadko, tak. Natomiast warto mieć świadomość, że agresja wzbudza jeszcze większą agresję i zastanowić się czy jest inny sposobów rozwiązania sytuacji. Tak więc <strong>zarówno tłumienie emocji, jak i nadmierne im uleganie nie są dla naszego zdrowia, psychiki i otoczenia korzystne</strong>. O wiele korzystniejsze dla nas samych i dla otoczenia jest zauważenie pojawiającej się iskry emocji, zanim nastąpi pożar.</p>
<p>W większości sytuacji mamy chwilę na uświadomienie sobie, co właściwie się ze mną dzieje, co odczuwam i co czuje druga osoba i niejednokrotnie ta właśnie chwila decyduje o dalszych losach naszych relacji czy o naszym stanie zdrowia. <strong>Dzięki praktyce medytacji łatwiej dostrzegamy emocje zanim dokonają spustoszenia, możemy je kontrolować zamiast im ulegać i traktować je raczej jako sygnał niż jako obezwładniający żywioł</strong>. Zwiększenie świadomości obejmuje nie tylko nas samych ale również inne osoby, ich uczucia i zachowania. Zaczynamy współodczuwać z innymi, dostrzegać ich punkt widzenia, a nasze reakcje stają się bardziej świadome i uwzględniające drugiego człowieka. Nasz wewnętrzny dialog znacznie zwania i doświadczamy stanów głębokiego spokoju, jasności percepcji i świadomej przytomności. Myśli, uczucia i emocje są w medytacji obiektem naszej obserwacji, nie angażując całej naszej uwagi. Dlatego też, po medytacji nasza uwaga ulega znacznej poprawie. Jesteśmy w stanie wykonywać zadania o wiele łatwiej i efektywniej niż przed podjęciem praktyki. Jesteśmy bardziej czujni, szybciej i z większą łatwością reagujemy na bodźce. Chociaż może wydawać się to stanem większego pobudzenia, nie jest to jednak nerwowość, lecz spokojna przytomność. Taki stan kojarzy mi się ze spokojem z jakim dobry wojownik reaguje na zagrożenie. Nie traci energii na machanie mieczem, lecz jednym ruchem, z całkowitym spokojem dokonuje cięcia. Dzieje się tak ze względu na „wycofanie” zasobów energetycznych z nieproduktywnego przetwarzania myśli oraz zwiększonej aktywności struktur mózgowych (przedczołowe płaty kory mózgowej) odpowiedzialnych za stan przytomności i uważności (Asada, 1999, Ishii, 1999, Gevinis, 1997, Mizuki, 1980, Inanaga, 1998).</p>
<p>Wiele badań prowadzonych z udziałem osób medytujących potwierdziło także zwiększenie aktywności w mózgu fal Alfa, Theta oraz Delta. Ich  wzrost koreluje z obniżeniem niepokoju oraz doświadczaniem pozytywnych uczuć i ogólnego stanu przyjemnego wyciszenia. (B.B. Brown, 1971; Hardt i Kamiya, 1978).</p>
<h2>Stres a zdrowie</h2>
<p>W stresujących sytuacjach, kora nadnerczy produkuje hormon zwany kortyzolem, który po dłuższym czasie działania, powoduje stałe zmiany w mózgu. Nieprawidłowości w funkcjonowaniu mózgu prowadzą do różnorodnych zaburzeń psychicznych, z których najbardziej dotkliwa wydaje się być w obecnych czasach depresja. Stany depresyjne oraz głęboka depresja powodują z kolei zachwianie równowagi hormonalnej oraz zaburzenie funkcjonowania układu odpornościowego. Dlatego też, stres doświadczany przez dłuższy czas, zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na depresję oraz na obniżenie ogólnej odporności organizmu. Nawet, jeśli choroba nie ujawni się w sposób widoczny i natychmiastowy, niektóre narządy mogą zacząć funkcjonować w nieco odmienny sposób i jeżeli nie zadbamy o przywrócenie równowagi w organizmie, może to być początek poważnej choroby. Możemy spróbować zaobserwować w jaki sposób reaguje na stres nasze ciało: kulimy ramiona, spinamy brzuch, napinamy mięśnie karku, pochylamy głowę lub usztywniamy kark. Często mamy też bóle głowy, żołądka i różnego rodzaju inne sygnały somatyczne, świadczące o tym, że coś jest nie w porządku. Zmienia się rytm serca, mamy nierówny oddech, a nasz żołądek nie trawi właściwie, co redukuje przyswajalność składników odżywczych. Niedożywienie narządów, ich funkcjonalne zaburzenia, przeciążenie pracy serca, układu hormonalnego, napięcia mięśniowe, mogą prowadzić do różnego rodzaju trwałych dysfunkcji, jeśli trwają przez dłuższy czas lub powtarzają się regularnie. Jaki organ i w którym momencie zacznie chorować, zależy od genetycznych predyspozycji oraz, jak już wspomniałam, od stylu życia. Dlatego też, tak ważną role przypisuje się we współczesnej psychologii zdrowemu stylowi życia, czyli zapobieganiu chorobom, ponieważ one również wpływają w dużej mierze na psychiczne funkcjonowanie człowieka.</p>
<p>Przyczyną stresu są w dużej mierze zwiększające się wymogi zurbanizowanego życia. Życie w mieście, w pośpiechu i hałasie, nacisk na produktywność i wydajność w pracy, powodują, że żyjemy w ciągłym stresie. Najsilniej odczuwamy go w sytuacjach, których wymagania wydają się nas przerastać. Oczekuje się od nas, albo tak nam się przynajmniej wydaje, podejmowania decyzji i działania, które są dla nas za trudne i wymagają od nas więcej, niż jesteśmy w stanie z siebie dać. Rodzi się wówczas poczucie niemocy, bezradności i frustracji. Nie mamy wystarczających zasobów energii, czasu ani siły na wygenerowanie wizji rozwiązania, a uwarunkowania społeczne, czy też ich zinternalizowana forma (ich reprezentacje w nas samych) zdają się nieubłaganie naciskać. Doświadczamy stresu, mamy sygnały somatyczne, zaczynamy chorować, jednakże <strong>brak poczucia wewnętrznej mocy sprawia, że nie szukamy tego co jest przyczyną bólu czy choroby, ale sięgamy po środki redukujące skutki, aby dalej sprawnie funkcjonować</strong>. Rodzi się pytanie jak długo tak można żyć, jaka jest jakość naszego życia i czy jesteśmy naprawdę produktywni.</p>
<p>Stres, a także inne uczucia czy emocje, można interpretować jako psychiczną i fizyczną reakcję na bodźce. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy to psyche wpływa na ciało czy też ciało na psyche; fizyczność i psychika są ze sobą powiązane nie w sposób przyczynowy, ale raczej na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Są to jakby dwa różne sposoby doświadczanie tego samego – psychosomatycznego procesu.</p>
<p><em>Kiedy zaczęłam ćwiczyć jogę, po każdych kolejnych zajęciach miałam wrażenie „otwierania” klatki piersiowej. Ćwiczenia rozciągające mięśnie klatki piersiowej powodowały uczucie otwartości i zwiększającej się przestrzeni wokół mnie. W tym samym czasie zaczęłam dostrzegać coraz więcej możliwości wyborów, nowe drogi i rozwiązania, które powodowały uczucie ogromnej radości i ekscytacji związanej z cudownym faktem mojego życia. Gdybym wówczas pracowała, od strony psychologicznej, nad poczuciem „brania” życia i robienia tego, co chcę, prawdopodobnie również moja postawa fizyczna powoli zmieniałaby się w miarę wzrostu poczucia „otwartej drogi”, która jest przede mną.</em></p>
<p>Joga oraz inne formy pracy z ciałem, jak terapia tańcem, czy bioenergetyka Lowena, są metodami radzenia sobie ze stresem oraz wspierania transformacji struktur myślowych poprzez fizyczność. Ważnym ich elementem, tak jak i w psychoterapii, jest kultywowanie samoświadomości, czyli wglądu w siebie, a także umiejętność „puszczania” schematycznego postrzegania. <strong>Przytomny, medytacyjny stan umysłu utrzymywany podczas wykonywania ćwiczeń umożliwia zauważenie sygnałów płynących z ciała oraz uczuć i myśli z nimi związanych</strong>. Przy wykonywaniu ruchów, przybieraniu określonych pozycji ciała, odczuwamy napięcia, których w codziennym stanie świadomości nie zauważamy. Z każdym z nich związana jest konkretna treść psychiczna. Mogę na przykład odczuwać lekkie napięcie w ramionach, które mają tendencję do ruchu do wewnątrz. Pozwalając sobie na pełniejsze odczucie tego wrażenia, robiąc na nie miejsce w umyśle, mogę uświadomić sobie, na przykład, że chowam się i chciałabym wyjść lub, że czuję się zażenowana i zagubiona. Oczywiście, każde doświadczenie jest subiektywne i właściwe tylko osobie je przeżywającej.</p>
<p>Medytacja jest formą redukcji stresu poprzez wyciszenie umysłu, ale też przyjęcie nieruchomej pozycji jest tu formą wspomagającą „zwolnienie” rozbieganego umysłu i chwilowe wycofanie zaangażowania w różnorodne aktywności. Nie jest jednak konieczne aby pozostawać w pozycji siedzącej. Osoby praktykujące medytację przez dłuższy czas mogą równie dobrze pozostawać w stanie spokoju i zrównoważenia podejmując aktywności. Na początku jest jednak przydatne „zatrzymanie” ciała, aby można było łatwiej uzyskać wgląd w naturę Ja, zaobserwować co powoduje moje emocje, co „chodzi” mi po głowie i zadecydować czy jest konieczne aby to wspierać.</p>
<h2>Skąd się bierze stres?</h2>
<p>Jeżeli stoję w korku wiem, że dziecko spóźni się do szkoły i nic nie mogę w związku z tym zrobić, rodzi się we mnie frustracja, złość, niemoc – inaczej mówiąc – stres. Wiem, że za chwilę spóźnię się do pracy i moja wizja mnie, jako „porządnej osoby”, legnie w gruzach. Chcę być dobrą matką, a w oczach nauczycielek będę „osobą nieodpowiedzialną”, przez której niedbalstwo syn spóźnia się do szkoły. Przypominam sobie rozmowy z nauczycielkami, które mówią o nieodrobionych lekcjach syna i wydaje mi się, że jestem za ten stan odpowiedzialna. Powstaje dysharmonia pomiędzy moim wewnętrznym obrazem mnie samej, a tym, co w rzeczywistości robię. W pośpiechu rano zdarza mi się krzyknąć na syna: „musimy się spieszyć, bo taki jest system”. Nie wiem nawet, dlaczego krzyczę i czy w ogóle zgadzam się z obowiązkiem siedzenia cały dzień w ławkach. Jednakże nie czuję, bym miała siłę, na zmianę systemu. Rodzi się we mnie frustracja, poganiam syna, chociaż nie jestem przekonana o słuszności tego, co robię. Wiem, że jeżeli się spóźni, to także poniesie tego konsekwencje. Chociaż on za bardzo się tym nie przejmuje. J Co się wydarzy, kiedy zatrzymam się na chwilę i zobaczę całe to szaleństwo, w którym uczestniczę? Czy na pewno muszę się tak spieszyć? Dlaczego tak bardzo zależy mi, aby być postrzeganą jako dobra matka? Może by tak zaufać mojemu synowi, a moja siła i wiara w to, co uważam za ważne, doda mu pewności i pomoże uwolnić się od uwarunkowanego społecznie postrzegania siebie? Być może mogę się spóźnić i nie biec, ale słuchać muzyki stojąc w korku i postrzegać ten czas jako „moje życie”? Innego przecież nie mam. To jest właśnie ten moment, który, jeśli pędzę, mija bezpowrotnie i staje się tylko kolejnym rokiem gonitwy za czymś, czego i tak nigdy nie zdobędę. Mam wrażenie, że czekam na taki czas, kiedy będę mogła usiąść i odpocząć, kiedy będę mogła kochać i cieszyć się życiem. Pytanie, dlaczego teraz tego nie zrobię? Kiedy zmywam naczynia, czy rozmawiam z drugim człowiekiem: dlaczego ten czas nie może być tym, którego szukam? Jeżeli oczekuje czegoś innego niż to, co jest, wówczas doświadczam stresu. Rodzi się dysharmonia pomiędzy moją wizją tego, jak ma być, a tym, co rzeczywiście jest. Jeśli postrzegam siebie jako kogoś spokojnego, a aktualnie czuję złość, wówczas również jest niezgoda pomiędzy mną, a moją wizją samej siebie. Jeżeli pozwolę złości „być”, wówczas nie powstaje napięcie. Jest przez chwilę złość, ale nie ma stresu. Aspektem złości jest bardzo twórcza energia, która pomaga mi zmienić niekorzystne warunki.</p>
<p>Kiedy medytowałam kilka lat temu, w pięknym pensjonacie w górach, delektowałam się spokojem, który panował dookoła i zapachem świeżego drewna. W pewnym momencie przyszły dzieci, a właściwie przybiegły, tupiąc niemiłosiernie i krzycząc. To zaburzyło mój stan spokojnego umysłu. Nie chciałam ich w pobliżu, próbowałam oddzielić się od hałasów, ale one były coraz głośniejsze. Do tego dołączył się „okropny”, bo tak go postrzegałam, zapach z kuchni i moja medytacja stała się udręką. Kiedy hałas i zapachy były już nie do zniesienia, zrozumiałam o co chodzi w medytacji&#8230; J W jednej sekundzie to wszystko, co mnie otaczało, stało się harmonijnym brzmieniem życia. Tupanie dzieci, było swoistą transową muzyką, a zapach jakoś przestał być uciążliwy. Był po prostu zapachem, ani przyjemnym ani nieprzyjemnym. Poczułam się częścią przepływającego wokół mnie i przeze mnie życia. Byłam jednym z tym wszystkim, nie oddzielną częścią, lecz całością tańczącą taniec życia. Zrozumiałam, że to, co stwarza zamęt i nieprzyjemne uczucia, to blokada, zamknięcie się przed tym, co jest, przed doświadczaniem rzeczy takimi, jakie są. Moja wizja mnie samej i tego, jak ma być, staje w sprzeczności z tym, co spotykam na swojej drodze i to powoduje zatrzymanie, inaczej mówiąc, zastój energii, czy stres.</p>
<p>Dlaczego tak bardzo bronimy się przed utratą swojej tożsamości, dlaczego, chcemy utrzymać wizję siebie oraz oczekiwanej sytuacji?</p>
<p>Stres powstaje wówczas, gdy czujemy odpowiedzialność za sytuację i konieczność jej kontroli. Jednakże są sytuacje, na które mamy wpływ i takie, na które wpływu nie mamy (jak na przykład pogoda) i próba ich kontroli będzie bardzo frustrująca. Dlatego też, ważne jest, aby rozpoznać, zanim podejmiemy działanie albo zanim zaczniemy się martwić, z jakiego rodzaju sytuacją mamy do czynienia. W depresji poczucie niemocy i braku kontroli dotyczy większości sytuacji, nawet takich, na które łatwo moglibyśmy wpłynąć. Jest to stan tak samo trudny i nierozwojowy jak stałe napięcie związane z próbą wpłynięcia na wydarzenia, które od nas nie zależą. <strong>Dzięki zrozumieniu i otwartości umysłu doświadczanym podczas praktyki medytacji, potrafimy puścić kontrolę nad zdarzeniami od nas niezależnymi</strong>. Powstaje także miejsce na działania tam, gdzie przynoszą one twórcze i wymierne rezultaty. Mamy wręcz „pęd” do działania, ale powstaje on z radosnego cieszenia się życiem, a nie przymusu czy lęku. Energia, która dotychczas była ukierunkowana na bezużyteczne martwienie się czy ocenianie jest dostępna dla konstruktywnego działania. Jest również dowiedzione, że w pozytywnym nastroju więcej zauważamy, jesteśmy bardziej twórczy, dostrzegamy szersze spektrum możliwości (Isen, 1978, badania własne). Taki stan, jeśli nie jest naszym naturalnym sposobem spostrzegania i funkcjonowania, często rozwija się samoistnie podczas praktyki medytacji. A wiec <strong>medytacja nie jest biernym poddaniem się rzeczywistości, ale stworzeniem przestrzeni dla twórczego działania</strong>.</p>
<h2>Regulacja Emocji</h2>
<p>Stresującemu życiu towarzyszy zwykle zbytnia emocjonalność. Próbujemy tłumić emocje, ponieważ widzimy jak bardzo zaburzają nasze relacje i zdrowie, a jednak nie potrafimy ich kontrolować. <strong>To nie emocje same w sobie są destrukcyjne, ale to, w jaki sposób przejmują nad nami władzę, ich natężenie i często nieodpowiednie kanalizowanie. </strong></p>
<p>Odgrywają również istotną rolę w procesie zapadania na depresję lub nerwice. Niedopuszczone do świadomości bądź niewyrażone odpowiednio, emocje stają się źródłem dysfunkcji psychicznych i fizycznych. Mogą one być związane z jakimiś sytuacjami z przeszłości bądź też dotyczyć teraźniejszości. Bez względu na to, czego dotyczą, mechanizm ich tłumienia jest zazwyczaj wyuczony w dzieciństwie. Nie zapominając o predyspozycjach genetycznych, <strong>to głównie kultura i środowisko, w którym się wychowujemy, kształtuje nasze wzorce reakcji emocjonalnych</strong>. Z reguły jesteśmy uczeni, aby nie złościć się, nie być smutnymi ani nie cieszyć się za bardzo, ponieważ jest no niestosowne i może innym przeszkadzać. Nie jesteśmy uczeni, w jaki sposób wyrażać gniew tak, aby nasze uczucie zostało uznane, a jednocześnie nie wyrządziło krzywdy. To, co słyszymy, to: „nie złość się”. Przy czym dziecko nie wie co zrobić z narastającymi emocjami i czuje się winne, jeśli się nie powstrzyma. Jakie jest więc rozwiązanie, <strong>czy należy wyrażać emocje, czy je tłumić?</strong></p>
<p>Paul Eckman, psycholog specjalizujący się w badaniu emocji, przeprowadził eksperyment z udziałem mnichów buddyjskich. Polegał on na obserwowaniu reakcji osoby podczas medytacji na niespodziewany wystrzał petardy. Było to zaskakujące, że fizjologiczne reakcje mnicha, jak: ciśnienie krwi, tętno, bicie serca, potliwość, nie wskazywały na pojawienie się reakcji strachu. Mechanizm, jaki leży u podłoża braku reakcji fizjologicznych, to zauważenie uczucia, np. „jestem przestraszony”, przy jednoczesnym braku identyfikacji z emocją. Jest to informacja o stanie, w jakim osoba się znajduje, jego obserwacja bez oceny i pozostanie nieporuszonym. Nieuleganie emocjom nie oznacza braku czucia, ale odczuwanie bez jednoczesnej identyfikacji z uczuciem, przy spokojnym i obserwującym umyśle.</p>
<p>Nie ulega wątpliwości, że <strong>emocje pełnią ważną funkcję przystosowawczą</strong>. Emocje są częścią naszej natury, tej zwierzęcej, biologicznej, często nieakceptowanej przez nasz socjalno-duchowy aspekt „ja”. <strong>Nie są one, same w sobie, niszczące, lecz ich natężenie lub ukierunkowanie jest często nieadekwatne do sytuacji</strong>. Nie żyjemy w czasach, w których lęk przed wielkimi zwierzętami zapewniał nam przetrwanie. Nie jest on, tak jak kiedyś, potrzebny a jednak wiele osób żyje w ciągłym lęku. To nasz styl życia i doświadczenie traumatyczne są często jego przyczyną. Przestał on już być funkcjonalnym lękiem, jest emocją, która utrudnia nam życie i jest w tym znaczeniu destrukcyjna.</p>
<p>Tłumienie emocji czy zaprzeczanie im, nie sprawią, że znikną. One po prostu istnieją i często, kiedy są represjonowane, przybierają na sile lub przyjmują formę takiej czy innej niewydolności fizycznej. <strong>To, co uwalnia nas spod mocy emocji, to przede wszystkim ich świadomość</strong>. Istnieje różnica pomiędzy odczuwaniem złości, a krzyczeniem, czy jakimkolwiek szalonym działaniem, podjętym pod jej wpływem. Emocje pojawiają się po to, aby nam coś zakomunikować, wesprzeć energetycznie przy zmianie sytuacji, pomóc odeprzeć atak, zapobiec zranieniu, czy ułatwić zbliżenie do obiektu pożądania. Są sygnałem, którego pominiecie może mieć poważne konsekwencje. Jako ludzkie istoty, obdarzone świadomością, nie musimy jednak bezrefleksyjnie poddawać się instynktom. Możemy zatrzymać się na chwilę i zbadać, co tak na prawdę wzbudza nasze emocje, dlaczego czujemy się odpowiedzialni, dlaczego chcemy zareagować, dlaczego wydaje nam się, że czyjaś frustracja, czy atak są kierowane do nas? Już samo uświadomienie sobie emocji powoduje, że przestają one być tak uciążliwe, a zakomunikowanie o nich drugiej osobie jest często bramą otwierającą wzajemne porozumienie.</p>
<p>Kiedy zbadamy przyczyny emocji, to czym właściwie są, nie znajdziemy nic oprócz naszych własnych wyobrażeń. W tym sensie można powiedzieć, że emocje nie istnieją, ponieważ nie mają swojego realnego źródła, a <strong>wolność od emocji, to właśnie mądrość i zrozumienie mechanizmów ich powstawania</strong>. Wolność od emocji, to inaczej uwolnienie się spod ich kontroli.</p>
<p>Osoby praktykujące medytację są w stanie zauważyć pojawiające się emocje zanim przybiorą one na sile. Wgląd w siebie jest też wglądem w naturę naszych wyobrażeń i reprezentacji umysłowych różnorodnych zjawisk czy zachowań. Zwiększona uważność sprawia, że dostrzegamy rzeczywiste powody powstawania emocji i ich ulotną naturę. Buddyści nazywają tę niestałość pustką, która znaczy nic innego jak właśnie nierealność i niestałość interpretacji świata w naszym umyśle.</p>
<p>Medytacja zdaje się w tym wymiarze wpierać współczesne teorie psychologii poznawczej, zakładające zależność postrzegania od naszych wyobrażeń. Psychologia i medytacja, czy ogólnie mówiąc ścieżki rozwoju duchowego są komplementarne również w innym aspekcie. Trudno jest rozwijać się duchowo, kiedy mamy nierozwiązane problemy z dzieciństwa i budujemy swoje życie na destrukcyjnych schematach myślowych. Wówczas, jakakolwiek <strong>ścieżka duchowa może stać się męczarnią czy fanatyczną ucieczką od rzeczywistości</strong>.</p>
<h2>Psychologia dla duchowości</h2>
<p>Freud mówił o odszczepionych częściach osobowości, które nie są objęte świadomością, o odrzucanych aspektach nas, czy też o zastoju na pewnym etapie rozwoju. Trudno doświadczać pełni siebie i żyć jako zintegrowana jednostka, czy też utrzymywać stan umysłu zwany oświeceniem, kiedy są aspekty nas, a tym samym świata, o których nie chcemy wiedzieć. Jeżeli jakiś etap rozwoju nie odbył się w sposób prawidłowy, będzie on stale powracał jak meczący sen. Natomiast świadomy powrót do tego etapu, to odkrycie mocy, która została zagubiona i czeka aż ją przyjmiemy. Wzięcie tej mocy jest jak zbieranie kamieni, czy klejnotów w grze komputerowej. Jeśli nie zostały zebrane, stanowią ciężar, zalegają, a jeśli zostaną podniesione, stają się zasobem, z którego można korzystać. Poprzez powrót i podniesienie tego, co zostało zagubione, zdobywa się siłę na dalszą drogę lub też właściwość pozwalającą pokonać „potwory”.</p>
<p>Nie jest możliwe przeskoczenie “siebie”. Poszerzona świadomość to nie świadomość ponad, czy poza, to świadomość wszystkiego, to świadomość ogarniająca wszystkie etapy rozwoju człowieka. Dorastamy, ale często jakaś część nas nie dorasta, pozostaje mała i nierozwinięta. To ta część stale domaga się miłości i uwagi.</p>
<p>Psychoterapia wszelkiego rodzaju, w zależności od potrzeb i osobowości, jest w tym aspekcie pracy nad sobą skutecznym narzędziem poznawania i urzeczywistniania siebie, a tym samym ważnym krokiem ku duchowemu spełnieniu.</p>
<p><em>Przez 20 lat z łatwością przychodziło mi medytowanie i rozpływanie się w jedności ze wszystkim i niczym. Zupełnie ignorowałam jednak mój brak poczucia własnej wartości; brak “ja” wydawał mi się pożądanym stanem, który był tożsamy z poczuciem jedności. Jest jednak wielka różnica w byciu “poza”, czy „bez ja”, a przekraczaniem “ja”. Nie można czuć jedności z wszystkim, nie czując najpierw siebie. Bez mocnego, odrębnego “ja”, nawet niewielką uwagę na mój temat traktowałam jako zniewagę i atak. Nic dziwnego, że tak wiele rzeczy mogło mnie zranić. Moje “ja” było tak chwiejne i małe, że odczuwałam ogromna potrzebę jego ochrony. Etap budowania silnego ego, charakteru, tożsamości, poczucia własnej ważności, był zaniedbany w moim życiu. Nie było “mnie”, byli “inni” i to “oni” mieli zawsze rację, byli lepsi ode mnie we wszystkim. To był ważny powód, żeby nie darzyć ich sympatią, a jednocześnie pragnąć im dorównać. Nauczono mnie pomagać innym, co wydawało się rozsądną rekompensatą osobistych braków, które w sobie dostrzegałam.</em></p>
<p>Kiedy nie ma ego, nie ma też problemu w odczuwaniu jedności i „rozpływaniu się”, ponieważ nie ma granic „mnie”. Jest jednak problem w funkcjonowaniu w świecie. <strong>Dopiero, kiedy ego jest silne, można je przekroczyć</strong>. Trudno jest zacząć chodzić, kiedy nie ma się silnych nóg. <strong>Zbudowanie silnego “ja”, odczucie własnej wartości, niepowtarzalności i siły, doświadczenie swojej sprawczości w relacjach i w świecie, to stworzenie silnych korzeni, na których może rosnąć drzewo naszego życia</strong>. Potem jest czas na odpuszczanie, przekraczanie, nie-działanie, ale już nie z pozycji niemocy, tylko wielkiego miłującego i rozumiejącego ducha dawcy. Dopiero, kiedy nie boimy się ludzi, kiedy “inni” nie stanowią dla nas zagrożenia, albo obcego, niejasnego i przerażającego bytu szarej przytłaczającej masy, od której najlepiej się oddzielić, dopiero wtedy powstaje przestrzeń na jedność i miłość.</p>
<h2>Medytacja – świadomość świadka</h2>
<p>Często umysł jest porównywany z jeziorem, na powierzchni którego pojawiają się fale – myśli. Im spokojniejsza tafla jeziora, tym łatwiej zauważyć każdą pojawiająca się myśl. I nie trzeba z nimi walczyć, ale wystarczy zanurzyć się w głębię jeziora i pozwolić, aby myśli nadal pojawiały się, nie zaburzając przy tym doświadczania poszerzonej świadomości.</p>
<p><em>W medytacji bez wysiłku obserwuję nieustanny przepływ życia, wychodzę poza role, które odgrywam, widząc siebie jednocześnie w każdej z nich. Mam głębszy wgląd we wszystko, co się w danym momencie wydarza. Widzę, czuję i słyszę nie tylko jako „ja”, ale również obserwuję całą sytuację jako bezstronny świadek, z innej perspektywy. Doświadczam też innych stanów świadomości oprócz tych, z którymi na co dzień się utożsamiam. Dzięki temu możliwe staje się zrozumienie innych osób, ich uczuć, postaw oraz zobaczenie świata ich oczami. Tak poszerzona wizja otwiera mnie na nowe doświadczenia, pozwala współodczuwać z innymi, otwiera serce i umysł. Z tego poziomu doświadczania świata moje zachowania są bardziej przytomne, współodczuwam, szanuję oraz uwzględniam drugą osobę przy dokonywaniu wszelkich wyborów. Moje postrzeganie świata przesuwa się z „ja” na „my” i w zadziwiający sposób zmniejsza się moje cierpienie. Czuję się jednym z całym wszechświatem.</em></p>
<p>Główną ideą medytacji samoświadomości jest puszczenie kontroli nad umysłem i obserwowanie bez wysiłku myśli, które przepływają jak obłoki na niebie. Możemy obserwować swój oddech i sygnały z ciała bez ich oceniania. Jeśli zauważamy, że zaczynamy planować, lub przypominać sobie przeszłe zdarzenia, powracamy łagodnie do teraźniejszości. Pozwalamy sobie, aby zauważać dźwięki, zapachy i wszystko, co nas otacza, bez oceniania, czy to jest piękne, czy brzydkie, akceptując obecność różnych aspektów życia. Dajemy ten czas sobie, a energia, która nie jest zużywana na błądzące myli, staje się szkłem powiększającym dla naszej psyche.</p>
<p><em> </em></p>
<h2>Oświecenie – co to takiego?</h2>
<p>Posiadanie przez nas energii psychicznej jest znane ludzkości od tysięcy lat. Według psychologów poznawczych (Kahneman) i następców Freuda, każdy z nas posiada pulę, zasób energii, która może być rozdzielana pomiędzy poszczególnymi zadaniami. Jest ona niestety ograniczona, szczególnie, jeśli dotyczy jednego zmysłu.</p>
<p>Umysł, zajęty myśleniem o różnych sprawach, które się wydarzyły lub mają wydarzyć, nieustannie planujący i wymyślający kolejne prawdopodobne rozwiązania sytuacji, pochłania energię, którą można wykorzystać na wykonywanie zadania w obecnej chwili. Kiedy umysł jest wolny od natłoku myśli, nie „biega” na różne strony możemy z łatwością ukierunkować uwagę na to, co dzieje się obecnie, na aktualnie wykonywane czynności, na życie i to jest właśnie bycie tu i teraz. Nasza energia i uwaga są wówczas bardziej skoncentrowane i dzięki temu działania stają się o wiele skuteczniejsze. Rozwiązywanie zadań, planowanie, pisanie egzaminów, czytanie, czy jakiekolwiek codzienne czynności, zajmują nam mniej czasu i wymagają o wiele mniej wysiłku.</p>
<p>Nawet w procesie tworzenia nie potrzebujemy myśleć wcześniej o tym, co stworzymy, to przychodzi samo w chwili, kiedy pozwalamy twórczej energii urzeczywistniać się przez nas.</p>
<p>Jednakże oprócz działań, warto jest też zrobić miejsce na nieaktywny i biorczy aspekt życia. Jest on naturalnym stanem w przyrodzie, koniecznym do regeneracji i integracji. W naszej kulturze istnieje tendencja do działania, a kiedy nie działamy wydaje nam się, że mamy depresję albo doświadczamy poczucia winy, z powodu tego, że za mało robimy i marnujemy życie.</p>
<p>Oświecenie można określić jako uważność, przytomność, czy też jako świadome istnienie i postrzeganie świata wielowymiarowo. I nie jest to stan dostępny jedynie mnichom, lecz zdolność każdego z nas do postrzegania świata w świadomy sposób w sytuacjach, w których jesteśmy na to gotowi i kiedy po prostu chcemy. Langer pisze, że refleksyjność jest postrzeganiem świata z wielu perspektyw i zauważeniem kontekstu wydarzeń. Osoba refleksyjna widzi sytuacje zarówno z własnego punktu widzenia, jak również zauważa motywy drugiej osoby. Wszelkiego rodzaju metody terapeutyczne, w których wykorzystuje się zmianę ról, jak psychodrama, Gestalt, czy Psychologia Zorientowana na Proces, pomagają zobaczyć i poczuć jak to jest „po drugiej stronie”. Również w medytacji widzimy w pewnym momencie „szerzej” i „pełniej”, ogarniamy szersze pole widzenia, nie fizycznego, ale widzenia sercem, umysłem i duszą. <strong>Rozwój duchowy może kojarzyć się ze wspinaniem się do góry, ale jest to raczej „poszerzanie się dookoła” i wchłanianie w siebie nowych jakości</strong>.</p>
<p>Życie wydaje się trudne, gdy stajemy tylko po tej „jednej stronie” – naszej. Uznajemy jedynie nasz pogląd jako słuszny opierając nasze postrzeganie na skostniałych schematach, które nie pasują do bezustannie zmieniającej się rzeczywistości. Trudność polega jedynie na zmianie z nieświadomości w świadomość, czy jak to Langer pisze, z bezrefleksyjnego stylu życia na refleksyjny. Refleksyjne postrzeganie wymaga od nas o wiele mniej energii, ponieważ nie potrzebujemy tak bardzo się bronić i kombinować w jaki sposób zachować swoją tożsamość. Nie tracimy energii na przypominanie sobie szeregu podobnych sytuacji i możliwych rozwiązań. Koncentrujemy się na rzeczywistości i wykonaniu obecnego zadania z całym zaangażowaniem. I jest to zadziwiające, że im bardziej jesteśmy przytomni, tym mniej sytuacji jest nas w stanie wyprowadzić z równowagi, i tym mniej jesteśmy zestresowani i zmęczeni.</p>
<h2>Sens życia</h2>
<p>Oprócz korzyści zdrowotnych medytacja stanowi bazę dla określenia własnego miejsca w świecie i poczucia sensu życia. Chociaż nie ma jednej odpowiedzi na pytanie po co żyjemy, każdemu z nas potrzebne jest poczucie sensu tego co robi i jakiegoś celu. Medytacja pomaga stworzyć przestrzeń, przygotować umysł do zrozumienia wiedzy nabytej przez nas, czy to na drodze własnego doświadczenia, czy też poprzez naukę. <strong>To zrozumienie nie jest czysto intelektualne, ale stanowi raczej głęboki wgląd w naturę wszechświata i praw nim rządzących</strong>. Z jakiejkolwiek dziedziny pochodzi wiedza, czy to z fizyki, biologii, kontaktów społecznych, religii, odżywiania, może ona być rozumiana na poziomie intelektualnym, albo może być głęboko zintegrowana i rzeczywiście doświadczona. Jest różnica pomiędzy wiedzą na temat szkodliwości palenia a rzeczywistym uświadomieniem sobie i zrozumieniem dlaczego palenie jest szkodliwe. Kiedy naprawdę rozumiemy, ta wiedza staje się częścią naszego życia. Medytacja pomaga nam stworzyć miejsce do zrozumienia również nas samych. Dostrzegając różne aspekty siebie, nasze uczucia, myśli, zachowania, nawet te z których nie jesteśmy dumni, stajemy się bardziej otwarci na inne osoby. Dostrzegamy w innych te same cechy, co w nas samych a akceptacja ich w sobie, prowadzi też do akceptacji ich w innych osobach. Nie znaczy to, że należy zgadzać się na wszystko i tolerować np. przejaw siły w sposób nadużywający innych. Warto natomiast znaleźć takie miejsce w sobie, przypomnieć sobie podobną sytuację, w której to my stawaliśmy się oprawcami. Przyznanie się przed samym sobą, że również posiadamy podobny aspekt osobowości czy ludzkiej natury, pomaga w zrozumieniu, wybaczeniu i nie chowaniu urazy. Do czego jednak to wszystko zmierza? Wychodząc poza przestrzeń „ja”, zaczynamy coraz pełniej uczestniczyć w życiu. Czujemy się niejako połączeni z innymi ludźmi, czy nawet całym światem w tych samych doświadczeniach i dzięki temu zbliżamy się do siebie. Szacunek do siebie samego oraz do drugiego człowieka czy nawet miłość są sednem każdej religii. I nawet jeśli nie znajdujemy sensu życia w wierze w duchowe aspekty istnienia człowieka, w Boga, życiu w szerszym wymiarze świadomości, czy bezcielesności, to bliskość z innymi może być sensem sama w sobie.<strong> </strong></p>
<p>Jeśli uda nam się kupić dom, nauczyć asertywności, zdobyć wiedzę na temat nas interesujący, to pojawia się w nas potrzeba czegoś więcej, potrzeba której materialne czy intelektualne zdobycze nie zastąpią. Można przejść całą psychoterapię i nauczyć się harmonijnie funkcjonować w społeczeństwie, często jednak to nie wystarcza. Psychologowie humanistyczni mówią o potrzebie sensu życia, która jest, według nich, w każdym z nas. Carl Rogers uważał, że sama psychoterapia, nie wystarczy aby uznać ją za formę prawdziwej pomocy drugiemu człowiekowi. Bardzo ważnym elementem sesji terapeutycznych był dla niego pierwiastek duchowy i świadomość samego terapeuty. To jego kontakt z wyższym „Ja” miało być, według Rogersa, uzdrawiające i energetyzujące dla klienta.</p>
<p>Ale nie każdy przecież chodzi na psychoterapię. Duchowy wymiar życia jest dostępny każdemu, niezależnie od tego czy identyfikuje się z jakąś religia, czy tez nie. Może on być doświadczany w głębokim zrozumieniu, wglądzie, wybaczeniu, miłości. Odczuwamy kontakt z boskością w modlitwie, medytacji, czy podczas religijnych rytuałów. Bez względu na to kim jesteśmy i co robimy jest on „pod ręką” i nie wymaga specjalnego wysiłku, przychodzi sam, kiedy tylko jesteśmy otwarci.</p>
<p>W 1995 roku, dwóch psychologów, Myers i Diener przeprowadzili serię badań na temat poczucia szczęścia. Okazało się, że osoby uduchowione są szczęśliwsze niż te, które nie włączają duchowego wymiaru do swojego życia. Być może wynika to ze sposobu patrzenia na trudności. Osoby widzące sens w życiu dostrzegają go w zdarzeniach losu, nawet jeśli są one trudne. Łatwiej jest im spojrzeć z szerszej perspektywy i zaakceptować dane wydarzenie jako, z jakiegoś powodu, potrzebne i wartościowe. Takie podejście pomaga również utrzymać pozytywną i optymistyczną postawę nawet podczas i po przebyciu ciężkich chorób. Dzięki niemu szybciej zdrowiejemy, ponieważ, jak wiadomo, dobre samopoczucie wpływa na podniesienie odporności.</p>
<p>Medytacja ma więc wpływ na nasze zdrowie, nie tylko poprzez redukcję stresu, ale również poprzez stworzenie miejsca na duchowość i poczucie sensu życia, a co za tym idzie na doświadczanie szczęśliwego istnienia.</p>
<h2>Integracja psychologii i praktyk duchowych</h2>
<p>Integracja psychologii i duchowości zdaje się przybierać na sile, czego przejawem jest powstanie takich dziedzin psychologii jak: psychologia duchowości, psychologia zdrowia, psychologia integralna, psychologia transpersonalna, czy psychologia międzykulturowa. Psychologowie otwierają się na Wschód, a Wschód otwiera się na wiedzę psychologiczną oferowaną przez Zachód. Zauważenie, wymiana i wykorzystanie różnych metod samopoznania zaczyna owocować obopólnymi korzyściami.</p>
<p>Integralne podejście prowadzi do bardziej efektywnej terapii, ucząc w jaki sposób możemy rozwijać swój potencjał i znajdować siłę w nas samych.</p>
<p>Nie jest ważne w jaki sposób realizujemy siebie i co nadaje sens naszemu życiu. Nie potrzebujemy skomplikowanych praktyk abyśmy czuli się szczęśliwi i spełnieni. Nie potrzebujemy też dużych ilości pieniędzy, ponieważ im więcej mamy, tym tym bardziej tracą na wartości małe rzeczy, które do tej pory sprawiały radość. Ważne abyśmy doceniali to co mamy i byli otwarci na eksplorowanei siebie i świata. Różnorodnosc naszego świata wewnętrznego i zewnętrznego ukazuje się tym pełniej im mniej znieczulamy się używkami i „pędem” do „robienia sobie dobrze”.</p>
<p>Warto też pamieteć, że wzięcie odpowiedzialności za nasze zdrowie stanowi wyraz szacuku nie tylko dla naszego własnego życia, ale również do osbób, które kochamy.</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fmedytacja-dla-zdrowia-i-ducha%2F347&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/medytacja-dla-zdrowia-i-ducha/347/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>All the Lonely People&#8230;</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/all-the-lonely-people/359</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/all-the-lonely-people/359#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Apr 2005 13:19:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Holt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=359</guid>
		<description><![CDATA[Ból towarzyszy narodzinom i śmierci, nie tylko ciała, także każdego aspektu człowieka, w chwili kiedy umiera to co nieprawdziwe, a ujawnia się to co gotowe jest by się narodzić. Miłość Chcę miłości, chcę kogoś, kto będzie mnie kochał i kto da mi bezpieczeństwo. Kto będzie mój, kto mnie uszczęśliwi, sprawi, że moje życie będzie pełniejsze. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #000000">Ból towarzyszy narodzinom i śmierci, nie tylko ciała, także każdego aspektu człowieka, w chwili kiedy umiera to co nieprawdziwe, a <span style="color: #000000">u</span></span><span style="color: #000000">jawnia się to co gotowe jest by się narodzić. </span></p>
<p><span style="color: #000000"> <img class="alignright" style="border: 1px solid #ffffff" src="http://www.rebirthing.xtr.pl/images/lon4.jpg" border="0" alt="" width="198" height="117" /></span></p>
<p><strong>Miłość</strong></p>
<p>Chcę miłości, chcę kogoś, kto będzie mnie kochał i kto da mi bezpieczeństwo. Kto będzie mój, kto mnie uszczęśliwi, sprawi, że moje życie będzie pełniejsze. Ale czy tak naprawdę ktokolwiek jest mi to w stanie dać? Czy zakochanie się nie jest tylko stanem euforii, który, kiedy przeminie, pozostawia mnie z partnerem będącym lustrem tego, co we mnie nieświadome i co uaktywnia się z taką siłą w związku? Mogę odejść, albo przyjrzeć się temu, co się pojawia &#8211; temu, co boli, czy złości.</p>
<p>Chcę żeby ktoś mnie kochał, ale tylko jedna osoba i ja chcę kochać ją, ale nie innych. Innych to mogę kochać „inną miłością” taką „ogólną”, „przeznaczoną dla ludzkości”, „taką mniejszą”. Powstaje pytanie czy jeżeli mam otwarte serce, to czy mogę je otwierać na jedną osobę, a przed drugą zamykać. „O, przepraszam, nie zdążyłam przed tobą zamknąć serca, po kontakcie z mężem, proszę wybaczyć” <img src='http://integra.xtr.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Czy kwiat może pachnieć tylko dla niektórych?</p>
<p>Kiedy w zeszłym roku na wiosnę poszłam do parku i znalazłam się wśród kwitnących ze wszystkich stron kwiatów, poczułam, że moje serce uwalnia się z zamknięcia zimowych lodów. Chociaż było mi wcześniej smutno, nie mogłam oprzeć się rozpierającemu klatkę piersiową uczuciu uwolnienia ognia, który cały czas płonął we mnie małym płomyczkiem. Miałam wrażenie, że to ja decyduję, czy pozwolę miłości płynąć, czy pozamykam serce w żelazne okowy. Tak czy inaczej ono tam jest i zawsze będzie. Ale kiedy już je otworzę, to miłość płynie i dotyka każdego, kto wejdzie ze mną w kontakt, każdego, o kim pomyślę w tej chwili. Miałam wrażenie, że moje serce jest jak jeden z tych kwiatów, który pachnie dla każdego, gdy jest otwarty.<span id="more-359"></span></p>
<p><strong>Po co relacje?</strong></p>
<p>Widzę rodziny z dziećmi, całujące się pary, starych ludzi trzymających się za rękę, słyszę też o kłótniach, rozpadach małżeństw, zdradach. Wiem o związkach, w których jedna ze stron, a czasem obie żyją z tęsknotą w sercu za niespełnioną miłością, która kiedyś rozpaliła ich serce. Żyją obok małżonka, małżonki z poczuciem rezygnacji z czegoś, zgorzknienia i żalu do partnera za stworzenie ograniczającego oboje związku. Ci, którzy poszli za nową miłością, zrezygnowali z długoletniej więzi, miłości dojrzałej jak dobre wino. Czy nie żałują? Lata przeżytych wspólnie chwil pięknych i trudnych, wzrastania i dojrzewania razem, dzieci, komunikacji bez słów. Czy nowy związek jest lepszy, czy nie ma w nim problemów? Może tak się wydaje na początku, potem wyłania się wszystko, co nie zostało przerobione w poprzednim związku. Wszystkie moje matryce zachowań, uwarunkowane przeszłością i społecznymi wzorcami postrzeganie świata, kreują odpowiednią rzeczywistość. Chociaż na pierwszy rzut oka, może mi się to wydawać burzą i trzęsieniem ziemi, jest to również terytorium, pole możliwości, w którym mogę poznawać siebie i wzrastać.</p>
<p>Czasem sytuacja nie jest aż tak drastyczna, zabija mnie tylko nuda, monotonia i to „coś”, o czym się nie mówi, czego się nie dotyka. Prędzej czy później chcę uciekać, albo też zaczynam chorować, popadam w depresję, ponieważ moje ciało nie jest w stanie dłużej znieść tłumienia. Jakaś część mnie tłumi inną, wyrażam tylko część siebie, a ta druga, w moim mniemaniu gorsza, nie jest aktywna. Widzę błędy partnera i jego niedoskonałości, ale zbyt trudno jest mi przyjrzeć się sobie. A tak naprawdę to co widzę w nim, jest tylko tym czego nie lubię w sobie i do czego się nie przyznaję, z czym się nie utożsamiam. Mówię „nie, ja taka nie jestem”. Może nie chcę być i wybieram żeby taka nie być, ale jest część mnie, która taka jest. Kiedy ją odkryję poczuję nieznaną dotąd moc, która być może jest mi potrzebna do zrobienia czegoś ważnego w moim życiu. O dziwo, zachowania partnera przestają mnie wtedy tak poruszać. Jeżeli nie mam ochoty stawić czoła trudnościom, obwiniam innych, narzekam, a nie chcę przyjrzeć się sobie i temu dlaczego to wszystko zaistniało w moim życiu, mogę odejść.</p>
<p>Mogę albo pozostać z moimi ranami, w zamknięciu własnych ograniczeń, albo zobaczyć i zbadać to, co się ujawnia, przyjrzeć się temu, co boli, czy złości. Bycie w relacji stwarza dla mnie możliwość poznania siebie, tych aspektów mnie, których nie zobaczyłabym nie wchodząc w związki. W jaki sposób wiedziałabym, że mam problem ze złością, jeśli nie stanęłabym w obliczu sytuacji uaktywniających ją we mnie? W jaki sposób nauczyłabym się dawać, gdybym nie miała komu dać?</p>
<p>Możliwość doświadczania pełni siebie, różnych aspektów mnie, badania różnorodności mnie i świata mam nie tylko w związku z jedna osobą, mężem lub żoną. Taka szansa pojawia się przede mną ilekroć wchodzę z kimś w kontakt. Ostatnio kupowałam kawę na wynos. Czekając przyglądam się osobie ją przygotowującej. Widziałam ile serca i zaangażowania jest w tym rytuale, jak finezyjnie, z gracją i pewnością wykonuje wszystkie czynności. Nasze spojrzenia spotkały się raz, drugi&#8230; już na dłużej. Wzięłam do ręki kubek gorący do ciepła tej osoby. Dostałam coś więcej niż kawę i ta osoba też to czuła, wiedziała, że ja wiem, co daje mi w tym kubku. Przez chwilę zastanowiłam się czy aby czegoś nie wymyślam, ale zdanie skierowane przez nią do mnie przez całą kawiarnię świadczyło o tym, że oboje się dostrzegliśmy i przez parę sekund zaistniało coś, co można nazwać zamrożeniem chwili w wieczności. W gwarze i pośpiechu wydarzają się rzeczy wielkie, jeśli tylko popatrzę inaczej niż zwykle, jeśli jestem uważna i widzę nie tylko siebie i swoje sprawy, ale dostrzegam obok drugiego człowieka.</p>
<p>Czasem podczas terapii, przez krótki czas jestem, z kimś tak blisko, że mam wrażenie dotykania jego duszy i czuję, że ona dotyka mojej. Czasem nawet z kimś bliskim, z kim dzielimy każdy dzień i noc, nie jesteśmy tak blisko, mijamy się i nie zauważamy, pochłonięci sprawami do zrobienia, pracą, utrzymaniem własnego wizerunku. Widzimy wzajemne potknięcia i to, czego nie robimy. I pewnie można by tak dalej, ale co to za związek? Czy chcę hydraulika, kogoś do pomocy w domu, kogoś kto zarabia i czasem wyjdzie ze mną do kina? Tęsknie za czymś innym, za czymś głębszym i szukam na zewnątrz, w zajęciach, w kontaktach, często równie bez znaczenia. Istnieje jednak jakieś cudowne prawo wszechświata, niszczenia wszystkiego co nieprawdziwe. Nadchodzi taki czas, kiedy tak już dłużej nie da rady. I jeżeli wszystkie opcje ucieczkowe, typu praca, inne &#8211; niby to &#8211; miłości, nie dają również poczucia spełnienia i jeżeli nie zacznę brać tabletek na depresje, staję przed szansą zmiany czegoś w moim życiu, odkrycia nieznanych aspektów siebie.</p>
<p>Takie małe transformacje, które wydarzą mi się co jakiś czas, powodują, że widzę coraz więcej niezbadanych pokładów mocy we mnie samej, ogromnego potencjału i siły. Nawet nie wiedziałam, że dobrze jest mówić o swoich potrzebach, albo informować, kiedy coś mi nie pasuje, wydawało mi się, że kobieta powinna wszystko przemilczeć i być taką cierpiącą, znoszącą wszystko kuchtą. Nie widziałam, że zachowania mojego męża, które mnie denerwowały, są wyrazem postawy, której mnie samej bardzo brakuje. To co mnie boli w bliskiej relacji i wydaje się być górą nie do przejścia, jest czymś czego najbardziej mi potrzeba i nie jest możliwy mój dalszy rozwój jako człowieka, bez tego aspektu mnie. To, że teraz piszę i to co piszę, jest również skutkiem przekroczenia wielu moich ograniczeń dotyczących poczucia własnej wartości.</p>
<p><strong>Lęk i ból</strong></p>
<p>Bliski kontakt z drugim człowiekiem wydaje się czasem zbyt niebezpieczny, „może jeszcze ktoś zobaczy, jaka jestem nieprawdziwa i może jeszcze będzie coś ode mnie chciał&#8230;”. Bliski kontakt kojarzy się ze zobowiązaniem, albo zdradą. Spojrzenie w oczy, otwarcie się na drugiego człowieka może być „niebezpiecznym” ze względu na możliwość pojawienia się tego, czego tak bardzo się boję i czego tak bardzo potrzebuję &#8211; MIŁOŚCI. Ból wydaje się być nieodłączną częścią miłości i bliskości, dlatego tak trudno mi jest otworzyć się przed drugim człowiekiem i pozwolić by dotknął mojego serca.</p>
<p>Boję się zranienia i bólu, ale tak naprawdę jedyne, co rani, to nie miłość a poruszenie czegoś, co nie jest we mnie prawdziwe. Jeżeli żyję, widząc tylko część siebie, zauważam tylko część swoich cech i uczuć. Kiedy nie jestem w zgodzie ze swoją wewnętrzną prawdą, nie widzę innych osób wokół mnie i ich potrzeb. Jestem pooddzielana od tego, co się wydarza we mnie, w moim życiu. Jest to punkt zapalny &#8211; bolesne miejsce, którego nie chcę widzieć.</p>
<p>Często, zaczynając dostrzegać coś, co stanowi mój cień, albo to, przed czym uciekam w samej sobie, oddzielam się, zamykam, ponieważ boję się, że to „coś” uaktywni się we mnie, że będę czuć się niezbyt przyjemnie, a przecież tak bardzo staram się mieć dobre samopoczucie. Lepiej być pozamykanym i bezpiecznym i „jakoś się trzymać” niż dotknąć tego, co czułe i bolesne. Wolę być człowiekiem trzymającym się kurczowo wykreowanego autowizerunku i wizji świata, ponieważ to daje mi poczucie bezpieczeństwa. Mówię sobie: „<em>twój smutek, to twoja sprawa, ja jakoś się trzymam w przeciwieństwie do ciebie i nawet trochę się cieszę, że jest mi lepiej niż tobie</em>”. Zrobię wszystko żeby zrobić sobie dobrze, żeby dać sobie trochę przyjemności, żeby jak najwięcej skorzystać z życia i przeżyć je jak najlepiej się da. Powstaje pytanie, co to znaczy jak najlepiej? Czy takie życie w oddzieleniu od innych, pozamykaniu, życie na poligonie wśród wrogów i niebezpieczeństw, ucieczka przed odczuwaniem, jest tym czego mi potrzeba, czy jest w ogóle życiem?</p>
<p>Nie chcę zbliżać się za bardzo, bo być może „zarażę się” tym, co druga osoba odczuwa, zrobi mi się gorzej. Nie jest ważne, że może gdzieś we mnie jest to samo uczucie, tak skrzętnie tłumione, wolę nie mieć z nim do czynienia, bo boję się tego, co się stanie, jak się ujawni. Boję się, że wpadnę w depresję, kiedy okaże się, że jest we mnie smutek, albo cierpienie, być może wpadnę w atak furii, jeśli pozwolę tłumionej złości uaktywnić się. Może okaże się, że jestem jakimiś potworem, którego należy unikać, kimś zakłamanym i nieprawdziwym. I co wtedy? No właśnie, nic. W chwili, gdy pozwolę sobie na zobaczenie, dopuszczenie do świadomości tego, co nieświadome, tego, co być może chce zaistnieć i jest chowane, to przestaję się tego bać, przestaje to mnie „straszyć”. Okazuje się, że nie ma przed czym się bronić. Że nie ma we mnie nic takiego, co jest „złe” i konieczne do ukrywania przed samą sobą i innymi.</p>
<p>Bardzo często przed wyciagnięciem listów ze skrzynki przechodzi mnie fala przerażającego strachu. Większość listów, które otrzymuję, to rachunki. Korespondencja pomiędzy przyjaciółmi odbywa się w moim przypadku elektronicznie. Czasem tak bardzo boję się otwierać skrzynkę, że rachunki zalegają przez kilka dni. Ale czy będą leżeć w skrzynce, czy je wyciągnę i otworzę, to nie zmieni faktu, że są do zapłacenia. Boję się konfrontacji z przykrym faktem oddania części dochodów i wymyślania jak to zrobić, żeby przeżyć. Jeżeli jednak zdecyduję się na ten trudny krok otwarcia koperty, jestem być może smutna i przygnębiona, ale przynajmniej świadoma ile mam do zapłacenia i już się nie boję. Wiem, na czym stoję i co najwyżej zaczynam myśleć jak spłacić rachunek. Staję przed wyzwaniem zwiększenia moich dochodów i wiąże się to zazwyczaj ze zwiększeniem mojej kreatywności.</p>
<p>Tak samo dzieje się w przypadku tłumionych aspektów „ja”. Kiedy boję się konfrontacji z czymś bolesnym i trudnym, to nie znaczy, że to znika, rozpływa się, tylko dlatego, że nie zwracam na to uwagi. Jakaś cześć mnie chce zaistnieć, „coś” chce być zauważone, przepracowane, uświadomione i dopóki tego nie zrobię, będzie we mnie lęk. Kiedy pozwalam sobie na przyjrzenie się trudnym aspektom mojego życia, na poczucie do końca bolesnych uczuć, następuje przemiana. To, co chowałam przed samą sobą i światem nie wydaje się już takie straszne, a wręcz staje się źródłem mojej mocy. Poprzez konfrontację uzyskuję siłę, przestaję się bać. Być może pojawią się zupełnie nowe, nieznane mi uczucia i zaczynam postrzegać siebie, jako kogoś o ogromnym potencjale.</p>
<p>Kiedy nie ma we mnie lęku i nie mam poczucia, że coś muszę „chować”, wówczas nie mam też potrzeby bronienia swoich racji i udowadniania siebie czegokolwiek. Kiedy ktoś wypłakuje mi się na ramieniu, albo krzyczy w moim kierunku, nie daję wtedy dobrych rad i nie robię wyrzutów, nie mówię, żeby był inny niż jest. Widzę, że to, co pojawia się w drugim człowieku, w jego łzach, cierpieniu, radości, jest też we mnie. Potrafię czuć to, co drugi człowiek, bo znajduję w sobie tę cząstkę jego. I tak naprawdę nie trzeba już nic robić. To, czego on potrzebuje, to chwili spojrzenia w oczy, kogoś kto poczuje to samo, co on czuje w tej chwili, być może przytulenia.</p>
<p>Mój syn ostatnio wrócił bardzo smutny z podwórka. Został wypędzony z miejsca, w którym się bawili. Coś się wydarzyło pomiędzy kolegami. Widziałam, że próbował zachowywać się normalnie, uśmiechać się, chociaż trochę niezręcznie mu to wychodziło. Nie chciał powiedzieć, co się stało i to właściwie nie było ważne. Ważne było to, że czuł smutek i żal, że chciało mu się płakać. Nie potrzebował matki, która będzie mu dawać rady jak się zachowywać, ani skarcenia za prawdopodobne „złe” zachowanie. Ukucnęłam przy nim i przytuliłam go, zauważyłam jego smutek i powiedziałam o tym. Tak trwaliśmy przez chwilę w ciszy, czułam bicie jego serca i roztrzęsienie. Czułam jego ból. Nie zrobiliśmy sobie dobrze czekoladkami, ani rozmową na temat jacy koledzy są głupi. To było najwięcej, co mogłam mu dać na ten czas. Byłam z nim, a on ze mną, w tym czego doświadczał, powstało miejsce na poczucie tego w pełni.</p>
<p>Kiedy jestem owładnięta emocjami i nie wiem jeszcze, co się ze mną dzieje, jakie są moje potrzeby i oczekiwania, chcę aby ktoś mnie zauważył i wysłuchał z empatią, zaakceptował cokolwiek się we mnie pojawia. Kiedy czuję się bezpiecznie, wzbudza się we mnie ufność i powstaje przestrzeń, w której jeszcze więcej może się wydarzyć. Pierwsze emocje opadają, pojawiają się uczucia pod nimi ukryte. Czuję, że mogę sobie pozwolić na słabość, że nie zostanę oceniona, ujawnia się najdelikatniejsza część mnie. Uzyskanie z nią kontaktu, to uzyskanie też kontaktu z drugą osobą, to bycie razem w ciszy, w tym co niewypowiedziane, to czas głębokiej transformacji nas obojga.</p>
<p><strong>Współodczuwanie i dawanie</strong></p>
<p>Kiedy nie osądzam, nie daję rad, nie pocieszam, tylko jestem z drugim człowiekiem w tym samym doświadczeniu, obok niego, nie z pozycji osoby chcącej coś zmienić, czy mu pomóc (w moim rozumieniu), wówczas daję mu to czego potrzebuje &#8211; współodczuwanie. Kiedy porzucam strach przed drugim człowiekiem, kiedy nie boję się być w kontakcie ze wszystkim co czuję, otwieram serce z objęć lęku, miłość płynie, daję to co najcenniejsze. Daję swoje zaufanie i część siebie, pozwalam sobie na bycie równym, takim samym, na dzielenie się jedną chwilą, jednym uczuciem, jednym życiem. Okazuję szacunek dla tego, kim jest, jaki jest i tego, co przeżywa. Nie próbuję powiedzieć, że to niewłaściwe, albo, że ma tak nie czuć.</p>
<p>Zdarza się, że to, co przeżywa druga osoba jest mi bliskie, dotyka mnie, jest też moim problemem, mniej lub bardziej uświadomionym. Jeżeli zajmę się tym aspektem mnie, przekroczę swoje granice, popracuję nad nim, zintegruję go, to dzieje się coś w przestrzeni między nami. Osoba ta otrzymuje wsparcie, ma więcej siły żeby również sobie z tym poradzić, albo po prostu problem przestaje istnieć. Może dlatego mówi się, że miłość ma moc transformowania i że zmieniając siebie zmieniam świat.</p>
<p>Mam wrażenie, że w większości rozmów jest tyle słów, tak mało słuchania, tyle wywalania, a tak mało przyjmowania. Mówię i im więcej mówię, tym dalej jestem od tego, co chcę powiedzieć i od drugiej osoby. Kiedy przestaję mówić i spojrzę na druga osobę, kiedy pozwolę jej poczuć to, co czuję, to wchodzę na inny poziom komunikacji, na którym znacznie więcej się dzieje i otrzymuję dokładnie to czego potrzebuję &#8211; kontakt, wysłuchanie, zrozumienie i współodczuwanie. Tak trudno jest słuchać, kiedy myślę tylko o tym jak udowodnić swoje zdanie, jak obronić własny wizerunek i wyjść na swoje.</p>
<p>Kiedy czuję to, co czuję, a ktoś mi mówi, że mam tak nie czuć, albo kiedy ktoś próbuje mnie zmienić, tym bardziej się odsuwam i mówię „nie”. Chcę żeby ktoś mnie pokochał z tym wszystkim, z tymi niedorzecznościami, głupimi zachowaniami (w moim mniemaniu), także z zamknięciem. Jeżeli ktoś próbuje mnie „otworzyć”, jeszcze bardziej się zamykam. Odbieram go jako kogoś w opozycji do mnie, kto chce czegoś od mnie, kto chce coś we mnie naruszyć, coś mi zrobić, kto wkracza w moją przestrzeń. Jest to swego rodzaju nadużycie na mojej osobie. To, czego potrzebuję, to bezwarunkowej akceptacji tego, co się ze mną dzieje w tej chwili, jaka jestem i co czuję.</p>
<p>Cudownie jest być otwartym i dawać, ale są też momenty, kiedy czuję, że nie chcę być otwarta, że chcę być sama ze sobą, w swoim zamknięciu. Miałam takie poczucie, że cały czas powinnam być dla innych. Kiedy zaprzeczam swojej potrzebie wycofania ze świata, zaprzeczam sobie, rezygnuję ze swoich potrzeb i wówczas nie można tego nazwać miłością. Nie jest to na pewno miłość do mnie samej, więc czy może też istnieć w stosunku do innych? Uszanowanie moich potrzeb wydaje się być ważnym krokiem do nauczenia się, co to znaczy kochać. Uszanowanie swoich potrzeb i uczuć pozwala mi dostrzegać i szanować uczucia innych. Kiedy mówię „nie”, chcę aby moje „nie” zostało uszanowanie, nie chcę aby ktoś mnie przekonywał, że tak naprawdę mówię „tak”. Być może jest coś we mnie, co mówi też „tak”, ale to, czemu daję w tej chwili wyraz, czego chcę na ten moment to jest „nie”.</p>
<p>Gdy myślałam o dawaniu drugiej osobie, nic innego nie przychodziło mi do głowy, jak tylko zrobienie jakiejś przysługi. Oczywiście, że miło jest zrobić dla kogoś dobry obiad, czy kupić kwiatki, ale czego tak na prawdę potrzebujemy? Czy miłe gesty, pochlebne słowa, nie oddzielają często od prawdziwego kontaktu? Czy nie przegadujemy tego, co jest głęboko w nas i co chce być zauważone i „przytulone”? Kiedy wchodzę w kontakt z tym co czuję, to najpierw pojawiają się różne emocje, a pod nimi, jest zawsze ta jedna potrzeba, potrzeba miłości. I kiedy słucham innych osób nie głową, lecz sercem, to pod tym, co mówią, czy krzyczą, jest wołanie o miłość.</p>
<p>Większość rozmów z moją babcią polega na próbach przekonania mnie, jak mam żywić dzieci, jak się ubierać i czym zajmować. Kiedy słucham jej słów irytuję się, lecz kiedy patrzę w jej oczy i widzę troskę o mnie i o moje dzieci, widzę miłość. Jest też strach przed byciem samą, strach przed byciem nieważną, przed tym, nad czym nie ma kontroli, czego nie pojmuje. Widzę jak bardzo chce być potrzebna i ważna dla nas, jak bardzo chce coś znaczyć, poczuć własną wartość. Pod słowami czasem pełnymi pretensji, jest wołanie „<em>przytul mnie, jestem taka mała i sama, tak bardzo potrzebuję żeby ktoś mnie kochał, tak bardzo chcę coś znaczyć, bo nie wiem jak inaczej zdobyć wasze serce</em>”.</p>
<p><strong>Zaufanie</strong></p>
<p>Dlaczego tak trudno jest mi zaufać drugiemu człowiekowi, dlaczego postrzegam świat jako pełen wrogów i niebezpieczeństw? Może to wynik trudnych doświadczeń, w których poczułam ból, zamknęłam się i teraz trudno jest mi postrzegać nowe sytuacje jako coś odrębnego od przeszłości. Miłość nie raz kojarzy mi się z cierpieniem. „<em>Ja daję, a ktoś mnie oszukuje albo odrzuca</em>”. Jak się otworzyć ponownie, jak zaufać? Jak kochać ludzi, którzy przecież stanowią tę „odrębną od mnie, wrogą rzeczywistość”?</p>
<p>Zaufanie i otwarcie się na drugą osobę jest możliwe, gdy zobaczę ją taką, jaka jest. Kiedy zajrzę pod maski i zbroje, Kiedy pod słowami raniącymi, słowami obrony, czy nic nie znaczącymi frazesami zobaczę człowieka proszącego o uwagę i trochę ciepła z serca. Być może on inaczej nie potrafi, być może czuje się zagubiony, cierpi, tak jak ja i jedyne, co potrafi to bronić swoich racji, które wydają się stanowić o tym kim jest i pozwalają poczuć się w miarę bezpiecznie.</p>
<p>Jeżeli zaryzykuję i otworzę się, zaufam, dam kawałek siebie, to co się dzieje? Istnieje możliwość, że druga osoba też się otworzy i wtedy wydarzy się coś pięknego, bliski kontakt, ktoś usłyszy, zobaczy mnie, a ja jego.</p>
<p>Jakiś czas temu w kilka osób przygotowywaliśmy się do warsztatów. Miały to być warsztaty dotyczące bliskości i komunikacji. Każdy z nas przedstawiał swoje pomysły i dyskutowaliśmy zawzięcie. W pewnym momencie jeden z uczestników, który do tej pory mało się udzielał w rozmowie, powiedział, że czuje smutek i oddalenie, że coś jest nie tak, że jest coś w nim, co nie chce robić tych warsztatów. Wszyscy zamarliśmy. Nie ze zdziwienia, że tak czuje, ale że wszyscy też tak czuliśmy i nie mieliśmy z tym kontaktu. Przygotowywaliśmy warsztaty o bliskości i głębi relacji, ślizgając się po powierzchni. Od tego momentu rozmowa potoczyła się zupełnie inaczej. Usiedliśmy w kręgu i zaczęliśmy medytować, każdy z nas wchodząc w to, co się z nim obecnie działo. Mieliśmy do wyboru, albo zrobić coś nieprawdziwego, albo rozwiązać coś, co jest między nami i być może stworzyć fundament dla dobrych warsztatów. Warsztaty o bliskości trudno zrobić bez poczucia bliskości. Trwało to jakiś czas, każdy mówił o tym jak się czuje w relacjach z innymi osobami z grupy. W pewnym momencie zaczęliśmy dotykać bolesnych tematów dotyczących naszych relacji, czegoś, co było „pod powierzchnią” od roku. Kiedy wyciągnęliśmy to na światło dzienne, powstała chwila dużego napięcia i ciszy i w tej ciszy wszystko się zadziało, coś jakby pękło, napięcie zaczęło ustępować, stwarzając miejsce dla spokoju. Zaczęliśmy wspólnie zajmować się osobą, która somatycznie doświadczyła stresu związanego z zaistniałą sytuacją. W tej pomocy było współdziałanie i chęć bycia blisko z innymi, nasze ciepłe spojrzenia spotykały się, a dłonie natrafiały na drugą dłoń znajdując odwzajemniony uścisk.</p>
<p>Dawanie, to także dzielenie się tym co czuję, co jest dla mnie trudne. Jeżeli unikam mówienia o tym, co może być bolesne, ponieważ wydaje mi się, że druga osoba mnie nie zrozumie, nie okazuję jej szacunku, a relacji nie daję szansy wzrostu. To, czego nie komunikuję, czego nie chce dotykać, prędzej czy później eksploduje i może być wówczas bardzo raniące dla wszystkich a nawet spowodować całkowity rozpad relacji. Wyciągnięcie na powierzchnię, mówienie o tym, co się ze mną dzieje, o czym myślę, albo o czym staram się nie myśleć, stwarza szansę dla wszystkich osób do zajęcia się tym co wymaga uwagi, tym co chce zaistnieć w jakiś sposób w naszym życiu i nawiązania prawdziwego kontaktu ze sobą. Jeżeli mówię z głębi serca, nie po to, żeby komuś zrobić przykrość, czy oskarżyć o coś, tylko po to żeby zakomunikować to, jak się czuję, jeżeli mówię nie o tym, „jaki ty jesteś”, ale jak „ja” się czuję, druga osoba nie czuje się atakowana. Mówienie komunikatami „ja” powoduje, że druga osoba słucha mnie, ponieważ nie musi się bronić, być może otwiera się na to, co mówię, współodczuwa. Czuję wielką wdzięczność, kiedy ktoś otwiera się przede mną, ufa mi. Czuję, że jestem ważna dla tej osoby, mam również ochotę dzielić się tym, co jest we mnie głęboko ukryte. Jej zaufanie i otwarcie otwiera mnie. Komunikujemy się na poziomie serca, dotykamy tego, co dla nas ważne, otwieramy bramy naszych wewnętrznych ogrodów dla drugiej osoby, aby mogła je poznawać i być blisko mnie. Są miejsca w nas, w których zawsze pozostanę sama, ale są też takie, które chcę dzielić z kimś i będę czuła się osamotniona nawet mieszkając z kimś pod jednym dachem, jeżeli będę unikać konfrontacji z tym, co mnie zamyka.</p>
<p>Czasem jest we mnie lęk przed tym, co się stanie, gdy zaufam, otworzę serce, a ktoś odrzuci mnie. Ale czy miłość może przekształcić się w coś raniącego? Co jest tym, co rani? Dlaczego cierpię, kiedy ktoś nie przyjmuje mojej miłości? Może tak się zdarzyć, że ktoś się odsunie, ale dlaczego we mnie pojawia się tyle złości i goryczy?</p>
<p>Być może uaktywnia się we mnie uczucie odrzucenia z dzieciństwa, staję się ponownie małą dziewczynką, czy chłopcem, który potrzebuje mamy i nie dostaje jej uwagi i akceptacji.</p>
<p>Ja i mój mąż zaprzyjaźniliśmy się z cudowną kobietą. Mój mąż do niej dzwonił, ja nie. Nie wykazywałam takiego zainteresowania podtrzymaniem tej relacji, jak on. Zaczęłam zauważać wieź pomiędzy nimi, w której nie było mnie. Czułam się nieważna, nie wystarczająco atrakcyjna, nie chciana. Kiedy mój mąż zbliżał się do niej, ja się odsuwałam, zamiast sama też się zbliżyć. Wydawało mi się, że ona nie chce mojej przyjaźni, że nie jestem dla niej ważna. Ona dla mnie była, ale jej tego nie okazywałam. Być może ona też czekała na moją uwagę, ale mi nie mówiła, że jej potrzebuje. W końcu wszyscy poodalaliśmy się od siebie. Każdy chciał miłości i bliskości, ale wrażenie „ja jestem niechciana” zawładnęło relacją.</p>
<p>Byłam dzieckiem, które już w łonie matki doświadczyło odrzucenia, w chwili poczęcie byłam niechciana i przez większość życia dawano mi do zrozumienia, że jestem ciężarem. Mój ojciec nie kontaktuje się ze mną, nie jestem dla niego ważna. Nawet nie wiedziałam, że brakuje mi ojca, ponieważ nie doświadczyłam jak to jest mieć ojca. Wszystkie kontakty z mężczyznami kończyły się odrzuceniem z mojej strony, ponieważ nie wiedziałam jak to jest, kiedy jest się chcianym, nie wiedziałam co z tym zrobić. Również wzorzec relacji moich rodziców nie był wzorcem trwałego związku miłości, ponieważ rozpadł się szybko, a kolejny mężczyzna mojej mamy był tylko kimś, przy czyim boku czuła się bezpiecznie. Jak tu stworzyć rodzinę, kiedy nie wie się co to znaczy związek kochających się osób. Pojawia się we mnie żal, smutek, czasem złość. Widzę siebie jako ofiarę i płaczę. I w momentach, kiedy pozwalam sobie na te uczucia dzieje się coś zadziwiającego. Widzę siebie jak płaczę i to wszystko co przeżyłam. Słyszę zdania mojej mamy na mój temat i przypominam sobie te trudne chwile, w których ten właśnie głos mnie ograniczał. Sięgam pamięcią do nieudanych związków, widzę rany jakie nawzajem z mężem sobie zrobiliśmy. Czuje smutek z powodu zabitych miłości z powodu mojego poczucia odrzucenia i bycia bez żadnej wartości dla kogokolwiek. I&#8230; widzę też siebie, która przechodzi przez to wszystko i wzrasta, widzę kogoś kto pokonuje trudności i staje się silny. Jest wrażliwy i pomimo tego pozwala sobie na ponowne otwarcie. Jestem kimś, kogo zaczęłam kochać nie dlatego, że coś robił, ale dla tego, że po prostu jest. Przytulam bolące miejsca, które uznawałam za swoje wady, w ich miejscach pojawiają się kwiaty zrozumienia, współodczuwania i siły. Poczucie odrzucenia i braku prawa do istnienia na tym świecie, prawa do bycia kochanym stawało się moim przekleństwem, teraz jest błogosławieństwem.</p>
<p>Kiedy to zauważę to co się we mnie dzieje kiedy druga osoba mówi coś, co interpretuję jako odrzucenie, mogę poczuć ból, bardzo silny żal. Zwykle reaguję wybucham złości, ponieważ nie chcę czuć bólu, wydaje mi się, że będzie mnie bolało jeszcze bardziej, ze się rozpadnę, chcę zaprzestać zranieniu. Lecz jeśli poczekam chwilkę, pozwolę sobie na poczucie tego bólu do końca, to widzę, że nic gorszego się nie wydarza. Doświadczam przykrych uczuć i to wszystko. Często zauważam, że to uczucie jest we mnie od dawna. I nie muszę nic z tym robić, wystarczy, że stworzę na nie miejsce, zauważę to co się dzieje. To jestem ja, z tym bólem, z cierpieniem, ze złością, z potrzebami. Może się zdarzyć, że zobaczę, że to również nie jestem ja, że staję z boku, w pozycji świadka, który przygląda się różnym aspektom „ja” i wchodzi w różne role. Czasem kłócąc się mam ochotę wybuchnąć śmiechem. Mogę równie dobrze przerwać na chwilę i zupełnie spokojnie porozmawiać z kimś przez telefon. Potem powrócić do kłótni i być równie rozwścieczona. To wchodzenie w role jest mi potrzebne do nawiązania kontaktu. Tak naprawdę mówię „zauważ mnie”, chcę coś powiedzieć, wyrazić siebie. Tak długo nie widzę, nie mówię, rezygnuję, że potem to, z czego zrezygnowałam domaga się uwagi. Boję się unicestwienia, bycia niezauważonym, nic nieznaczącym. Chcę utrzymać „ja” za wszelką cenę, nawet za cenę wrogości wszystkich osób dookoła. Co jest tym, czego tak bardzo boje się stracić. Czy nie jest jedną z chwilowych tożsamości, ról które gram? Postrzegam siebie w jakiś sposób i chce być tak postrzegana, nagle wydaje mi się, że inni widzą mnie inaczej, że moja rola jest zagrożona i panikuję. W medytacjach, w których zadaję sobie pytanie „kim jestem” nie ma jednego „ja”, jest coś czego nie można w żaden sposób określić, coś co odgrywa różne role w różnych sytuacjach, ale nie jest żadną stałą wartością. Dlatego mówi się o pustce. Nie jestem ani taka, ani taka. Również to co postrzegam w drugiej osobie jest moja wizją jej, moją interpretacją jej zachowania, czymś co widzę poprzez pryzmat moich doświadczeń i matryc. Jeśli uważam się za osobę wielce uduchowioną, a ktoś mi powie, że jestem płytką materialistką, to mogę bardzo się zdenerwować. Będę tłumaczyć, że tak nie jest, a jeśli nie zostanie przyznana mi racja, mogę świadomie lub nie, zdołować rozmówcę wytykając mu jego wady i pomyłki, pokazując własną wyższość, lub odsunę się od niego uznając go za niegodnego uwagi, ponieważ nie niedocenił mojej wielkiej duchowości. To trzymanie na siłę wykreowanej tożsamości odsuwa mnie od życia, powoduje, że jestem sama ze swoją wizją i nic twórczego nie może się tu wydarzyć. To co potrząsa tą wizją i powoduję że ją tracę, jest tym co powoduje, że odnajduję siebie. Siebie taką, której nie trzeba bronić, ponieważ nie ma nic co mogę stracić. Jest tylko jakaś wewnętrzna, bliżej nie sprecyzowana prawda, która po prostu jest i nie jest możliwe żeby ją unicestwić. To co boję się stracić jest tym co ją przykrywa i nie pozwala mi jej dostrzec. Kiedy mam z nią kontakt mogę wybierać jaka chcę być na ten moment, jaki aspekt siebie wyrażać, ale ponieważ nie utożsamiam się z nim, mogę dyskutować zawzięcie, wydając się śmiertelnie poważna, a śmiejąc się w duchu i bawić się zmienianiem stanowisk jakie zajmuję.</p>
<p><strong>Czy warto?</strong></p>
<p>Pozwalając sobie na otwartość i prawdziwość w relacjach, dając i przyjmując bez lęku, odkrywam coraz to nowe aspekty siebie, doświadczam pełni swojego człowieczeństwa, zbliżam się do innych osób, zaczynam je rozumieć i uczę się kochać. Życie staje się bogatsze, rozwijam się i tworzę, odnajduję w sobie nieznane dotychczas talenty i możliwości.</p>
<p>Zauważyłam, że kiedy wyciągam rękę do kogoś, kiedy zadzwonię do kogoś i usłyszę naprawdę to, co mówi, znajdę czas na spotkanie z kimś, ktoś inny interesuje się też mną, dostaję zwrot okazanego uczucia. Mam wrażenie, że mój stan umysłu i atmosfera dawania, jaką stwarzam wokół siebie, przyciąga postawę dawania innych osób w stosunku do mnie. Wygląda to tak jakbym rzeczywiście dając innym dawała sobie, jakby nie było granicy między „ja”, a „ty”.</p>
<p>Takie samo wrażenie odnoszę w przypadku innych doświadczeń. Jeżeli spotykam się z odrzuceniem, jest część we mnie, która odrzuca, nie koniecznie tę konkretną osobę, być może kogoś innego. Jeżeli nie przyjmuję do serca swojej matki, trudno mi będzie przyjąć również moje dzieci i one też będą się ode mnie odsuwały. Jeżeli nie wykazuję inicjatywy żeby komuś dać swoją szczerą uwagę, nie będę otrzymywać jej od innych. Chcę żeby ktoś mnie kochał, ale czy ja kocham? I nie chodzi tu o jedną konkretną osobę, którą np.: „<em>ja kocham, a ona mnie nie</em>”, tylko o stan umysłu, stan dawania, odczucie otwartości w sercu.</p>
<p>Wszystkie religie świata mówią o jedności i miłości do siebie nawzajem. Ale jak kochać, kiedy czuję się tak pooddzielana nie tylko od innych, ale również od części siebie?</p>
<p>Jeśli siedzę zamknięta w bezpiecznej skorupie uwarunkowań, to może mniej boli. Wyjście na zewnątrz zawsze wiąże się z ryzykiem, ale ile tracę z życia, ile możliwości mnie omija, kiedy decyduję się na zamknięcie i oddzielenie? Rozwój możliwy jest tylko w działaniu, w życiu, w interakcjach. Widziałam kanarki, które urodziły się w klatce. One boją się z niej wyjść, otaczająca przestrzeń jest dla nich przerażająca, więc skaczą z gałązki na gałązkę za kratkami i stanowią część umeblowania. One się nie buntują, bo nawet nie wiedzą co tracą, nie próbują uciec, bo nigdy nie doświadczyły jak to jest latać.</p>
<p>Coś we mnie pragnie kontaktu, bliskości, połączenia, uzupełnienia. Filozofia kabały i taoizm wyjaśniają interakcje pomiędzy archetypami. Do życia potrzebna jest biegunowość, różne przeciwstawne aspekty, które oddziałują na siebie wzajemnie i się uzupełniają. W materii również wszystko istnieje w relacji.</p>
<p>Często jest tak, że wchodzę w relacje z osobami, których cechy i zachowania są różne od moich. Ta odmienność mnie przyciąga, ale też może być trudna po pewnym czasie, kiedy okaże się, że do harmonijnego związku potrzebne nam jest zintegrowanie w nas samych tego, co wydawało się inne, różne, z czym się nie identyfikowaliśmy. To, co zaczyna mi przeszkadzać, drażnić mnie w partnerze, może być jakimś aspektem mnie, który „doprasza” się uwagi z mojej strony i zaistnienia we mnie. Poznając to, co było „inne” zaczynam postrzegać drugiego człowieka, nie jako kogoś dziwnego, kto ma się zmienić, ale jako kogoś, czyja obecność pomaga mi wzrastać. Jego inność przestaje być tak nie rozumiana, a wręcz może okazać się, że jest tym, czego brakowało mnie samej i może mi się spodobać kiedy spojrzę z innej perspektywy. Mogę wręcz poczuć, że mam w sobie wszystkie aspekty wszechświata i mogę utożsamiać się z każdym z nich.</p>
<p style="text-align: left">Jestem jakby wszystkimi, a wszyscy mną, nie ma różnicy. W drzewie życia Kabały, źródło, nasienie daje początek różnym aspektom, ale cały czas jest jednym. Być może stąd ta potrzeba bliskości i połączenia, być może czuję tę jedność tylko nie wiem, jak jej doświadczyć i trochę się gubię. Jest tak piosenka: „gdyby Bóg był jednym z nas, jaką by miał twarz”. Kiedy chcę ją zobaczyć, znajduję &#8211; jest w tym drugim człowieku obok mnie i w tamtym i jeszcze w tamtym. I nagle okazuje się, że rzeczywiście na mnie patrzy, oczami tych wszystkich osób, a ja jestem jedną z nich.</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fall-the-lonely-people%2F359&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/all-the-lonely-people/359/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek doskonały</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/czlowiek-doskonaly/369</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/czlowiek-doskonaly/369#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2004 13:34:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Filip Fronczak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[przebudzenie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[świadomość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=369</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Wszystko jest cierpieniem&#8221; Gautama Budda &#8222;Ci, którzy nie znają rozpaczy, są dziećmi; ci, którzy przekroczą jej granicę, stają się Przebudzonymi.&#8221; Hermann Hesse &#8211; Podróż na Wschód Oto człowiek doskonały&#8230; Jak wygląda człowiek doskonały? Jak je człowiek doskonały? Jak pije człowiek doskonały? Jak siedzi człowiek doskonały? Jak stoi człowiek doskonały? Jak kocha człowiek doskonały? Jak się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right">&#8222;<em>Wszystko jest cierpieniem</em>&#8221;<br />
Gautama Budda</p>
<p style="text-align: right">&#8222;<em>Ci, którzy nie znają rozpaczy, są dziećmi;<br />
ci, którzy przekroczą jej granicę, stają się Przebudzonymi.</em>&#8221;<br />
Hermann Hesse &#8211; Podróż na Wschód</p>
<p style="text-align: right">
<p style="text-align: center"><em>Oto człowiek doskonały&#8230;</em></p>
<p style="text-align: center">
<address><em>Jak wygląda człowiek doskonały?</em></address>
<address><em>Jak je człowiek doskonały?</em></address>
<address><em>Jak pije człowiek doskonały?</em></address>
<address><em>Jak siedzi człowiek doskonały?</em></address>
<address>Jak stoi <em>człowiek doskonały?</em></address>
<address>Jak kocha człowiek doskonały?</address>
<address><em>Jak się rusza?</em></address>
<address><em>Jak żyje człowiek doskonały?</em></address>
<address>Jak mówi człowiek doskonały?</address>
<address>Jak pracuje człowiek doskonały?</address>
<address>W jakim świecie żyje człowiek doskonały?</address>
<address>Co myśli <em>człowiek doskonały?</em></address>
<address>Co czuje<em> człowiek doskonały?</em></address>
<address>&#8230;?</address>
<address>Jak upada człowiek doskonały?</address>
<address>
</address>
<address><span id="more-369"></span></address>
<p>Odpowiedzi na te z pozoru trudne pytania z wielką łatwością serwuje nam kultura, w której żyjemy. W Trzeciej Rzeszy poświęcono wiele naukowych tomów na opisanie &#8222;człowieka doskonałego&#8221; &#8211; zmierzono go, zważono, określono kolor oczu, włosów, kształt nosa i ucha. Zazwyczaj to wspomnienie powoduje ciarki na karku. Lecz czy dzisiejszy świat jest inny? Wizerunek doskonałego człowieka jest nam wpajany od kołyski. Włącz telewizor, otwórz gazetę, pismo, książkę, spójrz na sklepową wystawę i na przechodniów na ulicy. Oto jak wygląda &#8222;człowiek doskonały&#8221;! Oto jak je, pije, siedzi, stoi, kocha, rusza się! Tak żyje, mówi, pracuje. To myśli i czuje człowiek doskonały. I tak upada &#8222;człowiek doskonały&#8221;!</p>
<p>Wszystko co nie pasuje do wizerunku człowieka doskonałego zostanie napiętnowane i wyrzucone poza nawias. Stanowi dewiację, zaburzenie, chorobę, odchylenie od normy i zagrożenie dla &#8222;człowieka doskonałego&#8221;. Proste zasady i proste rozwiązania. Ból głowy? Weź Saridon i za 15 minut znów będziesz pomnażał PKB.</p>
<p>Gdyby zastosować zasady Porozumiewania Bez Przemocy do opisu relacji społeczeństwo &#8211; jednostka, wówczas uznałbym, że jednostka pada ofiarą najnikczemniejszej przemocy i manipulacji ze strony społeczeństwa. Społeczeństwo nie potrzebuje jednostek. Społeczeństwo nie toleruje i nie może tolerować indywiduum. Społeczeństwo jest jak doskonała maszyna, która potrzebuje doskonałych ludzi.</p>
<p>Prawie każdy z nas nosi w głowie głęboko zaszyty program, który mówi nam jak być &#8222;człowiekiem doskonałym&#8221;. Psychologia nazywa go krytykiem. Krytyk często przybiera postać naszych rodziców, dziadków, członków rodziny, szefa czy znajomych.</p>
<p>Co jeśli nasz wizerunek odbiega od doskonałego wzorca? Zostaniemy bezlitośnie napiętnowani przez rodzinę i środowisko w którym żyjemy. Lecz najbardziej okrutnym katem zazwyczaj okazuje się postać wewnętrznego krytyka.</p>
<p>W tym miejscu mógłbym się zacząć rozpisywać na temat kompleksów dotyczących wyglądu, urody, wzrostu, inteligencji, majętności czy posiadania partnera i dzieci. Chcę się skupić na jednym wybranym aspekcie. &#8222;Człowiek doskonały&#8221; nie cierpi.</p>
<p>W naszym społeczeństwie, w naszej kulturze, nie ma miejsce na cierpienie. Cierpią jednostki słabe i nieprzystosowane. Cierpią ludzie gdzieś daleko &#8211; w trzecim świecie&#8230; Ba! Niektóre filozofie New Age twierdzą nawet, że cierpienie nie istnieje! Rozumiesz? Po pierwsze, jeśli cierpisz, to znaczy, żeś niedorajda a na dodatek twoje cierpienie jest jedynie twoim wymysłem! Społeczeństwo da ci tabletkę a kapłani New Age każą Ci się przebudzić do świata, w którym nie ma cierpienia.</p>
<p>Po co więc dłużej żyć w świecie, który mnie nie rozumie? W świecie, który traktuje osobę cierpiącą jak problem do rozwiązania albo zepsuty odkurzacz? Po co? Skoro czuję rozrywający mnie ból, tęsknotę nie do wyrażenia, osamotnienie i zagubienie a nade wszystko niezrozumienie! Leżę drugi dzień w łóżku. W kącie papierki po czekoladzie. Kot domaga się czystej kuwety. Pusta lodówka&#8230; Pełen zlew&#8230; Pełna pusta głowa&#8230;</p>
<p>Nie będę próbował odpowiedzieć na pytanie co powoduje cierpienie. Nie przychodzi mi do głowy aby pisać, jak się go pozbyć. Gdybym to zrobił, stanąłbym po stronie tych wszystkich, którzy uznają cierpienie czy depresję za patologię za jednostkę chorobową czy za iluzję.</p>
<p>Cóż więc mogę zrobić?</p>
<p>Mogę wyruszyć w ekscytującą podróż której celem jest poznanie mojego cierpienia. Rozpocznę badania jak podekscytowany botanik, który odkrył nieznany kwiat. Zaczynam!</p>
<p>Odkrycie nr 1 &#8211; cierpienie istnieje. OK, więc koniec końców muszę przyznać, że ten kwiat nie jest zgodnym z przepisami i normami tulipanem. Powiedzmy to sobie wprost &#8211; ja cierpię. Zdaję sobie sprawę z faktu, że moje cierpienie nie podoba się innym. Woleliby, żeby go nie było. Może czują dystans, może poczucie winy a może czują się zagrożeni, że ta &#8222;choroba&#8221; okaże się zaraźliwa? Niektórzy spieszą z radami jak pozbyć się tego niewygodnego uczucia. Jedni proponują wycięcie, inni przycięcie, trzeci znów &#8211; wyrwanie z korzeniami. Co im dzisiaj odpowiem? Dzisiaj chcę zbadać moje cierpienie, chcę je poznać. Być może niektórzy nie spasują. Wówczas może wrzasnę &#8222;odpierdol się od mojej depresji&#8221;! W końcu i tak mi wszystko jedno. Mam prawo cierpieć! Mam prawo mieć doła! Mam prawo mieć depresję!</p>
<p>Co mogę dalej zrobić z tą niezwykłą rośliną? Jak zbadać moje cierpienie? Jak je uchwycić? Przynoszę konewkę. Spróbuję cierpieć jeszcze bardziej. Co się ze mną dzieje? Co widzę? Co słyszę? Co czuję w moim ciele? A może mogę poczuć to bardziej? Jak się ruszam? Powoli? A gdyby tak jeszcze zwolnić? Jak postrzegam świat? Jak wchodzę w relacje z innymi ludźmi? Cokolwiek zaobserwuję, spróbuję zrobić to bardziej, mocniej, do końca. Chcę nieruchomo leżeć &#8211; będę leżeć. Nie chce nikogo widzieć &#8211; będę teraz sam. Czuję ucisk &#8211; ucisnę bardziej. Właśnie dziś zacznę poznawać moje cierpienie. I może wyszeptane przez zaciśnięte zęby zdanie &#8211; nie mogę już ze sobą wytrzymać &#8211; zmusi mnie do zadania sobie pytania &#8211; KTO nie może ze mną wytrzymać?</p>
<p>Ktoś mógłby zapytać <em>- I co? Lepiej?</em> Więc mu powiem <em>- Nie, stary. Gorzej, nie wiedziałem, że korzenie sięgają tak głęboko&#8230;</em> Zapewne pobiegnie po środki chwastobójcze. Nie zrozumiał&#8230;</p>
<p>Kiedy już poznam moje własne cierpienie dość dobrze, rozejrzę się wokół i pewnego dnia, być może, zauważę, że jeszcze gdzieś przyczaiło się cierpienie drugiej osoby. Zaniedbane i niedostrzeżone, zapuszcza korzenie tuż koło pąsowych róż. I jeszcze jedno i tu&#8230; i tam&#8230; aż w końcu zobaczę, że cierpienie rośnie wszędzie wokół.</p>
<p>Co teraz czuję? Co teraz myślę? Cierpienie jest faktem! Nie tylko ja cierpię &#8211; wszyscy cierpią. Do tej pory mogło mi się wydawać, że moje cierpienie jest czymś niezwykłym, czymś szczególnym. Dziś okazało się, że inni również cierpią. To może w pierwszej chwili być przygnębiające. Ale z drugiej strony &#8211; w końcu ja zaakceptowałem moje cierpienie. Więc tak samo akceptuję cierpienie innych. Otwieram się na nie i przyjmuję z miłością.</p>
<p>Ktoś mógłby zapytać <em>- I co? Lepiej? Odeszło?</em> Więc mu powiem <em>- Nie, druhu, gorzej, ono jest wszędzie&#8230;</em> Zapewne pobiegnie gdzieś po chwili namysłu. Nie zrozumiał&#8230;</p>
<p>Akceptuję moje cierpienie. Poznajemy się coraz lepiej. Pytam się go, czego może mnie nauczyć? Może wie jak milczeć albo jak mówić, może wie jak szeptać albo jak krzyczeć? Może potrafi współczuć albo być twardym jak głaz? Codziennie pytam się go &#8211; czego mnie dziś możesz nauczyć? I wsłuchuję się w siebie w oczekiwaniu na odpowiedź. Skoro jesteś, to znaczy, że masz dla mnie lekcję.</p>
<p>Odkąd zaakceptowałem moje cierpienie, świat się trochę jakby zmienił. Już nie dzieli się na piękne kwiaty i na chwasty. Wszystko jest właściwe, na miejscu, o czasie. Odkryłem jeszcze jedno &#8211; nie jestem moim cierpieniem! Skoro mogę je badać i obserwować, nie jestem nim. Nie utożsamiam się już z moim cierpieniem. Nie utożsamiam się z brakiem cierpienia. Nie jestem bólem ani radością. Doświadczam radości, doświadczam cierpienia, doświadczam bólu. Kim jestem? Kim jest ten, który doświadcza, ten który obserwuje?</p>
<p>Ktoś mógłby zapytać <em>- I co? Lepiej? Wyzdrowiałeś?</em></p>
<p>Powiem mu <em>- Nie, przyjacielu. Nauczyłem się tylko milczeć i mówić, szeptać i krzyczeć, współczuć oraz być twardym jak głaz. I, że jestem jedną z istot czujących&#8230;</em></p>
<p>Zapewne pobiegnie gdzieś bez namysłu. Nie zrozumiał&#8230; Ot&#8230; Człowiek doskonały&#8230;</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fczlowiek-doskonaly%2F369&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/czlowiek-doskonaly/369/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Depresja</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/depresja/355</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/depresja/355#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2004 13:12:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Holt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[psychoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://integra.xtr.pl/?p=355</guid>
		<description><![CDATA[Tylko kiedy umysł i zmysły są puste można usłyszeć siebie Depresja jest etapem wycofania się, odcięcia od otoczenia, odłączenia się od aktywności, skierowania uwagi ku własnemu wnętrzu. Jest początkiem procesu odnalezienia się na nowo. Zaczyna się wówczas, kiedy nie da już się uciekać od siebie, zagłuszać aktywnościami tego, co doprasza się by zaistnieć. Depresja jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><strong>Tylko kiedy umysł i zmysły są puste można usłyszeć siebie</strong></h2>
<p><img src="http://integra.xtr.pl/images/obr_depr.jpg" border="0" alt="" width="230" height="214" align="left" />Depresja  jest etapem wycofania się, odcięcia od otoczenia, odłączenia się od aktywności,  skierowania uwagi ku własnemu wnętrzu. Jest początkiem procesu odnalezienia się  na nowo. Zaczyna się wówczas, kiedy nie da już się uciekać od siebie, zagłuszać  aktywnościami tego, co doprasza się by zaistnieć. Depresja jest jak przewodnik,  który zatrzymuje nas i stawia przed nami lustro prawdy. To, przed czym  uciekaliśmy, czego tak najbardziej się baliśmy, pojawia się w całej okazałości.  Ja, ból i cierpienie. Cierpienie nie tylko nasze, ale także innych, całego  istnienia i jedyną ucieczką wydaje się samounicestwienie, żeby już nie czuć żeby  było lżej, bo to, czego się doświadcza trudno wytrzymać.<span id="more-355"></span></p>
<h2><strong>To zatrzymanie, bezruch to domena śmierci</strong></h2>
<p>Dlatego tylko ona wydaje się rozwiązaniem. STOP  &#8211; zatrzymanie, rozdzierający ból, cisza. Już nie słychać nic z zewnętrz, żadna  filozofia nie pomaga, nie ma czego się chwycić, pomoc nie jest możliwa. Miotanie  się w stanie którego nie znamy. &#8222;Wewnętrzna cisza, lustro prawdy, i ja, ja  jakiej nie znam, ja pusta&#8221;. Pusty umysł i zmysły, bicie serca. Co teraz? Już nie  ma siły aby zagłuszać tę ciszę. Telewizja, muzyka, ludzie, sklepy, wszelkie  zewnętrzne &#8222;odciągacze&#8221; uwagi od siebie, już nie działają. Widzimy bezsens  kolejnych &#8222;pigułek&#8221; dla zrobienia sobie lepiej pod jakąkolwiek postacią. Bezsens  wszystkiego, co nas otacza. Mamy dosyć gier i sztuczności własnej i innych,  nieprawdziwości większości działań w które jesteśmy zaangażowani. Tak bardzo się  staramy być grzecznymi dziewczynkami i chłopcami, potem nienagannymi matkami i  ojcami, &#8222;dobrymi&#8221; ludźmi, uprzejmymi sąsiadami, że gubimy siebie. To, co czujemy  nie wydaje się takie ważne; najważniejsze by sprostać wizji siebie, jaką  stworzyliśmy. Nie zwracamy uwagi na nasze potrzeby, nie widzimy też tak na  prawdę potrzeb innych. Bronimy się, starając zachować &#8222;twarz&#8221;, nasz nienaganny  wizerunek, na który tak sumiennie pracujemy. To ciężka praca, której  konsekwencje są nieuniknione.</p>
<h2><strong>To co jest tłumione, prędzej czy później  eksploduje z większą siłą</strong></h2>
<p>Wzmacniamy to, z czym walczymy. Im bardziej  zagłuszamy swój wewnętrzny głos alkoholem, tabletkami antydepresyjnymi,  narkotykami, przynoszącymi chwilową ulgę, tym silniejsze będzie stawało się to,  co staramy się stłumić. Jeżeli w tym momencie zatrzymamy się, przestaniemy  uciekać czy robić sobie &#8222;lepiej&#8221;, może to być początek przebudzenia do  wewnętrznej prawdy. Ten czas staje się szansą na odnalezienie siebie,  rozpoczęcie życia w zgodzie ze sobą, sobą takim jakim się jest, a nie takim  jakim się chce być. I chociaż wydaje się to absurdalne, uczucie braku nadziei,  tego światełka w ciemnościach, które czasem ratowało, dotarcie do całkowitego  dna, może być największym błogosławieństwem. Kiedy dojdzie się do dna, można  albo próbować się wydostać, albo tam pozostać, albo przejść &#8222;na drugą stronę&#8221;.  Kiedy jest tylko cierpienie, tak wielkie, że ma się wrażenie wyeksplodowania,  rozdarcia, gdy ból jest nie do zniesienia, mamy szansę spotkania siebie. Jeżeli  nie będziemy się hamować i pozwolimy sobie na doświadczenie tego stanu w pełni,  pojawi się to, przed czym uciekaliśmy. Być może będzie to uczucie pustki,  złości, lęku, czy cokolwiek było do tej pory tłumione.</p>
<h2><strong>Często lęk przed samounicestwieniem nie  pozwala nam na wejście w to doświadczenie</strong></h2>
<p>Wydaje nam się, że umrzemy. Ale czy jest coś do  stracenia skoro jest już tak źle? Jeśli jednak zaryzykujemy, być może zobaczymy,  że to, co ginie jest maską, lub całą kolekcją masek, całym nieprawdziwym  wizerunkiem siebie, który został stworzony i który za wszelką cenę chcemy  utrzymać. Być może większość działań, które podejmujemy w życiu, ujrzymy jako  bezsensowne, mające na celu utrzymanie czegoś, co nie jest prawdziwe. To okropne  uczucie, że większość życia walczymy o coś co nie jest nami, co nie istnieje.  Czy można tak po prostu porzucić tę walkę? Czy to oznacza śmierć? Może tak, może  jest to śmierć &#8222;mnie&#8221;. Co pozostaje kiedy &#8222;mnie&#8221; nie ma? Co pozostaje w ciszy po  wybuchu, po przekroczeniu granicy cierpienia?</p>
<h2><strong>Kiedy pozwolimy sobie na wejście w to  doświadczenie do końca, następuje transformacja</strong></h2>
<p>Jest to jakby przejście na drugą stronę, stronę  świadka, który obserwuje to, co się dzieje. Tego kto jest świadomy cierpienia,  ale nie cierpi, kto widzi łzy, ale nie płacze. Być może jest to &#8222;ja&#8221;, którego  szukamy, to co zawsze było i co zawsze będzie. W tym doświadczeniu nie mam  miejsca na strach, ponieważ nic nie jest zagrożone. Prawda nie musi się bać  unicestwienia, nie trzeba jej bronić, ani ochraniać. Jest to stan, w którym nie  ma oceniającego, nie ma rozróżnienia na dobre i złe, jest tylko to, co jest.</p>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Fdepresja%2F355&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/depresja/355/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Emocje Destrukcyjne</title>
		<link>http://integra.xtr.pl/emocje_destrukcyjne/194</link>
		<comments>http://integra.xtr.pl/emocje_destrukcyjne/194#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Nov 2004 11:55:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Holt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztaty]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztaty weekendowe]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wp.integra.xtr.pl/?p=194</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy na warsztaty EMOCJE DESTRUKCYJNE poznanie ich źródła i sposobów okiełznania 6.-7. listopada 2004 &#8211; Warszawa Emocje, które mają niszczący wpływ na nas samych i na otoczenie, określamy destrukcyjnymi. Zaburzają one percepcję rzeczywistości, zniekształcają odbiór sytuacji, w których się znajdujemy oraz osób z którymi wchodzimy w kontakt. Pod ich wpływem stawiamy &#8222;diagnozę&#8221;, oceniamy i stwarzamy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center"><img style="border: 1px solid #ff6600;float: left" src="http://old.integra.xtr.pl/newsletter/emocje_destrukcyjne.jpg" border="0" alt="emocje destrukcyjne" width="150" height="147" /><span style="font-size: 15pt"><strong>Zapraszamy na warsztaty</strong></span></p>
<h2 style="text-align: center">EMOCJE DESTRUKCYJNE</p>
<p><span style="font-size: small">poznanie ich źródła<br />
i sposobów okiełznania</span></h2>
<p style="text-align: center"><span style="font-size: small"> <strong>6.-7. listopada 2004 &#8211; Warszawa</strong></span></p>
<p align="justify"><span id="more-194"></span>Emocje, które mają niszczący wpływ na nas samych i na otoczenie, określamy destrukcyjnymi. Zaburzają one percepcję rzeczywistości, zniekształcają odbiór sytuacji, w których się znajdujemy oraz osób z którymi wchodzimy w kontakt. Pod ich wpływem stawiamy &#8222;diagnozę&#8221;, oceniamy i stwarzamy w umyśle obraz, który jest tylko i wyłącznie naszą własną wyimaginowana wizją i nie ma nic wspólnego z realnością. Kiedy pozostajemy w objęciach destrukcyjnych emocji, nie widzimy prawdziwych osób i prawdziwych zdarzeń. Nie jesteśmy w stanie reagować adekwatnie do sytuacji, takiej jaka jest, reagujemy pod wpływem uwarunkowań i projekcji. Trudna jest wówczas komunikacja i nic twórczego nie może się zdarzyć.</p>
<p align="justify">W emocjach reakcje fizyczne są zaburzone, funkcjonujemy w dużym stresie, co nie ma korzystnego wpływu na nasze zdrowie. Emocje destrukcyjne ograniczają naszą wolność wewnętrzną, zamykają nasze umysły i serca.</p>
<p align="justify">Uwolnienie się spod ich wpływu nie polega na usunięciu czegoś z umysłu, tylko na sprostowaniu błędu, rozwianiu oparów niewiedzy.</p>
<p align="justify"><strong>CEL WARSZTATÓW</strong>:</p>
<ul>
<li>
<p align="justify">Poznanie natury emocji oraz mechanizmów ich powstawania. Do czego nam są potrzebne, czy są naszym dziedzictwem i czy właściwie je wykorzystujemy.</p>
</li>
<li>
<p align="justify">Określenie emocji, które przysparzają innym wiele cierpień, a nas unieszczęśliwiają.</p>
</li>
<li>
<p align="justify">Przyjrzenie się sytuacjom, które wyzwalają emocje destrukcyjne w moim życiu. Uświadomienie sobie ładunku emocjonalnego mającego źródło w dzieciństwie i trudnych doświadczeniach życiowych.</p>
</li>
<li>
<p align="justify">Nauczenie się działań zmierzających do zaostrzenia uwagi i związanych z nią umiejętności umysłowych. Technik wyciszania umysłu, abyśmy byli bardziej uważni i świadomi momentów w których zaczynają się wyłaniać i nie pozwolić im na zrobienie spustoszenia w naszym umyśle.</p>
</li>
<li>
<p align="justify">Zaznajomienie się z nowymi sposobami postępowania z pojawiającymi się myślami.</p>
</li>
<li>
<p align="justify">Poznanie innych niż dotychczas sposobów reagowania kiedy jesteśmy pod wpływem emocji i technik ich neutralizowania.</p>
</li>
<li>
<p align="justify">Wejście w kontakt z tłumionymi, aczkolwiek aktywnymi emocjami, których nie jesteśmy świadomi. Rozpoczęcie procesu uwalniania się spod ich wpływu.</p>
</li>
</ul>
<p align="justify"><strong>METODY I TECHNIKI</strong>:</p>
<ul>
<li>
<p align="justify"><strong>Medytacje &#8211; </strong>techniki uspokajania i wyciszania, rozwinięcie świadomości tego co się dzieje w umyśle, ciele, tego co się w danej chwili odczuwa.</p>
</li>
<li>
<p align="justify"><strong>Techniki wizualizacyjne</strong></p>
</li>
<li>
<p align="justify"><strong> Rebirthing</strong></p>
</li>
<li>
<p align="justify"><strong>Procesy </strong>poznawcze mające na celu uzyskanie wewnętrznego wglądu i zwiększenie świadomości naszych zachowań i reakcji.</p>
</li>
<li>
<p align="justify"><strong>Odgrywanie ról</strong> &#8211; procesy i zabawy pomocne w określeniu odczuwanych emocji i wykształceniu nowych sposobów reagowania na nie.</p>
</li>
</ul>
<p align="justify"><strong>Zajęcia prowadzą: </strong> <span style="color: #000000">Filip Fronczak</span>,<span style="color: #000000"> <span style="color: #000000">Ewa Holt</span><span style="color: #000000">.</span></span></p>
<p align="justify"><strong>Miejsce:</strong> Klub Integracji Psychosomatycznej,<br />
ul. Wiśniowa (Górny Mokotów).</p>
<p align="justify"><strong>Cena</strong> warsztatów: <strong>200 PLN</strong></p>
<p align="justify">Ilość miejsc ograniczona.</p>
<p align="justify">kontakt:</p>
<ul>
<li>
<p align="left"><img src="http://members.microsoft.com/partner/images/newsletter/contactus.gif" border="0" alt="feedback" width="16" height="16" /><strong><span style="color: #000000"> <a href="mailto:Ewa@Integra.XTR.pl"> Ewa@Integra.XTR.pl</a> &#8211; 0-607-769-667</span></strong></p>
</li>
</ul>
<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fintegra.xtr.pl%2Femocje_destrukcyjne%2F194&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://integra.xtr.pl/emocje_destrukcyjne/194/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

